Rodziny ponad 133 tys. osób zaginionych w Meksyku wykorzystują mundial jako międzynarodową tubę, by nagłośnić kryzys, który uważają za ignorowany.
Mundial 2026 przyciąga uwagę miliardów kibiców na całym świecie.
Jednak dla tysięcy meksykańskich rodzin największe piłkarskie święto stało się okazją do przypomnienia o innym dramacie - zaginięciu ponad 133 tys. ludzi, których los pozostaje nieznany.
Z dala od stadionów, fleszy i oficjalnych uroczystości rodziny osób zaginionych rozpoczęły kampanię "Mundial dla Zaginionych".
Za pomocą serii akcji chcą dotrzeć do międzynarodowej opinii publicznej i domagać się prawdy, sprawiedliwości oraz skutecznych działań władz.
W inicjatywę zaangażowała się organizacja Fuerzas Unidas por Nuestros Desaparecidos y Desaparecidas en Nuevo León (FUNDENL), zrzeszająca bliskich zaginionych, którzy od lat prowadzą ich poszukiwania.
"Walczymy już od ponad 15 lat" - mówi dla Euronews rzeczniczka kolektywu Angélica Orozco, .
"Mundial dla Zaginionych rozpoczął się 10 maja kampanią prowadzoną w 11 językach. Zadajemy w niej pytanie, które od lat nie daje nam spokoju: Gdzie oni są?" - podkreśla.
Moment rozpoczęcia akcji nie został wybrany przypadkowo. Meksyk jest jednym z gospodarzy mundialu razem ze Stanami Zjednoczonymi i Kanadą.
Miasta takie jak Monterrey, Guadalajara i Meksyk stały się centrum światowego zainteresowania.
Rodziny chcą wykorzystać ten moment, aby zwrócić uwagę na kryzys, który - jak podkreślają - przez lata pozostawał na marginesie debaty publicznej.
Od futbolu do międzynarodowego nagłośnienia sprawy
Piłka nożna stała się językiem protestu.
Jednym z symboli kampanii są "cascaritas por las y los desaparecidos" - nieformalne mecze rozgrywane na osiedlowych boiskach przez rodziny i lokalne społeczności.
"Nigdy nie będziemy na trybunach mundialowych stadionów. Nie stać nas na bilety, a dla nas ten turniej ma zupełnie inne znaczenie" - mówi Orozco.
"Dlatego wychodzimy na ulice i gramy razem z naszymi sąsiadami" - dodaje.
Uczestnicy występują w specjalnie przygotowanych koszulkach z hasłami: "Krzyczmy o zaginionych tak, jak krzyczymy po golu" oraz "Ponad 133 tys. zaginionych".
Powstała również symboliczna reprezentacja Meksyku stworzona przy pomocy sztucznej inteligencji. Tworzy ją 21 osób zaginionych, których wizerunki pokazano w koszulkach narodowej drużyny.
"To symbol wszystkich ponad 133 tys. osób, których wciąż szukamy" - wyjaśnia Orozco.
"Każdy numer na koszulce odpowiada ostatniemu dniowi, kiedy dana osoba była widziana przez swoją rodzinę" - dodaje.
Aktywiści pojawili się także w pobliżu stadionu w Monterrey, jednej z aren mundialu.
Rozstawili tam ponad 150 tabliczek ze zdjęciami osób zaginionych, zestawiając radość sportowego święta z dramatem rodzin żyjących od lat w niepewności.
"Gdyby zebrać wszystkie osoby zaginione w Meksyku, mogłyby ponad dwukrotnie zapełnić stadion w Monterrey" - podkreśla Orozco.
Kryzys, który nie ustaje
Meksyk od wielu lat zmaga się z jednym z najpoważniejszych kryzysów zaginięć na świecie. Oficjalne dane mówią o ponad 133 tys. osób zaginionych i nieodnalezionych.
Zdaniem rodzin źródłem problemu jest przede wszystkim bezkarność.
"Nadal istnieją warunki, które sprawiają, że każdy może zniknąć" - mówi Orozco. "Urzędnicy, którzy kiedyś nie wykonali swoich obowiązków, wciąż odpowiadają za poszukiwania, dochodzenia i bezpieczeństwo. Zmienili jedynie stanowiska" - dodaje.
Jak podkreśla, wielu sprawców nigdy nie zostało osądzonych.
"Wielu przestępców pozostaje na wolności i nadal popełnia te same przestępstwa, które widzieliśmy już w latach 2010–2011".
W efekcie, jak twierdzi aktywistka, nikt nie może mieć pewności, że podobna tragedia go nie dotknie.
"Ludzie znikają w najbardziej zwyczajnych sytuacjach. Ktoś wychodzi po napój do sklepu i nie wraca. Młodzi ludzie wychodzą na spotkanie i przepadają. Inni są zabierani prosto ze swoich domów" - zaznacza.
Na skalę kryzysu zwracają uwagę także organizacje międzynarodowe. Komitet ONZ ds. Wymuszonych Zaginięć skierował sprawę Meksyku pod obrady Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Wskazał na poważne przesłanki świadczące o istnieniu wymuszonych zaginięć, które mogą stanowić zbrodnie przeciwko ludzkości.
Ostrzegł również przed tysiącami nieoznaczonych mogił i dziesiątkami tysięcy ludzkich szczątków czekających na identyfikację.
Mundial jako megafon
Zainteresowanie mundialem wykorzystują również inne ruchy społeczne w Meksyku.
Nauczyciele, organizacje sąsiedzkie oraz rodziny osób zaginionych organizują protesty i akcje publiczne w czasie, gdy do kraju przybywają zagraniczni kibice i media.
Orozco podkreśla, że celem kampanii nie jest walka z futbolem ani zakłócanie turnieju.
"Chcemy tylko, aby państwo poświęciło osobom zaginionym tyle samo uwagi, ile poświęca organizacji mundialu. To wielkie wydarzenie, ale jeszcze ważniejsi są ludzie, którzy żyją w tym kraju" - mówi.
Zdaniem aktywistki państwo koncentruje się na prezentowaniu pozytywnego obrazu Meksyku, podczas gdy rodziny wciąż napotykają nieskuteczny system poszukiwań.
"Wywalczyliśmy przepisy i mechanizmy prawne, ale często pozostają one tylko na papierze. Brakuje realnych planów poszukiwań i skutecznych śledztw. Krajowy Rejestr Osób Zaginionych jest katastrofą" - mówi.
Apel do świata
Dla rodzin najważniejsze jest, aby za liczbami zobaczono konkretne twarze i historie. Ich kampania sięgnęła nawet poza granice Ziemi.
Orozco przypomina, że w ramach inicjatywy związanej z misją Artemis nazwiska osób zaginionych zostały wysłane w przestrzeń kosmiczną.
"Zabraliśmy ich do gwiazd. Zabraliśmy ich na Księżyc. Teraz chcemy, aby usłyszał o nich cały świat" - mówi.
To przesłanie wykracza poza ramy sportowego wydarzenia.
"Prosimy całą ludzkość, by spojrzała na to, co dzieje się w Meksyku. Nikt nie powinien po prostu zniknąć. Wymuszone zaginięcia są zbrodnią przeciwko ludzkości i dotyczą nas wszystkich" - podsumowuje.
Gdy na mundialowych stadionach rozbrzmiewają okrzyki kibiców, tysiące meksykańskich rodzin wciąż prowadzą własną walkę. Ich mecz nie kończy się po 90 minutach.
Trwa każdego dnia - aż do chwili, gdy odnajdą swoich bliskich.