Przywódcy UE obradują na dwudniowym szczycie. W agendzie: ceny energii, budżet długoterminowy, wojna Rosji przeciw Ukrainie, wojna hybrydowa, rozszerzenie i migracja.
Rosnące w zawrotnym tempie ceny energii, wieloletni budżet UE oraz wsparcie dla Ukrainy po najnowszym geście Donalda Trumpa wobec Władimira Putina zdominują rozmowy, gdy przywódcy zbiorą się na dwudniowym szczycie w Brukseli.
W agendzie znajdą się też: rozszerzenie Unii, wojna hybrydowa, stagnacja gospodarcza, rosnące koszty zadłużenia, nierównowaga handlowa oraz nieregularna migracja.
Obrady rozpoczną się wczesnym czwartkowym porankiem od długo wyczekiwanej dyskusji o cenach energii. Walki na Bliskim Wschodzie wywindowały je na rekordowe poziomy. Cena ropy utrzymuje się powyżej 100 dolarów za baryłkę mimo skoordynowanego uwolnienia rezerw przez państwa G7, a gaz jest najdroższy od zimy 2022 r., przy czym poziom zapasów w magazynach jest niższy niż przeciętnie.
Wstrząsy na rynku zaniepokoiły przywódców UE, którzy stoją w obliczu narastającej presji, by zapewnić realne ulgi gospodarstwom domowym i przemysłowi, zwłaszcza że temperatury spadają i zaczyna się sezon grzewczy.
Premier Włoch Giorgia Meloni i premier Grecji Kyriakos Mitsotakis stanęli na czele tej ofensywy, wzywając Brukselę do złagodzenia unijnych reguł fiskalnych, tak aby rządy mogły finansować „tymczasowe i ukierunkowane działania” łagodzące skutki kryzysu energetycznego.
Inne państwa obawiają się jednak, że zbyt duża elastyczność podbije zużycie paliw kopalnych i zniechęci do inwestowania w zieloną transformację.
Tymczasem sześć państw członkowskich (Austria, Niemcy, Włochy, Polska, Portugalia i Hiszpania) zaproponowało ogólnounijny podatek od nadzwyczajnych zysków, który miałby przechwytywać ekstra zyski firm energetycznych przy wysokich cenach. Pomysł wciąż jednak budzi poważne podziały i nie zyskał wystarczającego poparcia.
Po energii przyjdzie kolej na kolejne palące wyzwanie gospodarcze: Chiny.
Przy dziennym deficycie handlowym rzędu 1 mld euro Bruksela rzuciła Pekinowi wyzwanie, wyznaczając mu ostateczny termin – najpóźniej do października – na przedstawienie „konkretnych rezultatów”.
Pierwsze efekty przyniosła zeszłotygodniowa wizyta komisarza ds. handlu Maroša Šefčoviča w Pekinie. Udało mu się tam wynegocjować wstępne ustępstwa w sprawie samochodów hybrydowych i plug-in, metali ziem rzadkich oraz magnesów trwałych, a także dostępu do rynku dla europejskich firm.
„Jesteśmy zadowoleni z rezultatów, ale dla nas to dopiero pierwszy krok, bo nierównowagi nie dotyczą jednego sektora, lecz występują w całej gospodarce” – powiedział wysoki rangą dyplomata, zastrzegając, że kluczowe będzie wdrożenie porozumień, które pokaże, czy Pekin naprawdę podchodzi do sprawy poważnie.
„Dlaczego Chiny zgadzają się na coś, na co nigdy wcześniej się nie zgadzały? Bo zaczynają rozumieć, że zabijają własnych klientów. Nie jesteśmy naiwni.”
Te ustępstwa oddalają na razie widmo pełnoskalowej wojny handlowej. Przywódcy mają wezwać Komisję, by kontynuowała „dialog nastawiony na rezultaty” z Chinami oraz „pilnie wzmocniła” unijne instrumenty handlowe, tak aby w razie potrzeby móc odpowiedzieć środkami odwetowymi – wynika z projektu konkluzji, do którego dotarł Euronews.
Wyrazem narastającej frustracji jest wspólna inicjatywa Niemiec i Francji, które przedstawiły pomysł „wyłącznika awaryjnego”, pozwalającego odciąć Chinom dostęp do rynku UE, jeśli deficyt okaże się nie do utrzymania.
Pieniądze mówią, ale czy ktoś ich słucha?
Najbardziej burzliwy moment szczytu przypadnie na czwartkowe popołudnie, gdy na stół trafi projekt kolejnego siedmioletniego budżetu UE. Spór toczyć się będzie na tle wysokich kosztów obsługi długu, szczególnie niepokojących we Francji.
Przewodniczący Rady Europejskiej António Costa apeluje do państw członkowskich, by odeszły od swoich „czerwonych linii” i zawarły porozumienie do końca roku. Dzięki temu skomplikowane prace legislacyjne mogłyby zakończyć się przed styczniem 2028 r.
Irlandia, która sprawuje obecnie rotacyjną prezydencję, przedstawiła propozycję, redukując pierwotny projekt budżetu o 141 mld euro. Cięcia w dużej mierze omijają jednak rolnictwo i fundusze spójności, a uderzają w badania naukowe, technologie, działania klimatyczne, bezpieczeństwo i politykę zagraniczną.
Irlandzki „nego-box”, czyli pakiet negocjacyjny, nie zadowolił nikogo.
Tak zwane „oszczędne” państwa (Austria, Dania, Finlandia, Niderlandy, Szwecja i Niemcy) twierdzą, że cięcia muszą być znacznie głębsze i objąć wszystkie dziedziny. Z kolei 17 „Przyjaciół Spójności” uważa, że obecne redukcje poszły o wiele za daleko. Komisja Europejska ostrzega, że jej wizja nowoczesnego, elastycznego budżetu jest poważnie zagrożona.
Na dodatek nie ma zgody co do tego, jakie ogólnounijne podatki powinny zostać wprowadzone, aby zasilić wspólny budżet dodatkowymi dochodami.
Zderzenie tak odmiennych stanowisk i niechęć do kompromisu źle wróżą ambicjom Costy, który chce doprowadzić do jednomyślnego porozumienia w grudniu. Dodatkową warstwę niepewności wnosi zaskakująca decyzja premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza o rozpisaniu przedterminowych wyborów.
„Nie wydaje mi się, żeby doszło do dramatycznej konfrontacji, ale w tego typu negocjacjach ważne jest, by przywódcy poczuli, gdzie leżą sprzeczności” – stwierdził inny wysoki rangą dyplomata. „Nie spieszy nam się. Potrzebujemy dobrego porozumienia. Nie odczuwamy presji czasu.”
Pierwszy dzień zakończy się strategiczną debatą o tym, jak przygotować 27-państwowy blok na przyjęcie nowych członków i zreformować jego wewnętrzne mechanizmy decyzyjne. Czarnogóra, lider procesu akcesyjnego, liczy na zamknięcie wszystkich rozdziałów negocjacyjnych jeszcze w tym roku.
Wsparcie dla Zełenskiego, krytyka Trumpa
Piątek będzie poświęcony Ukrainie – w obecności prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Rozmowy pokojowe weszły w dramatyczną fazę, gdy prezydent USA Donald Trump zaskoczył Europejczyków, zawierając z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem porozumienie, które otwiera drogę dziesiątkom tysięcy ton rosyjskiego diesla na rynek USA. Waszyngton przyznał czasowe wyłączenie z sankcji obowiązujące do kwietnia 2027 roku, by umożliwić sprzedaż, która dotąd byłaby zakazana.
Ta wiadomość wstrząsnęła Europejczykami i wywołała gorączkowe działania, by zacieśnić szeregi, okazać wsparcie Ukrainie i ograniczyć skutki jednostronnej, nieskoordynowanej decyzji. Ożywiła ona wspomnienia starcia Trump–Zełenski w Białym Domu.
Choć porozumienie w sprawie diesla prawdopodobnie w niewielkim stopniu wpłynie na ceny na stacjach, które Trump chce obniżyć przed wyborami do Kongresu w połowie kadencji, większe obawy budzą jego skutki dyplomatyczne. USA dają bowiem ulgę Rosji w momencie, gdy ta eskaluje ataki, by zrujnować ukraińską gospodarkę przed zimą.
W projekcie konkluzji szczytu wprowadzono poprawkę, która dodaje wyraźne upomnienie: „Rada Europejska ubolewa z powodu decyzji Stanów Zjednoczonych o tymczasowym zniesieniu sankcji na rosyjski olej napędowy”.
Trump od kilku dni naciska na Zełenskiego, by ten wstrzymał ataki na rosyjskie rafinerie i podporządkował się jego „zawieszeniu broni” w sektorze energetycznym. Zełenski deklaruje gotowość do takiego rozejmu, o ile Rosja także się do niego zastosuje, tymczasem Moskwa wciąż bombarduje ukraińską infrastrukturę energetyczną.
Europejczycy niechętnie podchodzą do tej propozycji, bo dalekosiężne uderzenia na rosyjską infrastrukturę są największym atutem Kijowa wobec Moskwy. Ich zaniechanie jeszcze bardziej przechyliłoby szalę wojny.
„To nie pierwszy raz, gdy mamy z USA rozbieżności w podejściu do wojny w Ukrainie, ale nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem, że jesteśmy ignorowani” – powiedział wysoki urzędnik UE.
„Widzimy, że dialog z USA nie zawsze prowadzi do pełnej zgodności stanowisk, ale zawsze jest lepszy niż jej brak” – dodał urzędnik. „To właśnie trzeba kontynuować. Tak wygląda normalność.”
Ostatnim punktem szczytu będzie strategiczna debata o migracji, która najpewniej skonfrontuje Sáncheza z większością pod wodzą Meloni. Po kryzysie na granicy w Ceucie Włochy wprowadziły kontrole graniczne wobec Hiszpanii, a Madryt odpowiedział tym samym.
Te kontrole, prowadzone wyrywkowo na lotniskach, trwają do dziś.