Kierowca zginął po tym, jak rozpędzony autobus nie zdołał pokonać zakrętu i stoczył się z nasypu. W innym wypadku w Burdur zginęło kolejnych siedem osób.
Według lokalnych władz, autobus międzymiastowy stoczył się w niedzielę z drogi w prowincji Antalya w południowej Turcji, w wyniku czego zginęło dziewięć osób, a dziesiątki innych zostało rannych.
Zdjęcia pokazują pojazd leżący na boku na nasypie przy zjeździe z autostrady w Döşemealtı, dzielnicy położonej na północny zachód od centrum Antalyi.
Ahmet Kodaz, pasażer, który przeżył katastrofę, opisał przerażające chwile przed wypadkiem.
"Jechaliśmy z Isparty do Antalyi. Na drodze była już mgła, a kierowca jechał bardzo szybko" - opowiadał. - "Kiedy dojechaliśmy do zakrętu, autobus nie mógł go pokonać. Najpierw przechylił się na bok i wpadł w poślizg, potem utknął na barierce, a następnie wraz z pasażerami stoczyliśmy się w dół nasypu".
Hulusi Şahin, gubernator Antalyi, potwierdził liczbę ofiar śmiertelnych.
"Autobus pasażerski, który wczoraj wieczorem wyruszył z Tekirdağ z 34 pasażerami na pokładzie, zjechał z drogi i stoczył się do wąwozu około 10:20 dziś rano w pobliżu skrzyżowania Kömürler w dzielnicy Döşemealtı w Antalyi po tym, jak nie udało mu się pokonać zakrętu" - powiedział.
Urzędnicy poinformowali, że siedmiu rannych znajduje się w stanie krytycznym, a niektórzy z nich odnieśli poważne rany, które mogą wymagać amputacji. Jedną z ofiar śmiertelnych był kierowca.
Antalya, popularna śródziemnomorska miejscowość turystyczna, została w ostatnich dniach dotknięta obfitymi opadami deszczu, a w momencie wypadku na trasie odnotowano mgłę.
W osobnym wypadku tego samego dnia siedem osób zginęło w zderzeniu czołowym w Burdur, około 65 kilometrów na północ od Döşemealtı.
Minister spraw wewnętrznych Ali Yerlikaya zabrał głos w mediach społecznościowych, ubolewając nad "kulturą ruchu drogowego". W 2024 roku na tureckich drogach zginęło 6 351 osób. Szef resortu przedstawił propozycje zaostrzenia przepisów ruchu drogowego.