Brazylia wkracza w decydującą fazę kampanii prezydenckiej. Flávio Bolsonaro niespodziewanie wysunął się na prowadzenie przed Lulą da Silvą, a niedzielna debata może przesądzić o losach niezdecydowanych wyborców. Do urn Brazylijczycy pójdą 25 października.
Niedzielna debata telewizyjna może okazać się jednym z najważniejszych momentów kampanii prezydenckiej w Brazylii. Rywalizacja między kandydatami toczy się w atmosferze skandali, wzajemnych oskarżeń i ostrej walki o głosy wyborców.
45-letni Flávio Bolsonaro, syn byłego prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro, niespodziewanie uzyskał przewagę nad urzędującym prezydentem Luizem Inácio Lulą da Silvą. Wynik pierwszej tury okazał się zaskoczeniem w świetle wcześniejszych prognoz sondażowych.
Lula nie brał udziału w debatach z rywalami podczas pierwszej tury. Podobnie postąpił Flávio Bolsonaro, który początkowo odmówił udziału w niedzielnym starciu organizowanym przez stację Band. Ostatecznie jednak zmienił decyzję.
Debata potrwa godzinę i 40 minut i zostanie podzielona na trzy bloki. W pierwszym pytania kandydatom zadadzą dziennikarze reprezentujący redakcje Band, Estadão, TV Cultura, Gazeta i Jovem Pan. W kolejnych częściach kandydaci będą mogli bezpośrednio konfrontować swoje stanowiska, zadając sobie nawzajem pytania.
Przed debatą Flávio Bolsonaro wystąpi na wiecu wyborczym przy Avenida Paulista w São Paulo.
Lula zamierza natomiast poświęcić dzień na przygotowania do występu i oszczędzanie głosu, który od pewnego czasu sprawia problemy 80-letniemu prezydentowi.
W Rio de Janeiro muzyk Caetano Veloso organizuje na plaży Copacabana wiec na rzecz demokracji. W wydarzeniu ma wziąć udział dziesiątki innych artystów. To część fali demonstracji, które odbywają się w największych miastach Brazylii i ożywiły kampanię lewicy po niekorzystnym wyniku pierwszej tury.
Studenci i przedstawiciele ruchów społecznych protestują przeciwko możliwości powrotu skrajnej prawicy do władzy. Ich manifestacjom towarzyszy hasło "Bolsonaro, nigdy więcej".
Mimo przewagi uzyskanej po pierwszej turze poparcie dla Flávia Bolsonaro nieznacznie spadło w dwóch sondażach opublikowanych w tym tygodniu. Badania wskazują, że na kandydata prawicy chce głosować 51 proc. respondentów, a na Lulę – 49 proc.
W otoczeniu urzędującego prezydenta panuje "powściągliwa nadzieja". Współpracownicy Luli zdają sobie jednak sprawę, że czeka ich trudna walka o zwycięstwo.
Taką ocenę przekazało w piątek agencji AFP anonimowe źródło rządowe.
Bitwa w mediach społecznościowych
Lula da Silva, który wkrótce skończy 81 lat, zmienił strategię kampanii przed drugą turą wyborów.
Wcześniej przyznał, że była to najbardziej chaotyczna kampania w jego wieloletniej karierze politycznej. Teraz prezydent postawił na współpracę z młodymi lewicowymi influencerami, którzy doradzają mu w zakresie komunikacji w mediach społecznościowych.
Lula zaczął również nagrywać krótkie filmy w formule selfie, aby docierać do wyborców w bardziej bezpośredni i osobisty sposób.
W tym tygodniu oskarżył koncern Meta o ingerowanie w kampanię wyborczą. Zarzucił właścicielowi Facebooka, Instagrama i WhatsAppa ograniczanie zasięgów jego treści oraz faworyzowanie sztabu Flávia Bolsonaro.
Według doniesień brazylijskich mediów firma Marka Zuckerberga miała w ten sposób zapewnić kampanii prawicowego kandydata nieuzasadnioną przewagę.
W sobotę koalicja wspierająca Lulę poinformowała, że zwróciła się do prokuratury wyborczej i policji o zbadanie, czy kampania Bolsonaro otrzymała od Mety korzyści finansowe, które mogłyby naruszać prawo wyborcze.
Zawiadomienie przekazano również specjalnemu sprawozdawcy ONZ ds. wolności wypowiedzi.
Meta zaprzeczyła, jakoby opowiadała się po którejkolwiek ze stron politycznego sporu. Przyznała jednak, że doszło do kilku usterek technicznych.
Jedną z nich była omyłkowa dezaktywacja konta reklamowego kampanii Luli podczas kontroli antyfraudowej. Konto jego rywala nie zostało objęte podobnymi ograniczeniami.
"Wyborczy oportunizm"
W ostatnim tygodniu kampanii Lula da Silva przedstawił kolejne propozycje, które mają przekonać do niego wyborców.
W środę Kongres przyjął poprawkę do konstytucji gwarantującą dwa płatne dni odpoczynku w tygodniu zamiast jednego. To jedna z obietnic urzędującego prezydenta, która może przynieść korzyści milionom pracowników.
Flávio Bolsonaro początkowo sprzeciwiał się tej zmianie, ale ostatecznie zagłosował za jej przyjęciem. Lula zarzucił mu polityczną kalkulację.
"Zagłosował z czystego wyborczego oportunizmu" – powiedział prezydent.
Dodał, że jego przeciwnik nie ma nawet kwalifikacji, by zostać "przewodniczącym wspólnoty mieszkaniowej".
Lula zapowiedział również umorzenie długów mikroprzedsiębiorców, wprowadzenie stypendiów uniwersyteckich oraz zniesienie podatków od paliw. Flávio Bolsonaro ostro skrytykował te propozycje.
"Lula oszukuje ludzi, żeby zdobyć głosy" – stwierdził w piątkowym wywiadzie.
Kandydat prawicy zaostrzył także retorykę dotyczącą walki z przestępczością. Bezpieczeństwo publiczne należy bowiem do najważniejszych obaw brazylijskich wyborców.
"Ci, którzy myślą, że jestem radykałem, jeśli chodzi o bezpieczeństwo publiczne, jeszcze nic nie widzieli" – powiedział w tym tygodniu.
Dodał, że stosowany w Salwadorze model masowego więzienia członków gangów "wydaje się zbyt łagodny".
Flávio Bolsonaro może liczyć na poparcie Kościołów ewangelikalnych, których wierni stanowią liczną część brazylijskiego społeczeństwa.
Według danych spisu powszechnego z 2022 roku społeczność ta liczy około 47 mln osób.
Kandydat prawicy zapowiedział również zmiany konstytucyjne, w tym ograniczenie liczby kadencji prezydenckich do jednej.
Z sondażu instytutu Quaest, opublikowanego w magazynie "Veja", wynika, że Bolsonaro cieszy się poparciem 60 proc. wyborców ewangelikalnych. W tej samej grupie na Lulę chce głosować 28 proc. respondentów.
Flávio obiecał również doprowadzić do uwolnienia ojca – Jaira Bolsonaro, który odbywa 27-letni wyrok w areszcie domowym za zaplanowanie zamachu stanu po porażce w wyborach w 2022 roku.
Remis w sondażach?
Niedzielna debata rozpocznie się o godz. 20 czasu brazylijskiego, czyli o północy w Lizbonie.
Transmisję przeprowadzi stacja TV Bandeirantes. Kolejne spotkanie kandydatów zaplanowano na 23 października na antenie TV Globo.
25 października Brazylijczycy ponownie pójdą do urn, by wybrać prezydenta.
Najnowszy sondaż instytutu Datafolha wskazuje na wyrównaną rywalizację, przypominającą sytuację z pierwszej tury.
Tym razem niewielką przewagę ma Flávio Bolsonaro, którego popiera 51 proc. respondentów. Lula da Silva uzyskał 49 proc.
O wyniku wyborów mogą zadecydować ostatnie dni kampanii.
Niedzielna debata będzie dla obu kandydatów okazją do przekonania niezdecydowanych wyborców i umocnienia swojej pozycji przed głosowaniem.