Albert Fürst von Thurn und Taxis miał poważny wypadek podczas rajdu samochodowego w Austrii. Biznesmen i kierowca wyścigowy zjechał z drogi podczas piątkowego Rajdu Rebenland w Styrii i rozbił swój pojazd na zboczu na odcinku około 50 metrów.
To był czwarty etap Rajdu Rebenland 2026 w Styrii w Austrii: niemiecki arystokrata książę Albert von Thurn und Taxis stracił kontrolę nad swoją Skodą Fabią RS Rally2 na panoramicznej drodze w Pößnitz, zjechał z toru i spadł około 50 metrów w ziemię.
Jego dokładny stan zdrowia jest nadal niejasny, wyjaśnił rzecznik. Sam Thurn und Taxis powiedział jednak, że miał "siedmiu aniołów stróżów". Jego drugi pilot Jara Hain napisał na Instagramie, że oboje mają się dobrze "pomimo okoliczności". 42-latek i jego drugi pilot musieli zostać przewiezieni do szpitala.
Bezpośrednio po wypadku Albert von Thurn und Taxis skarżył się na silny ból w dolnej części pleców. Gloria von Thurn und Taxis, matka dwunastego księcia, powiedziała Mediengruppe Bayern: "Dzięki Bogu, operacja nie jest konieczna".
Łagodny wynik dzięki "klatce bezpieczeństwa"
Pojazd został odzyskany przy pomocy dźwigu. Organizator podkreślił, że to dzięki klatce bezpieczeństwa, która jest zainstalowana we wszystkich samochodach wyścigowych, nic gorszego się nie stało.
Albert II von Thurn und Taxis to niemiecki szlachcic, przedsiębiorca i kierowca wyścigowy. Jest głową historycznego rodu Thurn und Taxis i mieszka w Ratyzbonie.
Ród Thurn und Taxis to stara niemiecka rodzina szlachecka, która wzbogaciła się w XVI wieku między innymi dzięki zarządzaniu systemem pocztowym w Świętym Cesarstwie Rzymskim. Albert pochodzi z rodu powiązanego z kilkoma europejskimi dynastiami.
Oprócz roli głowy rodziny, Albert jest zapalonym entuzjastą sportów motorowych. Był między innymi wicemistrzem ADAC GT Masters i zdobył tytuł mistrzowski w tej serii wyścigowej w 2010 roku. Od wielu lat bierze udział w rajdach samochodowych.