Jedna Rosja zdobyła rekordowe 355 mandatów w Dumie, umacniając polityczną dominację Władimira Putina. W tym samym czasie Ukraina przeprowadziła największy od początku wojny atak dronowy na Moskwę, a Rosja zapowiedziała odwet.
Partia prezydenta Władimira Putina, Jedna Rosja, zdobyła rekordowe 355 mandatów w liczącej 450 miejsc Dumie Państwowej – niższej izbie rosyjskiego parlamentu – wynika ze wstępnych rezultatów ogłoszonych w poniedziałek przez przewodniczącą Centralnej Komisji Wyborczej Ellę Pamfiłową.
Po przeliczeniu niemal wszystkich głosów, oddanych podczas trzydniowych wyborów, okazało się, że partia prezydencka uzyskała jeszcze większą większość konstytucyjną niż w poprzednich wyborach w 2016 roku. W głosowaniu nie uczestniczyły partie otwarcie krytyczne wobec Władimira Putina.
Głosowanie odbywało się również na okupowanych i anektowanych przez Rosję terytoriach Ukrainy.
Frekwencja była postrzegana jako jeden ze wskaźników nastrojów społecznych wobec najkrwawszego konfliktu w Europie od czasów II wojny światowej. W ostatnim dniu głosowania, w niedzielę, Ukraina przeprowadziła serię ataków dronowych na Moskwę i okolice. Według rosyjskich władz zginęły dwie osoby, a jeden z zakładów rafineryjnych stanął w ogniu.
Rosja zapowiedziała, że w odpowiedzi „zintensyfikuje” ataki na Kijów. Ministerstwo Obrony oskarżyło Ukrainę o próbę „zakłócenia demokratycznej woli rosyjskich obywateli”. „W odpowiedzi na ataki reżimu kijowskiego na cele cywilne na terytorium Rosji rosyjska armia będzie kontynuować i intensyfikować precyzyjne ataki na cele wojskowe w Kijowie” – oświadczyło rosyjskie Ministerstwo Obrony.
Według mera Moskwy Siergieja Sobianina ukraiński atak był największym uderzeniem na stolicę Rosji od początku wojny. Miał obejmować około 1600 dronów, z czego 450 było skierowanych bezpośrednio na Moskwę.
Opublikowane nagrania i zdjęcia pokazywały dużą wyrwę w wielopiętrowym budynku mieszkalnym na obrzeżach stolicy. Na innych materiałach było widać kłęby czarnego dymu unoszące się nad obiektem przypominającym rafinerię ropy naftowej.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski pozytywnie ocenił przeprowadzone ataki. „Nasze ataki dalekiego zasięgu miały minionej nocy bardzo znaczący wpływ na sytuację w obwodzie moskiewskim” – powiedział.
Podejmowane wysiłki dyplomatyczne mające doprowadzić do zakończenia wojny nie powstrzymały w ostatnich miesiącach wzajemnych ataków przed dalszą eskalacją. Zełenski rozmawiał jednak telefonicznie z prezydentem USA Donaldem Trumpem, który w ostatnich dniach wzywał Kijów do zaprzestania ataków na rosyjskie rafinerie. Przywódcy mają spotkać się w Nowym Jorku w najbliższych dniach.
Od początku wojny Ukraina regularnie atakuje za pomocą dronów rosyjską infrastrukturę, przedstawiając te działania jako odpowiedź na rosyjskie bombardowania ukraińskich miast i miejscowości.
Cyberataki
W ostatnim dniu głosowania szefowa rosyjskiej Centralnej Komisji Wyborczej poinformowała również o fali cyberataków wymierzonych w infrastrukturę wyborczą.
Ella Pamfiłowa nie wskazała, kto miał stać za tymi atakami.
Jej zdaniem za cyberatakami mogły stać „wysoce profesjonalne, dobrze skoordynowane grupy wykorzystujące narzędzia sztucznej inteligencji”. „W minionym okresie odnotowano ponad 1000 fal ataków DDoS wymierzonych w infrastrukturę w Rosji, która jest bezpośrednio zaangażowana w proces wyborczy” – powiedziała Pamfiłowa, cytowana przez rosyjskie agencje informacyjne.
Ataki DDoS (ang. distributed denial-of-service) polegają na przeciążeniu systemu ogromną liczbą żądań internetowych, co uniemożliwia jego normalne funkcjonowanie.
W sobotę Pamfiłowa ostrzegła również, że na rosyjskim Dalekim Wschodzie sabotażyści mieli przecinać linie komunikacyjne, co – jak sugerowała – mogło być próbą utrudnienia przeprowadzenia głosowania.