W wywiadzie dla Euronews brytyjski ambasador w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Edward Hobart ocenił, że kruche zawieszenie broni między USA a Iranem powinno stać się punktem wyjścia do trwałego pokoju - opartego na „jasno wyznaczonej drodze naprzód”.
W Zatoce Perskiej zawieszenie broni się utrzymuje, ale z trudem. Dla Edwarda Hobarta, brytyjskiego ambasadora w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ten kruchy rozejm jest jedyną rzeczą, która oddziela ograniczone napięcia od ponownej eskalacji. W rozmowie z Euronews powiedział: „ważne jest to, że zawieszenie broni wciąż obowiązuje… nie rozwiążemy tej wojny, jeśli nadal będziemy do siebie strzelać”.
Przekaz jest jednoznaczny: dyplomacja nie może toczyć się równolegle z konfliktem, lecz dopiero po jego wygaszeniu. Na razie region zawieszony jest w wąskiej przestrzeni między jednym a drugim.
„Myślę, że jeszcze nie wiemy… ale mamy oczywiście nadzieję, że to pierwszy krok w stronę czegoś, co doprowadzi nas do trwałego rozwiązania” – dodał Hobart.
To, czy ta nadzieja się utrzyma, zależy w dużej mierze od cieśniny o szerokości zaledwie 33 kilometrów. Cieśnina Ormuz to nie tylko regionalny punkt zapalny, ale globalny węzeł strategiczny, przez który przepływa znacząca część światowych dostaw ropy. Jej zamknięcie miałoby natychmiastowe i daleko idące skutki.
„Nie da się łatwo prowadzić rozmów, kiedy jednocześnie wystrzeliwuje się rakiety przez cieśninę Ormuz” – powiedział ambasador.
Ta pilność już kształtuje współpracę dyplomatyczną między Londynem a Abu Zabi, szczególnie w kontekście ostatnich rozmów ministrów spraw zagranicznych obu krajów.
Współpraca w zakresie bezpieczeństwa również się zacieśnia. „Skupili się przede wszystkim na obecnej sytuacji w regionie oraz na Iranie, a szczególnie na kluczowym znaczeniu ponownego otwarcia cieśniny Ormuz” – relacjonował Hobart.
Jednocześnie rozwijane są inne obszary współpracy, które mają wzmacniać długoterminową odporność – od transformacji energetycznej po bezpieczeństwo finansowe i sztuczną inteligencję.
„Uzgodniliśmy ramy współpracy między naszymi krajami” – mówił Hobart, wskazując na działania „nie tylko w polityce zagranicznej i obronności, ale także w AI… w transformacji energetycznej… oraz w walce z przestępczością i nielegalnymi finansami”.
Ostatnie ataki były poważne i bezprecedensowe. Jak podkreślił ambasador, były one „bezprecedensowe, nieuzasadnione i skrajnie niebezpieczne, zagrażające życiu”.
Jednak ich skutki mogły być znacznie gorsze. Systemy obronne ZEA zadziałały skutecznie – „przechwyciły 95 proc. pocisków wystrzelonych w ten kraj”.
Dla Wielkiej Brytanii odpowiedź była wyważona. „To nie była wojna Wielkiej Brytanii… ale szczególnie w obronie krajów Zatoki umożliwiliśmy USA wsparcie tej obrony” – zaznaczył Hobart.
Kryzys przyspieszył także międzynarodową koordynację w zakresie bezpieczeństwa morskiego. „Chcemy, aby przestrzegano prawa morza… aby te międzynarodowe szlaki były otwarte i drożne” - podkreślił.
W działaniach tych uczestniczyło „ponad 50 państw… wspierających wolność żeglugi… w Cieśninie Ormuz”.
Mimo to ryzyko nie zniknęło. „Myślę, że ryzyko istnieje… ale jest mniejsze, gdy nie toczą się walki i gdy istnieje perspektywa rozmów”.
Na miejscu oznacza to ostrożną normalność. „Obecnie można żyć dość normalnie, ale trzeba zwracać uwagę na komunikaty władz”.
Kluczowe jest znalezienie równowagi między uspokajaniem a świadomością zagrożeń: „trzeba znaleźć równowagę między uspokajającym przekazem a reakcją na bardzo nietypową sytuację”.
Z perspektywy ZEA najważniejsze pozostaje dostosowywanie się do otoczenia, którego nie da się kontrolować. „ZEA nie może kontrolować całego tego środowiska, więc chodzi o to, jak się do niego elastycznie dostosowuje”.
Mimo napięć fundamenty kraju pozostają stabilne: „podstawy ZEA się nie zmieniły… ma znakomite położenie geograficzne oraz bardzo otwarte i przyjazne środowisko biznesowe”.
Na razie ta równowaga się utrzymuje.