Niedziela była kolejnym nerwowym dniem w Mediolanie. Młodzi ludzie z zasłoniętymi twarzami demolowali witryny sklepów w centrum miasta i plądrowali ich wnętrza. Policja użyła armatek wodnych, by rozproszyć tłum.
Już drugi dzień z rzędu Mediolan jest sceną gwałtownych starć między siłami porządkowymi a grupami młodych ludzi ubranych na czarno. Wielu z nich miało zasłonięte twarze i kaptury na głowach.
Napięcie ponownie wybuchło w centrum miasta, dzień po marszu przeciwko drożyźnie. Dotychczas zatrzymano 50 osób, które przewieziono na komisariat w celu identyfikacji. Rejon objęły wzmocnione siły porządkowe, wspierane przez pojazdy opancerzone, oddziały prewencji i śmigłowce.
Najpoważniejsze zamieszki koncentrowały się w rejonie placu Duomo, przy via Torino oraz na okolicznych ulicach, aż po Carrobbio i Cinque Vie. Na via Torino część demonstrantów rzucała stolikami i krzesłami w witryny sklepów Foot Locker i Champions, a także przewracała kosze na śmieci, które lądowały na jezdni. Na pobliskiej via Piatti wybito szybę w samochodzie stojącym w korku. W reakcji na zamieszki mieszkańcy sąsiednich kamienic wylewali na protestujących wiadra wody, próbując ich odpędzić.
Sytuacja jeszcze bardziej zaostrzyła się w rejonie piazza Mercanti i via Dante. Młodzi ludzie wznosili barykady, a w kierunku policyjnego kordonu rzucali kamieniami i petardami hukowymi. Funkcjonariusze kilkakrotnie użyli armatek wodnych i gazu łzawiącego, próbując rozproszyć tłum.
W tym samym czasie wzdłuż via Orefici doszło do poważnych plądrowań sklepów Levi’s i Under Armour. Demonstranci wybijali szyby, uderzając w nie kierownicami hulajnóg, a następnie wynosili towar ze sklepów i zasypywali ulicę wieszakami.
W obliczu trwających starć wiele firm działających w centrum miasta wprowadziło nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, aby zapobiec kolejnym aktom wandalizmu. W Galleria Vittorio Emanuele II historyczne lokale, takie jak Biffi i Savini, rozpoczęły demontaż ogródków i szklanych osłon. Camparino oraz restauracja Cracco pozostały natomiast zamknięte.
Wejście do zadaszonego pasażu zostało zabezpieczone przez policyjne kordony, które miały chronić mieszkańców i turystów z niepokojem obserwujących kolejne fazy zamieszek.