Na górzystym terenie po osuwisku ziemi prawie nie da się przemieszczać, brakuje niemal wszystkiego. Węgierski zespół ratunkowy porusza się bardzo wolno, ale stara się dotrzeć do najbardziej potrzebujących.
Zespół humanitarny Węgierskiej Baptystycznej Służby Pomocy od kilku dni pracuje w rejonie dotkniętym katastrofą razem z lokalnymi i amerykańskimi partnerami. O swoich pierwszych doświadczeniach poinformowali w komunikacie.
Jak napisali, w pracach bierze udział grupa doświadczonych specjalistów. Byli członkami baptystycznego zespołu ratunkowego, który prowadził misję podczas trzęsienia ziemi w Nepalu w 2015 roku. Podkreślili, że lokalne organizacje partnerskie pilnie proszą o wsparcie, aby móc zaopatrywać rodziny ocalałych w żywność, schronienie, koce, środki medyczne i podstawowe wyposażenie gospodarstw domowych.
Jak dodali, z powodu warunków pogodowych przemieszczanie się jest wyjątkowo trudne. W górach przejazd utrudniają osuwiska ziemi i ogromny ruch.
Ich współpracownicy w sobotę wieczorem, czasu miejscowego, dotarli do miejscowości Devighat, położonej na dolnym odcinku nepalskiej fali wezbraniowej, około 70 km od granicy z Tybetem. Tam, wśród wyraźnych śladów tragedii, trwało wydobywanie ciał ofiar. Zespół razem z członkami organizacji Transformation Nepal i Texans On Mission w pierwszej kolejności przygotował 500 pakietów higienicznych. W niedzielę rozdano je ocalałym, którzy stracili domy i w tymczasowym obozie próbują przetrwać nadchodzące tygodnie.
Zgodnie z planami w najbliższym czasie na w dużej mierze zniszczone przez lawinę błotną tereny mają trafić 10 urządzeń do oczyszczania wody, leki i koce. W kolejnych dniach baptystyczna jednostka humanitarna spróbuje dostarczyć pomoc także do wyżej położonych miejscowości, po wcześniejszym rozpoznaniu wraz z lokalnymi partnerami potrzeb osób żyjących w obozach tymczasowych.
Węgierska Baptystyczna Służba Pomocy kontynuuje zbiórkę darowizn i apeluje do darczyńców, by pamiętali o ludziach, którzy w wyniku katastrofy naturalnej stracili bliskich i domy.