Po trzymiesięcznej przerwie na Kubę dotarła dostawa rosyjskiej ropy. Transport może tymczasowo złagodzić narastający kryzys energetyczny na wyspie.
Rosyjski tankowiec "Anatolij Kołodkin" wpłynął do portu Matanzas na Kubie, dostarczając około 730 tys. baryłek ropy naftowej.
To pierwsza dostawa tego typu od trzech miesięcy, co ma istotne znaczenie dla kraju pogrążonego w głębokim kryzysie energetycznym.
Zgodę na kontynuowanie rejsu wydała administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, mimo obowiązującej wobec Kuby blokady w sektorze energetycznym.
W Waszyngtonie podkreślono, że decyzja została podjęta indywidualnie i może mieć charakter humanitarny.
Przybycie statku spotkało się z wyraźną reakcją kubańskich władz.
Minister energetyki i górnictwa Vicente de la O Levy podziękował Rosji za wsparcie, zaznaczając, że transport trafia na wyspę w szczególnie trudnym momencie.
Niedobory paliwa doprowadziły bowiem do częstych przerw w dostawach energii elektrycznej oraz pogłębiły braki żywności i leków.
Kuba pokrywa jedynie około 40 procent swojego zapotrzebowania na paliwa z własnej produkcji, a resztę musi importować.
Eksperci szacują, że dostarczona ropa pozwoli na wytworzenie około 180 tys. baryłek oleju napędowego.
Taka ilość może zabezpieczyć potrzeby kraju przez maksymalnie dziesięć dni.
Władze w Hawanie wskazują również na polityczny kontekst wydarzenia.
Wiceminister spraw zagranicznych Carlos Fernández de Cossío ocenił, że sytuacja odzwierciedla presję wywieraną na Kubę przez Stany Zjednoczone.
Dostawy ropy na wyspę zostały w ostatnich miesiącach znacząco ograniczone.
Wstrzymano je zarówno z Wenezueli, jak i z Meksyku, po tym jak administracja USA zagroziła sankcjami wobec państw współpracujących energetycznie z Kubą.
Sam Donald Trump oświadczył, że nie sprzeciwia się pojedynczym dostawom, jeśli są one niezbędne do przetrwania ludności.
Jednocześnie skrytykował kubańskie władze, podkreślając, że sytuacja kraju wynika z problemów wewnętrznych, a nie jedynie z ograniczeń zewnętrznych.
Tankowiec "Anatolij Kołodkin" objęty jest sankcjami Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii w związku z wojną w Ukrainie.
Mimo to Waszyngton zapowiada utrzymanie dotychczasowej polityki sankcyjnej, dopuszczając jedynie wyjątki rozpatrywane indywidualnie.