Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Trump kontra Afonso de Albuquerque: dwie "ekspedycje" wojskowe z bardzo różnymi wynikami?

Repliki dwóch statków Krzysztofa Kolumba, Niña (po prawej) i Pinta, płyną w górę Tamizy u wybrzeży New London w stanie Connecticut.
Repliki dwóch statków Krzysztofa Kolumba, Niña (po prawej) i Pinta, płyną w górę Tamizy u wybrzeży New London w stanie Connecticut. Prawo autorskie  AP Photo/The Day, Sean D. Elliot
Prawo autorskie AP Photo/The Day, Sean D. Elliot
Przez Ema Gil Pires
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Czy możliwe jest porównanie amerykańskiej operacji wojskowej przeciwko Iranowi, która jest obecnie w toku, z atakiem, który doprowadził do zdobycia Cieśniny Ormuz przez Imperium Portugalskie w XVI wieku? Euronews wysłuchało opinii dwóch historyków na temat konsekwencji tych dwóch "ekspedycji".

W mediach społecznościowych krąży obraz, który dokonuje bezpośredniego porównania między bezpośrednimi konsekwencjami, środkami i funduszami zaangażowanymi przez Stany Zjednoczone w kontekście obecnej wojny z Iranem, a udanym podbojem Cieśniny Ormuz przez Imperium Portugalskie w XVI wieku.

REKLAMA
REKLAMA

Jak informowało Euronews, była to operacja dowodzona przez drugiego portugalskiego gubernatora Indii, Afonso de Albuquerque, w ramach ówczesnego portugalskiego projektu ekspansji, w czasie, gdy Cieśnina Ormuz miała już, podobnie jak dziś, bardzo duże znaczenie gospodarcze i geostrategiczne, zwłaszcza pod względem handlu.

Obie "ekspedycje", jak zostały opisane we wspomnianej publikacji, miały zmobilizować bardzo różny personel wojskowy i sprzęt: portugalski atak w 1515 roku był rzekomo znacznie mniej ambitny niż rozmieszczenie zarządzone przez Waszyngton w regionie, które jest przedstawiane jako znacznie droższe z finansowego punktu widzenia w porównaniu z portugalską ekspedycją sprzed wieków.

Podczas gdy faktem jest, że Afonso de Albuquerque, około osiem lat po pierwszej próbie zdobycia cieśniny Ormuz, ostatecznie ją podbił, co miało w dużej mierze korzystne konsekwencje dla imperium portugalskiego, siły zbrojne, których Donald Trump jest głównodowodzącym, osiągnęły wyniki, które są znacznie gorsze od tych osiągniętych przez Portugalczyków, nawet pomimo tego większego zaangażowania wojskowego, czytamy w publikacji. I z wyraźnie szkodliwym wpływem na globalną gospodarkę.

Euronews zwróciło się do dwóch historyków o wyjaśnienie tych zarzutów, które krążą na Facebooku i innych portalach społecznościowych, aby spróbować wykazać, jakie dowody istnieją (lub nie) na ich temat.

Podbój cieśniny Ormuz przez Królestwo Portugalii

Portugalska obecność w cieśninie Ormuz rozpoczęła się w 1507 roku, ale dopiero w 1515 roku Portugalia "dokonała faktycznego podboju", a w konsekwencji okupacji "Królestwa Ormuz", wyjaśnił Euronews historyk Rui Manuel Loureiro, którego praca na temat portugalskiej obecności w Ormuzie w XVI i XVII wieku została opublikowana.

I faktycznie, powołując się na dane opublikowane w pracy Décadas da Ásia, autorstwa znanego historyka i kronikarza João de Barrosa, która pochodzi z XVI wieku, badacz potwierdza, że "wyprawa Afonso de Albuquerque", która ustanowiła portugalską kontrolę nad Ormuzem "obejmowała 27 statków", jak wspomniano w analizowanej publikacji. Mianowicie "14 statków" i "siedem karawel", którym towarzyszyło "sześć mniejszych statków azjatyckich".

Jeśli chodzi o liczbę ludzi zaangażowanych w tę misję, są one również "poprawne". Według relacji "było 1500 Portugalczyków i około 600 lub 700 Hindusów", ale "niekoniecznie Malabarów", tj. z Malabaru, regionu "na zachodnim wybrzeżu Indii". Wynika to z faktu, że "oddziały z innych regionów Indii były również zaangażowane w portugalski atak, który zawsze brał udział w tych małych łodziach, zarówno jako marynarze, jak i żołnierze".

Historyk Rui Manuel Loureiro powiedział, że bardziej "skomplikowana" jest szczegółowa analiza kosztów związanych z portugalską akcją, która doprowadziła do zdobycia Ormuz. Wynika to z faktu, że "trudno jest dziś wiedzieć, jaka byłaby na przykład wartość statku, karaweli itp.". Można jedynie stwierdzić, zgodnie z faktami, że "straty portugalskie były praktycznie nieznaczne w tych bitwach", które doprowadziły do podboju tego terytorium.

A co z konsekwencjami portugalskiego zwycięstwa wspomnianymi w publikacji krążącej w mediach społecznościowych? "Nie są one całkowicie poprawne", a niektóre są nawet anachroniczne, mówi historyk. Należy pamiętać, że portugalski triumf zaowocował utworzeniem "swego rodzaju protektoratu dla korony portugalskiej" w Ormuzie aż do 1622 roku, kiedy to "sojusz Persów i Anglików" zdołał "wyprzeć Portugalczyków" z tego miejsca.

"Ideą Afonso de Albuquerque było zapewnienie kontroli nad wyspą Ormuz", "autonomiczną jednostką od Persji". Jednak, jak wspomina Rui Manuel Loureiro, "nie było zamiaru ani pomysłu ataku na Persję", która była "ogromnym państwem kontynentalnym", co wyraźnie kontrastuje z niedawnym zachowaniem Stanów Zjednoczonych wobec Iranu.

"Obecna sytuacja jest trochę odwrotna. Następuje atak na Iran, a w konsekwencji pojawia się problem Ormuzu, o którym amerykańscy stratedzy prawdopodobnie nie pomyśleli z wyprzedzeniem. Ideą Afonso de Albuquerque było raczej kontrolowanie kluczowej wyspy na szlakach morskich" - wyjaśnił historyk, z którym skontaktowało się Euronews. Była to część czysto "oceanicznej" "strategii", która zawsze dotyczyła "utrzymywania dobrych stosunków z mocarstwami kontynentalnymi".

Prawdą jest jednak, że "portugalska kontrola nad wyspą Ormuz umożliwiła nawet zapewnienie bezpieczeństwa niektórych szlaków handlowych , którymi Portugalczycy byli zainteresowani", a mianowicie na Morzu Arabskim, jak cytuje analizowana publikacja.

Nieco "przesadzone" jest również twierdzenie, że istniała "portugalska dominacja nad Zatoką Perską" przez okres około 150 lat. "Portugalskie panowanie nad wyspą Ormuz trwało do 1622 roku", co odpowiada około "107 latom". Obejmowało to jednak tylko tę wyspę i "niektóre z jej małych zależności po obu stronach Zatoki Perskiej", więc "nie było całkowitej kontroli nad Zatoką Perską, ponieważ w tym regionie nadal istnieje żegluga arabska i perska, prowadzona przez inne statki".

Jeśli chodzi o "wprowadzenie systemu opłat" przez Imperium Portugalskie, jak twierdzi się w mediach społecznościowych, należy zauważyć, z punktu widzenia badacza ISMAT - Instituto Superior Manuela Teixeira Gomesa, że "system ten już istniał, działając w tym czasie na korzyść Królestwa Ormuz" . Jednak po zajęciu terytorium przez Portugalczyków "zaczęli oni czerpać korzyści z tego systemu opłat". W ten sposób "wszystkie towary przywożone przez Portugalczyków do Ormuz były zwolnione z podatków, a z drugiej strony korzystali oni z części dochodów z ceł Ormuz".

W odniesieniu do rzekomego "monopolu handlowego [Portugalii] między Arabią a Indiami", Rui Manuel Loureiro mówi, że to również "jest bardzo skomplikowane", w odniesieniu do "ogromnych obszarów geograficznych". I wyjaśnia to w ten sposób: "Portugalczycy byli w stanie ostatecznie kontrolować część handlu poprzez system celny w Ormuz lub poprzez inne systemy, tak zwane cartazes [...], które były zezwoleniami wydawanymi przez władze portugalskie w Indiach, które zezwalały innym statkom [...] na pokonywanie tej trasy". I nawet wtedy ten nadzór nie był całkowity, podkreślił.

"Było wiele innych statków, które wymykały się portugalskiej kontroli, po prostu musiały udać się do miast, których Portugalczycy nie kontrolowali w Indiach, a było ich wiele, aby uciec. Nie było więc żadnego monopolu. Ingerencja Portugalczyków była w dużej mierze udana, ale w żadnym wypadku nie było monopolu" - podsumował ekspert.

Wreszcie, jeśli chodzi o "założenie europejskiego dominium na Oceanie Indyjskim", które trwało około 500 euro, uznał, że jest to również "przesadzone" wyrażenie. Ponieważ "wystarczy pomyśleć o liczbach, ludziach, statkach, aby zdać sobie sprawę, że całkowicie niemożliwe było kontrolowanie całego ruchu, który przepływał przez Ocean Indyjski, czyli tysięcy statków z jednej strony na drugą, wzdłuż szeregu szlaków", wyjaśnił Rui Manuel Loureiro.

Tak więc, tak jak "Portugalczycy kontrolowali niektóre magazyny i ruch tych statków" na Oceanie Indyjskim, "potem pojawili się Anglicy, którzy robili dokładnie to samo", a "później Holendrzy", pod "koniec XVI wieku". Ale mimo to "nigdy nie było europejskiego monopolu" w tym wymiarze, ani nawet "kontynentalnej dominacji" w tym regionie, powiedział historyk. "To przyszło dopiero później wraz z Imperium Brytyjskim".

Operacja wojskowa Trumpa w Zatoce Perskiej

A co można powiedzieć o operacji wojskowej przeprowadzonej przez Stany Zjednoczone wraz z Izraelem przeciwko Iranowi? Jeśli chodzi o szacunkowe koszty interwencji, publikacja krążąca w mediach społecznościowych wspomina o łącznej kwocie 18 miliardów dolarów, dane za marzec.

W oświadczeniu dla Euronews, Bruno Cardoso Reis, specjalista w dziedzinie historii współczesnej oraz studiów nad bezpieczeństwem i obronnością, zacytował nawet "nowsze szacunki Financial Times", oparte na wskaźnikach American Enterprise Institute, które wskazują na szacunkowe dzienne wydatki w wysokości około "500 milionów dolarów", w wyniku zniszczenia amerykańskiego sprzętu wojskowego w konflikcie.

Według gazety, instytut przewiduje, że " koszt kampanii przeciwko Iranowi wyniósł od 22,3 do 31 miliardów dolarów w ciągu pięciu tygodni, odkąd Trump nakazał siłom USA atak pod koniec lutego".

Jeśli chodzi o rozmieszczone zasoby, zarzuty krążące w Internecie mówiły o 30 okrętach, 120 samolotach i 50 000 zasobów ludzkich rozmieszczonych w marcu. Dane zestawione przez amerykański think tank Atlantic Council na dzień 3 kwietnia 2026 roku, przeanalizowane tutaj przez Euronews, wskazują na szacunkową liczbę co najmniej 134 samolotów (z wyłączeniem myśliwców) i 18 okrętów, wśród innego sprzętu wojskowego, faktycznie rozmieszczonych w kontekście wojny z Iranem.

Jeśli chodzi o liczbę żołnierzy, artykuł opublikowany 29 marca w New York Times wskazuje na "liczbę żołnierzy amerykańskich w regionie Bliskiego Wschodu przekraczającą 50 000", według amerykańskiego urzędnika wojskowego, po "przybyciu 2500 marines i kolejnych 2500 marynarzy" w ostatnim czasie. Jest to personel wojskowy, który jest "rozmieszczony w bazach i na statkach w regionie, w tym w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Iraku, Syrii, Jordanii, Katarze, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Kuwejcie", a liczba ta wynosi zwykle około 40 000, ale wzrosła od czasu eskalacji konfliktu.

Dla Bruno Cardoso Reisa ważne jest, aby podkreślić, że jest to "największa koncentracja amerykańskich sił morskich i powietrznych w tym regionie od 2013 roku, tj. od czasu interwencji w Iraku". Jeśli chodzi o najnowsze rozmieszczenie zasobów ludzkich, może to wskazywać, że Waszyngton przynajmniej "rozważa jakąś operację naziemną, choć ograniczoną" - być może ukierunkowaną na "wyspę Kharg" lub "niektóre z wysp w rejonie Cieśniny Ormuz".

Z drugiej strony, konsekwencje tej amerykańskiej interwencji wojskowej na Bliskim Wschodzie trafiły na pierwsze strony gazet na całym świecie. "Globalny kryzys energetyczny", "zakłócenia gospodarcze z ryzykiem recesji i braku bezpieczeństwa żywnościowego", "napięcia dyplomatyczne między Stanami Zjednoczonymi a europejskimi sojusznikami" i "Iran sygnalizujący potencjalny system opłat w cieśninie" to tylko niektóre ze skutków wymienionych w analizowanej publikacji.

Ale zdaniem badacza historii współczesnej, są też inne skutki, których nie należy przeoczyć: "Zakłócenia spowodowane w sojuszniczych krajach Zatoki Perskiej", gdzie doszło do "kilku ofiar śmiertelnych i zniszczenia krytycznej infrastruktury, takiej jak produkcja energii, rafinacja, skraplanie gazu itp.". W konsekwencji "podważa to postrzeganie tego obszaru jako oazy bogactwa i bezpieczeństwa, co jest bardzo ważne dla turystyki i usług", a także dla sektorów obejmujących "centra danych i sztuczną inteligencję, które były zakładami tych krajów, aby nieco zdywersyfikować swoją gospodarkę".

I pomimo porozumienia o zawieszeniu broni osiągniętego między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, w którym pośredniczył Pakistan, pozostaje "sytuacja patowa", mówi Bruno Cardoso Reis. "Zawieszenie broni jest odzwierciedleniem tego impasu. Po pierwsze, nie jest to ostateczne rozwiązanie, a z drugiej strony kwestie handlowe są nadal w pewnym stopniu zagrożone".

I choć prawdą jest, że "gospodarka jest nadal bardzo zglobalizowana", a nawet jeśli Stany Zjednoczone "nie muszą martwić się o bezpieczeństwo dostaw, ponieważ mają własną produkcję ropy i gazu, nie oznacza to, że nie odczują pewnego wpływu na ceny". Istnieją "ogromne współzależności, które oznaczają, że kryzysy, zwłaszcza w regionie, który jest tak ważny dla rynku energii i, na przykład, nawozów, mają wpływ globalny, zarówno natychmiastowy, jak i długoterminowy".

Powinniśmy również pamiętać o kwestii "powielania przez Iran systemu przyjętego również przez Portugalię, opartego na hegemonii morskiej, polegającego na pobieraniu opłat" za przepuszczanie statków. Coś, co jest obecnie "nielegalne w świetle prawa międzynarodowego", było "jedną z wielkich zmian w okresie od XVI do XVII wieku", ze względu na pojawienie się "nowych potęg morskich", takich jak Anglia i Holandia, które "popierały ideę wolności żeglugi". Ale "teraz Iran przygotowuje się do odwrócenia tego wszystkiego".

Bruno Cardoso Reis dodał, że na korzyść impasu w konflikcie przemawia fakt, że Stany Zjednoczone "wyraźnie nie osiągają swoich celów" i chcą zablokować Cieśninę Ormuz. Co więcej, stworzyły "ogromny problem": nie tylko pod względem wspomnianego już "bezpośredniego wpływu gospodarczego", ale także pod względem ustanowienia "potencjalnie bardzo niebezpiecznego precedensu". Jeśli Waszyngton "zacznie to robić [interwencje militarne] w innych cieśninach, zaczynając od Cieśniny Adeńskiej, Malakka, itd., wpływ na światową gospodarkę, bezpieczeństwo żywnościowe i energetyczne będzie ogromny".

Czy możliwe jest porównanie dwóch postaci z tak różnych epok?

W wywiadzie dla Euronews Bruno Cardoso Reis wyjaśnił również, że istnieje "nurt wśród historyków", który "jest bardzo odporny na tę ideę porównań i tak zwanych lekcji z historii".

Jest też inny nurt, "który rozwinął się w świecie anglosaskim", oparty na idei, że "każdy wyciąga lekcje z historii" i że "lepiej jest próbować uczyć się na błędach innych".

Specjalista od historii współczesnej pozostawił jednak jedno zastrzeżenie: "Historia nie oferuje nam lekcji w sensie tego**, jak osiągnąć gwarantowane zwycięstwo w wojnie".**

Jest jednak jeden punkt, który dla badacza wydaje się godny docenienia. "Jest całkiem jasne, że statki chcące wpłynąć do Zatoki [Perskiej] lub ją opuścić, czy to w XVI wieku po przyprawy lub konie, czy teraz po węglowodory, muszą koniecznie przepłynąć przez Cieśninę Ormuz". Tak więc około 500 lat temu Afonso de Albuquerque zrozumiał, że "ustanawiając tam stałą obecność wojskową, w obszarze, który może być również łatwo broniony przez potęgę morską i z "eskadrą" na stałe tam stacjonującą, może naprawdę mieć hegemonię" nad wszystkim, co przez nią przechodzi.

Bruno Cardoso Reis zwrócił więc uwagę, że "podstawowym problemem" Stanów Zjednoczonych jest to, że "w przeciwieństwie do Afonso Albuquerque, prezydent USA nie ocenił właściwie rzeczywistości geostrategicznej", a jednocześnie "wyolbrzymił własną potęgę militarną".

Innymi słowy, "nie docenił wroga", a w szczególności " kwestii Cieśniny Ormuz i łatwości, z jaką można ją wykorzystać, aby w istocie zagrozić naturze geografii - bardzo łatwo pozwalając Iranowi zagrozić bezpieczeństwu żeglugi w tym regionie", a także "myląc przytłaczającą przewagę militarną Stanów Zjednoczonych z rodzajem wszechmocy".

Mimo to uznał za konieczne podkreślenie, że w czasie podbojów Imperium Portugalskiego w regionie "technologia bardzo wyraźnie sprzyjała kontroli cieśniny przez mocarstwa europejskie", które miały "pewną przewagę pod względem technologii wojskowej", ale przede wszystkim pod względem "technologii morskiej". To "znacznie ułatwiło podbój wyspy Ormuz, budowę twierdzy [również w Ormuz], a następnie hegemonię morską".

Obecnie rzeczywistość jest nieco inna. "W dzisiejszych czasach technologia wojskowa dysponuje szeregiem niwelatorów, które ułatwiają znacznie słabszym mocarstwom stwarzanie tego rodzaju problemów", z którymi borykały się również siły USA.

I pomimo oczywistej "przewagi technologicznej Stanów Zjednoczonych" w porównaniu z Teheranem w tym przypadku, obecne istnienie "znacznie prostszych, znacznie tańszych technologii" daje Iranowi możliwość "przy znacznie niższym poziomie siły militarnej, aby nadal być skutecznym militarnie". Badacz podkreślił również, że kraj ten "jest przygotowany na poniesienie znacznie większych ofiar i ryzyka".

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Blokada cieśniny Ormuz przez USA: napięcie rośnie, ale rozejm trwa

Bliski Wschód. USA zablokują irańskie porty, ryzykując szerszą wojnę o cieśninę Ormuz

Biały Dom: Zamknięcie cieśniny Ormuz przez Iran jest całkowicie nie do przyjęcia