Dwóch faworytów w kwietniowych wyborach na Węgrzech przyciągnęło ogromne tłumy na ulice 15 marca. Premier Viktor Orbán powiedział, że jego przeciwnik służy Brukseli i Kijowowi. Lider opozycji Péter Magyar nazwał Orbána zdrajcą, który uczynił Węgry najbiedniejszym krajem w UE.
Premier Węgier Viktor Orbán oświadczył, że nadchodzące wybory parlamentarne na Węgrzech stanowią wybór między pokojem a wojną, stawiając swój rząd w roli gwaranta stabilności.
Orbán wygłosił te uwagi na wiecu w centrum Budapesztu - przed parlamentem - z okazji węgierskiego święta narodowego, które upamiętnia rewolucję 1848 roku przeciwko rządom Habsburgów.
Węgry pójdą do urn 12 kwietnia w głosowaniu powszechnie uważanym za najpoważniejsze wyzwanie dla władzy Orbána od czasu objęcia przez niego urzędu w 2010 roku.
Péter Magyar, lider opozycyjnej partii TISZA, wyprzedza obecnie Fidesz Orbána w sondażach opinii publicznej, a także zorganizował ogromny wiec w dniu narodowego święta.
Orbán stwierdza, że Bruksela i Kijów próbują go obalić
Orbán oskarżył Ukrainę o ingerowanie w kampanię wyborczą, twierdząc, że Kijów stoi po stronie opozycji i Unii Europejskiej, próbując go usunąć.
Budapeszt i Kijów toczą zaciekły spór o zamknięcie rurociągu Przyjaźń, który transportuje rosyjską ropę po obniżonych cenach na Węgry przez Ukrainę. Budapeszt zablokował pakiet pożyczkowy UE w wysokości 50 miliardów euro dla Ukrainy do czasu przywrócenia rurociągu.
Spór przybrał również wymiar osobisty, z ostrą wymianą zdań między Orbánem a ukraińskim prezydentem Wołodymyrem Zełenskim.
"Czy widzicie to, Ukraińcy? Widzisz to, Zełenski? To jest tysiącletnie państwo węgierskie, a ty myślisz, że możesz nas przestraszyć blokadą naftową, szantażem i groźbami wobec naszych przywódców? Oprzytomnijcie i przestańcie" - powiedział Orbán.
Kampania w cieniu sporu dyplomatycznego z Ukrainą
W zeszłym tygodniu Zełenski powiedział, że pozwoli swoim żołnierzom zadzwonić do europejskiego przywódcy, który blokuje pomoc UE dla Ukrainy, co węgierski rząd potępił jako bezpośrednią groźbę pod adresem Orbána.
"Nie macie dość kłopotów na froncie wschodnim? Dlaczego nas zaatakowaliście? Jesteśmy narodem miłującym pokój, dajcie nam naszą ropę, a potem jedźcie do Brukseli po pieniądze z Zachodu" - powiedział Orbán, w oczywistym nawiązaniu do zajęcia dwóch ukraińskich pojazdów do transportu gotówki w pobliżu Budapesztu, do którego doszło dwa tygodnie temu.
Węgry dokonały nalotu na dwa ukraińskie pojazdy należące do ukraińskiego banku Oschadbank i skonfiskowały 40 mln dolarów, 35 mln euro i 9 kg złota w ramach dochodzenia w sprawie prania pieniędzy. Ukraina stwierdziła, że transport był legalny i oskarżyła Węgry o terroryzm państwowy. Incydent wywołał spór dyplomatyczny między dwoma krajami.
Orbán przedstawia wybory jako wybór między pokojem a wojną
Określając głosowanie jako egzystencjalne, Orbán przedstawił nadchodzące wybory jako ostry wybór między pokojem a wojną. Często przedstawia Unię Europejską jako blok prowojenny, który eskaluje konflikt na Ukrainie poprzez wsparcie finansowe i rozmowy o rozmieszczeniu wojsk lądowych.
"Nadszedł czas, aby Kijów i Bruksela zrozumiały, że nasi synowie nie umrą za Ukrainę, ale będą żyć za Węgry" - powiedział Orbán.
"Musimy wybrać, kto powinien utworzyć rząd, ja czy Zełenski? Oferuję siebie, z należytą skromnością" - dodał.
Orbán zarzucił również, że zarówno Ukraina, jak i UE mają interes w zmianie rządu na Węgrzech i wezwał swoją partię Fidesz do przekroczenia wyniku sprzed czterech lat, wyznaczając cel co najmniej trzech milionów głosów.
Péter Magyar mówił o swoich planach jako premier
Kilka godzin po przemówieniu Orbána, lider węgierskiej opozycji Péter Magyar nazwał premiera Viktora Orbána zdrajcą i oskarżył go o werbowanie rosyjskich agentów do ingerowania w nadchodzące wybory parlamentarne w kraju.
Péter Magyar wygłosił te uwagi na swoim wiecu w dniu węgierskiego święta narodowego, przed ogromnym tłumem.
"Orbán zaprosił najbardziej wykwalifikowanych rosyjskich agentów do naszego kraju, aby ingerowali w wybory i po raz kolejny okradli nas z naszej najświętszej własności, węgierskiej wolności, za którą nasi przodkowie oddali życie" - powiedział Magyar.
Odniósł się do doniesień prasowych, według których Rosja wysłała zespół agentów ze swojej ambasady w Budapeszcie, aby wpłynąć na kampanię wyborczą na korzyść Orbána. Rosja zaprzeczyła tym doniesieniom.
"Kłamstwa, oszustwa i nękanie, to jest to, co mają dla nas w zanadrzu. Viktor Orbán zdradził węgierską wolność za trzydzieści srebrników, dla siebie i swojej dynastii. Wstyd, wstyd, wstyd" - powiedział Magyar.
Magyar wziął również bezpośrednio na cel narrację kampanii Orbána, w której premier przedstawia siebie jako gwaranta pokoju i stabilności, a opozycję jako gotową wciągnąć Węgry w wojnę.
"Prowokowanie wojny, grożenie wojną, podżeganie do wojny - to jego ostatnia broń przeciwko Węgrom, stosowana w celu utrzymania się przy władzy" - powiedział Magyar. Dodał, że jego Partia TISZA zdecydowanie sprzeciwia się jakiejkolwiek formie zaangażowania wojskowego.
"Nie chcemy wojny, nie chcemy wojny" - powiedział.
Opozycja skupia się na kosztach życia
Magyar poświęcił również znaczną część swojego przemówienia kwestiom gospodarczym, obiecując poprawę standardów życia i zajęcie się presją związaną z kosztami utrzymania, z jaką borykają się węgierskie gospodarstwa domowe.
"Viktor Orbán jest zdrajcą, który zdradził naszą wspólną przyszłość. Nie zbudował kraju, ale własne dominium. Nie podniósł ojczyzny, ale uczynił ją najbiedniejszym i najbardziej skorumpowanym krajem w UE" - powiedział Magyar.
Dodał, że jego przyszły rząd zamierza przywrócić fundusze UE przeznaczone dla Węgier, które są obecnie zamrożone z powodu obaw o korupcję i praworządność.
Magyar obiecał również, że jeśli jego partia wygra wybory, priorytetem będzie naprawa usług publicznych.
"Obywatele mają prawo do najlepszej dostępnej publicznej opieki zdrowotnej, gdziekolwiek mieszkają. Mają prawo nie umierać przedwcześnie z powodu chorób, którym można zapobiec, i nie czekać latami na rutynowe badania" - powiedział Magyar.
Jeśli TISZA dojdzie do władzy, lider opozycji zobowiązał się również do wprowadzenia limitu dwóch kadencji na stanowisku premiera.