Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Pekin krytykuje słowa USA o stłumieniu protestów na placu Tiananmen jako „oszczerstwo”

Chińskie wojska i czołgi gromadzą się w Pekinie dzień po krwawym stłumieniu protestów na placu Tiananmen, 5 czerwca 1989 r.
Chińskie wojsko i czołgi gromadzą się w Pekinie dzień po krwawym stłumieniu protestów na placu Tiananmen, 5 czerwca 1989 r. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Gregoire Lory & Gavin Blackburn
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

4 czerwca 1989 r. władze Chin wysłały wojsko i czołgi, by krwawo stłumić prodemokratyczne protesty na centralnym placu Pekinu i wokół niego.

Chiny oskarżyły w czwartek Stany Zjednoczone o przeinaczanie faktów i oczernianie ich systemu politycznego po tym, jak sekretarz stanu Marco Rubio powiedział, że cenzura nie może „wymazać” pamięci o krwawej rozprawie z demonstrantami na pekińskim placu Tiananmen.

REKLAMA
REKLAMA

4 czerwca 1989 roku rząd Chin wysłał wojsko i czołgi, by stłumić protesty wzywające do reform politycznych na centralnym placu stolicy, Pekinu, oraz w jego okolicach.

Do dziś nie wiadomo, ile osób zginęło, a dyskusja o tamtych wydarzeniach w Chinach kontynentalnych podlega cenzurze.

Rubio powiedział w środę na konferencji prasowej, że „żaden poziom cenzury nie jest w stanie wymazać przeszłości”.

„Ci, którzy poświęcili życie, by bronić swoich niezbywalnych praw do wolności słowa i pokojowego zgromadzania się, pewnego dnia zostaną zrehabilitowani” – dodał.

Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło w czwartek, że stanowczo sprzeciwia się wypowiedziom Rubio.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio zeznaje przed senacką Komisją ds. Środków Budżetowych na Kapitolu, 3 czerwca 2026 roku
Sekretarz stanu USA Marco Rubio zeznaje przed senacką Komisją ds. Środków Budżetowych na Kapitolu, 3 czerwca 2026 roku AP Photo

„Rząd Chin od dawna ma jasne stanowisko w sprawie tamtej zawieruchy politycznej z końca lat 80.” – powiedziała na rutynowym briefingu prasowym rzeczniczka resortu Mao Ning.

„Wspomniane błędne uwagi strony amerykańskiej przeinaczają historyczne fakty, oczerniają chiński system polityczny i wybraną ścieżkę rozwoju oraz ingerują w sprawy wewnętrzne Chin” – dodała.

W tym roku, jak informowano, władze miały zabronić rodzinom osób, które zginęły w 1989 roku, odwiedzania grobów na pekińskim cmentarzu Wan’an. Amnesty International nazwała to „bezdusznym posunięciem”.

Rząd Chin oficjalnie określił wówczas protesty na placu Tiananmen jako „kontrrewolucyjne zamieszki” wywołane przez „bardzo niewielką grupę ludzi”, uzasadniając użycie siły jako konieczne do powstrzymania „politycznych zawirowań” i przywrócenia porządku.

Władze mówiły o 200–300 zabitych, w tym żołnierzach. Inne szacunki wahają się od 400 do ponad 2000 ofiar, ale dokładna liczba pozostaje nieznana.

Obecność policji w Hongkongu

W ostatnich latach władze w Pekinie dążą do całkowitego wygaszenia publicznych upamiętnień w Hongkongu. Przez dziesięciolecia odbywało się tam coroczne czuwanie przy świecach, przerwane po wprowadzeniu w 2020 roku ustawy o bezpieczeństwie narodowym.

Podobnie jak w ostatnich latach, dziennikarze w mieście obserwowali w środę i czwartek silną obecność policji w pobliżu parku Wiktorii, dawnego miejsca tych zgromadzeń.

Na miejscu rozlokowano kilkudziesięciu funkcjonariuszy, ustawiono blokady drogowe, a policjanci po cywilnemu zatrzymywali i rewidowali część aktywistów.

Chan Po-Ying, była liderka rozwiązanej prodemokratycznej organizacji League of Social Democrats, została odprowadzona do policyjnej furgonetki.

Otoczyli ją reporterzy, gdy chodziła po okolicy z żółtą papierową różą w ręku. Funkcjonariusze nakazali jej schować kwiat.

Policjanci pilnują porządku w parku Wiktorii w Hongkongu, 4 czerwca 2026 roku
Policjanci pilnują porządku w parku Wiktorii w Hongkongu, 4 czerwca 2026 roku AP Photo

„To, co możemy teraz zrobić, jest bardzo, bardzo niewielkie... Park Wiktorii przechowuje 37 lat zbiorowej pamięci mieszkańców Hongkongu. Mam nadzieję, że tej zbiorowej pamięci nie zapomnimy” – powiedziała Chan dziennikarzom, zanim została zatrzymana.

Policja poinformowała, że siedem osób – pięciu mężczyzn i dwie kobiety – zostało zabranych z okolicy na dalsze czynności, a później pozwolono im odejść.

29-letni Alfred Tian powiedział, że specjalnie przyjechał z Chin kontynentalnych, by przejść się po parku i pomodlić się za ofiary.

„Kiedy jako Chińczyk poznajesz tę historię... myślę, że na początku naprawdę cię to uderza, bo większość Chińczyków wie o niej bardzo niewiele” – powiedział.

„To jak ogień w sercu, dążenie do demokracji, do wolności słowa”.

Dodatkowe źródła • AFP

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

UE rozpoczyna ofensywę technologiczną, by uniezależnić się od USA i Chin

Pekin krytykuje słowa USA o stłumieniu protestów na placu Tiananmen jako „oszczerstwo”

Most Huajiang bije rekordy popularności. Przyciągnął już miliony turystów