Przypadki eboli w DR Konga przekroczyły 450, rosną obawy przed szerszą epidemią w regionie. UE przeznaczy dodatkowe 5 mln euro na testy i nadzór.
Unia Europejska ogłosiła przyznanie dodatkowych 5 mln euro na wsparcie działań mających powstrzymać najnowszy wybuch epidemii Eboli we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga. Komisarz UE ds. zarządzania kryzysowego Hadja Lahbib odwiedziła ten region w niedzielę.
Przemawiając po przylocie na lotnisko w Bunii w prowincji Ituri, kluczowym zapleczu logistycznym działań przeciwko Eboli, Lahbib zapowiedziała, że środki zostaną przeznaczone na utworzenie regionalnych ośrodków diagnostycznych w prowincjach najbardziej dotkniętych epidemią.
Ogłoszenie zapadło w momencie, gdy epidemia Eboli nadal przybiera na sile w Afryce Środkowej. Światowa Organizacja Zdrowia potwierdziła już blisko 500 przypadków i uznała kryzys za międzynarodowe zagrożenie dla zdrowia publicznego.
"Unia Europejska bardzo poważnie traktuje ten kryzys" – powiedziała Lahbib. "Gdy tylko wybuchła epidemia, natychmiast przystąpiliśmy do działania i bardzo szybko byliśmy na miejscu, by wzmocnić nasze wsparcie. To zaangażowanie trwa do dziś".
Komisarz podkreśliła, że nowe środki pozwolą przyspieszyć i uwiarygodnić badania w rejonach, gdzie rozprzestrzenia się wirus. Dzięki temu służby zdrowia będą mogły szybciej wykrywać i izolować zakażonych.
W najnowszym komunikacie opublikowanym w sobotę WHO poinformowała o 452 potwierdzonych zakażeniach i 82 zgonach w Demokratycznej Republice Konga, gdzie trzy tygodnie temu oficjalnie ogłoszono wybuch epidemii. Eksperci ostrzegają, że jeśli nie zostanie opanowana, może się ona stać jedną z największych w historii.
Obecny wybuch to już 17. epidemia Eboli odnotowana w tym regionie. Pokazuje to, jak poważnym, wciąż utrzymującym się zagrożeniem jest ta choroba we wschodniej części Konga, gdzie konflikt zbrojny, przymusowe migracje i kruche systemy ochrony zdrowia utrudniają powstrzymanie jej rozprzestrzeniania.
Lahbib powiedziała, że sygnały ostrzegawcze były widoczne już podczas jej wcześniejszej wizyty w regionie w tym roku.
"Byłam tu cztery miesiące temu i miałam poczucie, że wszystkie czynniki już są obecne: fatalne warunki sanitarne, system opieki zdrowotnej na skraju załamania, wyczerpana ludność oraz ludzie nieustannie przemieszczani przez działania zbrojne. To wszystko tworzyło warunki do ponownego wybuchu tej epidemii" – powiedziała.
Unia Europejska przeznaczyła już 84 mln euro na walkę z tym kryzysem i uruchomiła pomoc humanitarną dla władz lokalnych oraz międzynarodowych organizacji zdrowotnych.
Niedawny most powietrzny zorganizowany przez UNICEF dostarczył do wschodniej DR Konga niemal 100 ton pilnych dostaw, w tym leki, namioty i sprzęt ochronny.
Lahbib zapowiedziała, że w nadchodzących tygodniach do Bunii przyleci jeszcze pięć samolotów z pomocą humanitarną w ramach trwającego wsparcia ze strony UE.
Ebola. "Wirus nie uznaje granic"
Epidemia rozwija się na tle utrzymującej się niestabilności we wschodnim Kongu, gdzie przemoc ze strony zbrojnych ugrupowań zmusiła wielu ludzi do opuszczenia domów i zakłóciła dostęp do opieki medycznej.
Lahbib wykorzystała wizytę, by wezwać wszystkie strony konfliktu do poszanowania międzynarodowego prawa humanitarnego i umożliwienia pracownikom organizacji pomocowych bezpiecznego dotarcia do dotkniętych społeczności.
"Poszanowanie prawa humanitarnego oznacza szacunek dla życia" – powiedziała. "Nawet w czasie wojny obowiązują zasady, których trzeba przestrzegać".
Ostrzegła, że choroby zakaźne nie respektują linii frontu. Dodała, że "wirus nie uznaje granic ani ludzkich sporów i zabija nawet szybciej niż kule".
Obawy przed rozprzestrzenieniem się choroby w regionie wzrosły po wykryciu przypadków w sąsiedniej Ugandzie. W poniedziałek kraj odwiedził dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Adhanom Ghebreyesus. Władze poinformowały tam o 19 zakażeniach i dwóch zgonach związanych z obecną epidemią.
Tedros podkreślił, że kontrole na granicy pozwoliły wychwycić zakażonych podróżnych przybywających z Demokratycznej Republiki Konga. Pochwalił także ugandyjskie systemy monitorowania, testowania i leczenia chorych, które pomagają utrzymać wirusa pod kontrolą.