Francja oburzona po komentarzach administracji Trumpa na temat zabójstwa nacjonalistycznego aktywisty Quentina Deranque, prawdopodobnie dokonanego przez zwolenników lub członków ultralewicy.
Śledztwo w sprawie zabójstwa młodego działacza nacjonalistycznego w Lyonie nabiera coraz bardziej międzynarodowego wymiaru.
Po początkowym starciu między Emmanuelem Macronem a Giorgią Meloni, która określiła pobicie Quentina Deranque jako_"ranę dla całej Europy"_, teraz francuskie stosunki ze Stanami Zjednoczonymi stają się coraz bardziej napięte.
Francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot ogłosił, że ambasador USA w Paryżu, Charles Kushner, został wezwany do resortu w związku z komentarzami administracji Trumpa na temat toczącego się we Francji śledztwa.
To działanie oczekiwane. W piątek ambasada USA w Paryżu przekazała wiadomość od Biura Antyterrorystycznego Departamentu Stanu, w której stwierdzono, że "gwałtowny lewicowy ekstremizm rośnie, a jego rola w śmierci Quentina Deranque'a pokazuje zagrożenie, jakie stanowi dla bezpieczeństwa publicznego".
"Będziemy nadal monitorować sytuację i mamy nadzieję, że sprawcy tej przemocy zostaną postawieni przed wymiarem sprawiedliwości", dodano.
Jean-Noël Barrot, podczas rozmowy w programie "Questions politiques", wyraził swoje oburzenie takim stanowiskiem Amerykanów: "Zamierzamy wezwać ambasadora USA we Francji, ponieważ ambasada USA we Francji skomentowała tę tragedię (...), która dotyczy społeczności narodowej".
"Nie pozwolimy, aby ta tragedia, która pogrążyła francuską rodzinę w żałobie, została wykorzystana do celów politycznych", dodał, mówiąc, że Francja "nie ma lekcji do odrobienia od reakcyjnej międzynarodówki", jeśli chodzi o przemoc ideologiczną.
"Nie pozwolimy, by serwowano nam analizy polityczne ", podkreślił.
W sobotę 3 200 osób przemaszerowało ulicami Lyonu w hołdzie Quentinowi Deranque. Demonstracja, zorganizowana przez skrajnie prawicowe grupy, odbyła się przy dużej policyjnej ochronie. Podczas pochodu zaobserwowano nazistowskie pozdrowienia, a także rasistowskie i homofobiczne obelgi.
Prefektura Rodanu powiedziała Euronews, że_"wszystko, co zostanie zgłoszone na portalach społecznościowych lub za pośrednictwem numeru 17, będzie przedmiotem pojedynczego doniesienia [do prokuratora]"_.
"Potępiam nazistowskie znaki i saluty", oświadczył Jean-Noël Barrot w "Questions politiques", dodając, że prefektura "miała rację", kierując sprawę do sądu.
Dwóch Francuzów ukaranych przez Trumpa. Macron apeluje
Kolejną kością niezgody, którą minister zamierza poruszyć z Charlesem Kushnerem, są amerykańskie sankcje przeciwko byłemu komisarzowi europejskiemu Thierry'emu Bretonowi i francuskiemu sędziemu Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) Nicolasowi Guillou.
Breton, jeden z architektów umowy o usługach cyfrowych (DSA), otrzymał zakaz odwiedzania Stanów Zjednoczonych, gdzie konserwatywne kręgi uważają, że DSA nakłada zbyt surowe ograniczenia na główne amerykańskie platformy. Przepisy DSA są porównywane do "cenzury".
Guillou, ze swojej strony, został ukarany za swoją rolę w nakazie aresztowania izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu: nie może już korzystać ze swojej karty Visa ani żadnej amerykańskiej usługi cyfrowej.
Według szefa francuskiej dyplomacji sankcje te są "nieuzasadnione".
La Tribune Dimanche ujawniła (źródło francuskie), że Emmanuel Macron wysłał list do Donalda Trumpa z prośbą o zniesienie sankcji wobec "kilku obywateli europejskich", w tym Thierry'ego Bretona i Nicolasa Guillou. Zgodnie z listem, do którego dotarły media, francuski prezydent opisał ograniczenia jako atak na "europejską autonomię regulacyjną" oraz "zasadę niezależności sądownictwa i mandat MTK".
To nie pierwszy raz, kiedy Charles Kushner, teść zięcia Donalda Trumpa, został wezwany przez Quai d'Orsay (medialne synonimiczne określenie francuskiego MSZ - red.). W sierpniu ubiegłego roku potentat nieruchomości, który został dyplomatą, był wezwany do złożenia wyjaśnień po tym, jak powiedział, że francuski rząd nie robi wystarczająco dużo, aby ograniczyć "wzrost" antysemityzmu.
Na wezwanie zamiast niego stawił się chargé d'affaires z ambasady amerykańskiej.
Euronews skontaktował się z Quai d'Orsay, aby dowiedzieć się dokładnej daty wezwania Charlesa Kushnera, ale nie otrzymał odpowiedzi w momencie publikacji.