Choć temat nie figurował oficjalnie w porządku obrad Komitetu Wykonawczego UEFA w Grecji, kilku jego członków skrytykowało prezesa FIFA i jego plany wobec futbolu.
Dziecięce głosy i uśmiechy wypełniły plac Arystotelesa w Salonikach, który w dzień obchodów 100-lecia powstania Greckiej Federacji Piłkarskiej zamienił się w boisko. Do miasta przyjechała śmietanka europejskiego futbolu.
Około 60 chłopców i dziewcząt miało okazję zagrać w piłkę z legendami reprezentacji Grecji – Zagorakisem, Karagounisem, Katsouranisem, Basinasem, Tsiartasem, D. Papadopulosem i innymi – oraz ze znakomitymi byłymi piłkarzami, takimi jak Niemiec Oliver Bierhoff i Chorwat Aljoša Asanović.
Celem zorganizowania wydarzenia dla dzieci właśnie w dniu, w którym EPO oficjalnie świętowała swoje setne urodziny, było podkreślenie symbolicznego przesłania. Jak zaznaczano, „szkolenie, zarówno w wymiarze sportowo-technicznym, jak i to, że chłopcy i dziewczęta poznają społeczne wartości piłki nożnej, to fundament, na którym buduje się przyszłość tego sportu”.
O przyszłość futbolu i o to, co daje mu w tym względzie optymizm, został zapytany także prezydent UEFA Aleksander Čeferin, który obserwował wydarzenia na placu Arystotelesa, a wcześniej przewodniczył posiedzeniu Komitetu Wykonawczego. W odpowiedzi na pytanie nawiązał, choć w zawoalowany sposób, do kryzysu wywołanego planem komercjalizacji futbolu, jaki próbował przeforsować Gianni Infantino.
Szef Europejskiej Unii Piłkarskiej wprost odniósł się do ujawnionych ostatnio informacji o działaniach jego odpowiednika w FIFA: „Najbardziej budujące jest to, że piłka nożna nie jest na sprzedaż i że wszyscy rozumiemy, iż my sami nie jesteśmy na sprzedaż. Futbol jest dla wszystkich i wszyscy powinni go grać. W tej kwestii panuje między nami pełna jednomyślność”.
W podobnym tonie wypowiedział się grecki sekretarz generalny UEFA Theodoros Theodoridis, który objął to stanowisko po Giannim Infantino, gdy ten przeniósł się do FIFA. „Piłka nożna należy do kibiców, do piłkarzy, do ludzi tego środowiska. Nie należy do prywatnych inwestorów, żeby można ją było sprzedać. Ani FIFA, ani UEFA nie są naszą własnością – my jesteśmy tylko chwilowymi gospodarzami. Naszym zadaniem jest bronić wartości futbolu. W pewnym momencie FIFA o tym zapomniała i teraz staramy się przywrócić sprawy na właściwe miejsce” – powiedział Theodoridis, który ocenił, że UEFA i europejskie federacje stoją po właściwej stronie historii i dobrze byłoby, gdyby zrozumiała to także FIFA. „O mało co nie doszło do przestępstwa stulecia – próby sprzedania mistrzostw świata prywatnym inwestorom. Kto daje komukolwiek mandat, by robić takie rzeczy?”
Przypomnijmy, że UEFA i 55 zrzeszonych w niej federacji od początku sprzeciwiały się planowi prezydenta FIFA Gianniego Infantino, by przekazać komercyjną działalność i prawa do organizacji turniejów, takich jak mundial, prywatnym inwestorom. Zawetowały ten projekt, grożąc nawet bojkotem rozgrywek FIFA, a z czasem kolejne europejskie federacje, w tym Grecka i Cypryjska, zaczęły wycofywać zaufanie wobec obecnego szefa światowej federacji, którego przed dekadą wspierały, gdy jako sekretarz generalny UEFA starał się o najwyższy urząd w piłkarskiej administracji.
O ten sam temat zapytano też legendę niemieckiej piłki, Olivera Bierhoffa, autora pierwszego w historii „złotego gola” – zdobytego w finale EURO 1996 przeciwko Czechom, dzięki któremu Niemcy po raz ostatni w dziejach zostali mistrzami Europy, bo przez kolejne 30 lat nie zdołali już wygrać trofeum w mistrzostwach kontynentu.
Dziś 58-letni Bierhoff, który na placu Arystotelesa zagrał z innymi legendami i przez 18 lat – do 2022 roku – szefował reprezentacji Niemiec, skomentował: „Musimy zadbać o piłkę nożną. Już dziś jest produktem komercyjnym, ale pozostaje dobrem całego piłkarskiego świata. W grę wchodzi jednak polityka, pojawiają się problemy zarządcze, podziały. Oczywiście nikt nie kwestionuje, że futbol ma wymiar biznesowy, że istnieją twarde realia i przywiązanie do starych praktyk. Trzeba jednak pilnować, by sytuacja nie wymknęła się spod kontroli. Opinie mogą się różnić, ale w ostatnich tygodniach i miesiącach wydarzyło się wiele. To monotonne i czasochłonne procesy, przez co przestaliśmy ufać, że wszystko zmierza w dobrym kierunku”.
Z wypowiedzi dwóch najważniejszych postaci europejskiej konfederacji, Aleksandra Čeferina i Theodorosa Theodoridisa, a także Olivera Bierhoffa jasno wynika, że choć w oficjalnej agendzie rozmów w Salonikach nie było punktu o kryzysie w FIFA, jego cień wciąż kładzie się na wszystkich spotkaniach odbywających się obecnie w światowym futbolu, w tym na obradach, które we wtorek, z okazji 100-lecia EPO, odbyły się w drugim co do wielkości mieście Grecji.
Poza tym Aleksander Čeferin komplementował władze Greckiej Federacji Piłkarskiej i jej prezesa Makisa Gagatsisa, podkreślając, jak ważna jest dla niego Grecja, kraj, który ma w sercu, ponieważ właśnie tutaj – dokładnie 10 lat i jeden dzień temu – został wybrany na prezydenta Europejskiej Unii Piłkarskiej. Gospodarz uroczystości, prezes EPO, który na chwilę zamienił garnitur na koszulkę i buty piłkarskie i sam zagrał na placu Arystotelesa, w krótkim oświadczeniu na temat sporu, który od dwóch miesięcy wstrząsa światowym futbolem, powiedział: „Stanowisko EPO jest jasne – opowiedzieliśmy się przeciwko kandydaturze Infantina. To, co wydarzy się dalej, będzie przedmiotem rozmów między prezesami i sekretarzami federacji”.