To historia podwójnego cudu: w Ardèche 48-letni mężczyzna przeżył wypadek, w którym jego samochód spadł prawie 300 metrów, po czym spędził pięć dni samotnie na dnie wąwozu.
Pięć dni po wypadku 48-latek wciąż był uwięziony w swoim samochodzie.
"Wciąż był w środku, bardzo słaby, ale przytomny", Florian Giraud mówi Ici.
Florian Giraud jest jednym z myśliwych, którym cudem uratowany kierowca zawdzięcza życie.
W sobotę 21 lutego myśliwi polowali na dziki, gdy natknęli się na wrak samochodu około pięćdziesięciu metrów od drogi. Zeszli na dół i znaleźli wrak pojazdu z mężczyzną wciąż uwięzionym w środku. Wypadek miał miejsce w Ardèche, w gminie Saint-Julien-du-Gua.
Po wezwaniu przez myśliwych na ratunek poszkodowanemu przybyła straż pożarna.
Teren wypadku jest bardzo stromy, a samochód spadł prawie 300 metrów.
Dwunastu ratowników spędziło kilka godzin na wydostaniu kierowcy, a następnie przetransportowało go do szpitala w Lyonie.
Ofiara pochodzi z regionu Allier, a policja otrzymała informację, że zaginął i jest poszukiwany.
Cudem odnaleziony mężczyzna był poważnie ranny, ale żył. Śledczy czekają, aż mężczyzna będzie w stanie odpowiedzieć na pytania, aby mogli ustalić okoliczności wypadku.