Rok po tym, jak Europa potępiła Włochy za brak ochrony życia obywateli w niesławnej "Krainie Ognia" w Kampanii, obszar zatruty przez dziesięciolecia nielegalnymi toksycznymi odpadami pozostaje otwartym miejscem zbrodni.
W ten piątek we Włoszech przypada niewygodna rocznica: minie rok od czasu, gdy Europejski Trybunał Praw Człowieka potępił państwo włoskie za brak ochrony swoich obywateli mieszkających w tak zwanej Terra dei Fuochi lub "Krainie Ognia" - rozległym obszarze na południu kraju, zniszczonym przez dziesięciolecia nielegalnego składowania i spalania toksycznych odpadów.
Zespół Euronews udał się do Kampanii, aby zobaczyć ponurą rzeczywistość tych, którzy nadal ponoszą ciężar toksycznego dziedzictwa tego obszaru.
"To jest chłopiec, który zmarł na raka. Oto inny - urodzony w 2002 roku, zmarł w 2023 roku. Ta kobieta, guz. Ten chłopiec, guz. Tutaj ojciec i jego dwaj synowie: wszyscy trzej zmarli na raka", nagrobek za nagrobkiem, Angelo Venturato, mieszkaniec Acerry, prowadzi nas przez alejki miejskiego cmentarza.
Zna go aż za dobrze. "Oto moja córka", wzdycha, zatrzymując się przed nagrobkiem ze zdjęciem promiennej młodej kobiety. "Miała 25 lat. Zmarła kilka miesięcy przed ślubem".
Imię Marii zostało wyryte w kamieniu po trzech latach walki z rakiem. "Zaczęło się od złośliwego mięsaka na jej nodze, o długości 23 centymetrów", wyjaśnia Venturato.
"Został usunięty, ale rak rozprzestrzenił się na płuca. Pomimo trzech operacji, rak powracał, coraz bardziej agresywnie. W końcu zmarła".
Położona w samym sercu Krainy Ognia, strefy rozciągającej się między Neapolem a Casertą, Acerra jest jednym z miast najbardziej dotkniętych rekordowymi wskaźnikami zachorowań na raka na terytorium zamieszkałym przez około trzy miliony ludzi.
Przyczyna jest obecnie dobrze udokumentowana. Przez ponad 40 lat odpady przemysłowe, chemiczne, a czasem radioaktywne były zakopywane pod ziemią, palone na otwartych polach lub nielegalnie porzucane wzdłuż dróg i pól uprawnych.
Przemyt był zaaranżowany przez siatkę przestępczą Camorra, ale zależał od znacznie szerszego systemu obejmującego firmy z całych Włoch - i nie tylko.
"Państwo się sprzedało"
Marilena Natale od lat prowadzi śledztwo w sprawie Krainy Ognia - znanej również jako "Trójkąt śmierci".
Reportaże przyniosły jej groźby śmierci ze strony mafii. Od 2017 roku mieszka pod ochroną uzbrojonej policji.
Dziennikarka zabrała Euronews pod eskortą na jedno z najwcześniejszych wysypisk śmieci używanych podczas budowy dróg.
"Aby zbudować te drogi, potrzebowali ziemi", wyjaśnia. "Wykopali ogromne dziury. Aby je wypełnić, zakopywali odpady przemysłowe, w tym odpady radioaktywne. Potem były inne miejsca na odpady budowlane, a następnie odpady miejskie".
Włoskie władze były świadome tych praktyk już w 1997 roku. Jednak wiele z tych informacji było objętych tajemnicą państwową aż do 2013 roku, kiedy to Carmine Schiavone, zdrajca Camorry, publicznie opisał skalę przemytu.
"Państwo się sprzedało", mówi Natale. "Camorrze, skorumpowanym biznesmenom, skorumpowanym sędziom, skorumpowanym siłom policyjnym. Tak narodziła się Kraina Ognia".
Handel odpadami przemysłowymi na dużą skalę zmniejszył się w ciągu ostatniej dekady, po szeroko zakrojonej rozprawie z handlarzami, a także skorumpowanymi władzami, sądownictwem i organami ścigania.
"Neapol jest najmłodszym regionem we Włoszech, ale także najbardziej chorym"
Niemniej jednak przez lata mieszkańcy pili wodę, uprawiali rośliny i hodowali zwierzęta na skażonej ziemi, nieświadomi tego, co znajduje się pod ich stopami.
Metale ciężkie, węglowodory, azbest i toksyczne pozostałości przedostały się do gleby, powietrza i wód gruntowych.
Wszystko to miało długoterminowe konsekwencje.
"Neapol w 2025 roku jest najmłodszym regionem we Włoszech, ale także najbardziej chorym" - mówi profesor Antonio Marfella, neapolitański onkolog i ekspert ds. zdrowia środowiskowego.
"Jesteśmy na krajowym szczycie zachorowań na raka płuc, raka wątroby, białaczkę, chłoniaka, raka pęcherza moczowego... Mamy również najwyższe wskaźniki zachorowań na choroby Alzheimera i Parkinsona we Włoszech" - wyjaśnił Marfella.
Luigi Costanzo, lekarz rodzinny w mieście Frattamaggiore, powiedział Euronews, że codziennie widzi jak ludzie chorują.
"We Włoszech lekarz rodzinny z 1500 pacjentami, takimi jak ja, widzi średnio dziewięć przypadków raka rocznie. Ja mam już piętnaście" - mówi dr Costanzo.
"Widzę też wiele młodych par, które nie mogą mieć dzieci. Albo mają dzieci z wadami rozwojowymi" - dodaje.
Dopiero w 2021 roku włoskie władze zdrowotne oficjalnie uznały wpływ zanieczyszczeń pochodzenia kryminalnego na zdrowie ludzi. Dla wielu rodzin było już zdecydowanie za późno.
Syn Marzii Caccioppoli, Antonio, miał dziewięć i pół roku, kiedy zmarł w 2014 roku z powodu ciężkiego guza mózgu.
Dopiero po jego pochówku zrozumiała środowiskowe przyczyny jego choroby.
"Mój Antonio nie był pechowym dzieckiem. Był dzieckiem cicho zamordowanym przez państwo, które wiedziało i milczało" - mówi Caccioppoli, a w jej głosie słychać mieszankę gniewu i bólu.
"Ta część państwa, która była współwinna i przez lata pozwoliła umrzeć tak wielu innym dzieciom, które można było uratować".
Z żalu Caccioppoli założyła stowarzyszenie Noi Genitori di Tutti, czyli "My rodzice wszystkich", wspierające rodziny chorych dzieci i przekształcające osobistą tragedię w zbiorowe działanie.
Potępiona za brak ochrony prawa Włochów do życia
Caccioppoli był jednym z mieszkańców, którzy w 2013 roku wnieśli sprawę przeciwko Włochom do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC).
Wyrok zapadł ostatecznie 30 stycznia 2025 roku.
Trybunał orzekł, że Włochy naruszyły art. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka - prawo do życia - ponieważ "nie zajęły się tak poważną sytuacją z wymaganą starannością i szybkością".
Zgodnie z orzeczeniem, zrobiły to "pomimo tego, że wiedziały o problemie od wielu lat - w szczególności w zakresie oceny problemu, zapobiegania jego kontynuacji i komunikowania się z zainteresowaną opinią publiczną".
Sprawa "Cannavacciuolo i inni przeciwko Włochom" została nazwana na cześć rodziny Alessandro Cannavacciuolo.
Był on pierwszym, który odwołał się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka po tym, jak zwierzęta z jego rodzinnej farmy w Acerra i wielu jego krewnych zostało zdziesiątkowanych przez zanieczyszczenie tego obszaru.
Cannavacciuolo mówi, że przełomowe orzeczenie, choć budzi nadzieję dla ofiar, nie zostało jeszcze wykonane.
"Kiedy rozpoczęliśmy naszą pierwszą walkę, protestując na placach publicznych i wzywając instytucje do podjęcia działań, zaczęły się również groźby: ścigano nas, palono nasze samochody, zabijano nasze zwierzęta", wspomina.
"Mieliśmy odwagę stawić opór i upewniliśmy się, że nasz głos i nasza tragedia dotarły do europejskich sądów. Dziś oczekujemy, że obywatele będą naprawdę chronieni".
Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał Włochom opracowanie kompleksowej strategii rekultywacji terenu, ustanowienie niezależnego monitoringu i stworzenie publicznej platformy informacyjnej zawierającej szczegółowe informacje na temat zanieczyszczeń i zagrożeń w ciągu dwóch lat.
Włochy zareagowały na wyrok ETPC dekretem z mocą ustawy nr 116/2025, wprowadzając pilne przepisy mające na celu zwalczanie nielegalnej działalności związanej z odpadami, rozszerzenie egzekwowania prawa i usprawnienie procedur rekultywacyjnych w całej Kampanii.
Oczyszczanie z zanieczyszczeń i sceptycyzm opinii publicznej
W lutym 2025 roku powołano specjalnego komisarza, generała karabinierów Giuseppe Vadalę, do koordynowania wysiłków w zakresie oczyszczania. Jak mówi, skala wyzwania jest ogromna.
"Oszacowaliśmy, że na powierzchni rozlano 33 000 ton odpadów, nad którymi interweniujemy" - powiedział generał Vadalà w rozmowie z Euronews.
"Następnie mamy do wykonania prace związane z usuwaniem zakopanych odpadów ze składowisk z lat 80-tych i 90-tych, które przestępczość zorganizowana wykorzystywała do nielegalnego handlu" - mówi.
"W ciągu najbliższych dwóch lat musimy być bardziej skuteczni w eliminowaniu odpadów powierzchniowych oraz wdrażaniu usuwania i zabezpieczania 15 składowisk. W dłuższym okresie 10 lat, 293 miejsca muszą zostać oczyszczone lub zabezpieczone. Oszacowaliśmy, że potrzebne będą 2 miliardy euro".
Opóźnienia są zbyt długie, a kwoty przeznaczone na prace związane z usuwaniem odpadów są niewystarczające, aby zaradzić pladze, twierdzi wielu mieszkańców, podczas gdy toksyczne odpady są nadal nielegalnie wyrzucane i spalane na Ziemi Ognistej.
Członkowie stowarzyszenia "Le Mamme di Miriam" nieustannie monitorują terytorium, aby ocenić bieżącą rzeczywistość.
Grupa z nich przeprowadza Euronews przez kałuże deszczu i gruz na jednym z nielegalnych wysypisk, które graniczą z domami i polami na obrzeżach Acerry.
"Jak widać, bankomat został wyrzucony właśnie tutaj", mówi Antonietta Moccia, wskazując na bankomat unoszący się do góry nogami na powierzchni kanału płynącego pod naszymi stopami.
"Ten obszar jest zajęty od 10 lat. Mimo to są tu rury, odpady przemysłowe, a bardzo blisko pole z uprawami" - podkreśla Moccia
"Dalej znajduje się również azbest. Potępiamy to od dłuższego czasu, ale nadal tam jest".
Niekontrolowane terytorium
Anna Lo Mele, współzałożycielka stowarzyszenia, nie może opanować wściekłości, gdy pokazuje znak budowlany wyrzucony na pobocze drogi, obok worków wypełnionych odpadami.
"To są odpady z placu budowy. To niekontrolowane terytorium. Czy to normalne żyć w takim bałaganie? Czy to normalne, że nasze dzieci nigdy nie będą mogły bawić się na polach z powodu odpadów?" pyta Lo Mele.
Stowarzyszenie matek zostało nazwane na cześć 19-letniej córki Moccii, Miriam, która przeżyła rzadki nowotwór układu nerwowego.
"U mojej córki w wieku pięciu lat zdiagnozowano rdzeniaka z przerzutami. Przeżyła, ale minęło 10 lat, zanim uznano, że nie grozi jej niebezpieczeństwo" - mówi Moccia.
"Ale to nie koniec, ponieważ chemioterapia, radioterapia i dwa autotransplantacje zniszczyły inne rzeczy. Miriam będzie potrzebowała kontroli przez całe życie" - wspomina z goryczą.
"Mimo wszystko jestem szczęściarą, bo moja córka żyje, ale wiele matek płacze po swoich dzieciach. Dlatego nie wierzę już w instytucje, które nawet dziś zostawiają nas samym sobie" - dodaje Moccia, której wkrótce wtóruje Lo Mele.
"Pozwolili nam umrzeć i nadal pozwalają nam umierać. To ekocyd" - mówi.
Jednak od czasu wejścia w życie nowego planu działania przeciwko zanieczyszczeniu Ziemi Ognistej, zaostrzono sankcje przeciwko eko-przestępstwom, a także wzmocniono obecność wojska i policji.
Udajemy się do Casal di Principe, około 30 kilometrów na wschód od Acerry.
Położone w prowincji Caserta miasto od dawna znane jest jako twierdza Camorry. Lokalna policja pozwoliła nam śledzić jedną ze swoich interwencji.
"Będziemy monitorować działania, które według naszych informacji są nielegalne. Działamy w kontekście przestępczości pospolitej i zorganizowanej. Zalecam maksymalne bezpieczeństwo" - ostrzega kapitan Marco Busetto, dowódca grupy karabinierów w Casal di Principe.
Karabinierzy na linii frontu
Słońce ledwo przebija się przez zimową mgłę, gdy samochody patrolowe wjeżdżają do małej fabryki cementu na obrzeżach miasta.
Funkcjonariusze rozchodzą się po całej posesji, aby sprawdzić teren, podczas gdy właściciele firmy obserwują ich poczynania.
"Na papierze ta firma ma pozwolenie tylko na prace ziemne, ale nie na produkcję cementu" - mówi kapitan Busetto.
"Pozostałości betonu produkowane tutaj są płukane i bezpośrednio wyrzucane na grunty rolne", dodaje, wskazując na mały kanał prowadzący do pobliskiego pola.
Karabinierzy sprawdzają inne miejsce graniczące z główną konstrukcją, używane do składowania ziemi. "Prace ziemne prowadzone są na gruntach rolnych, co jest niedozwolone", zauważa kapitan Busetto. Jeden z kopców przyciąga uwagę karabinierów.
"Nie jest wykluczone, że mogą tu być zakopane odpady azbestowo-cementowe, a nawet materiały radioaktywne. Działania te odgrywają ważną rolę w tworzeniu dużych nielegalnych składowisk odpadów, ponieważ prawdopodobnie za tym wszystkim stoi głębszy system" - wyjaśnia dowódca karabinierów.
"Na miejscu znaleźliśmy też profile osób poszukiwanych za poważne przestępstwa. Zweryfikujemy wszystkie ustalenia i dokończymy proces kontroli", podsumowuje, po czym informuje o zajęciu terenu.
Chociaż monitorowanie nielegalnej działalności zostało zwiększone, nie może to rozwiązać głęboko zakorzenionego problemu, mówi Valentina Centonze, jedna z prawniczek, która broniła powodów przed ETPC.
"Odkryjemy inne krainy w Europie i na świecie"
"Działania zapobiegające przestępczości są niewystarczające", mówi. **"**Istnieją łańcuchy produkcyjne, na przykład modowe, nawet prestiżowych i drogich marek. Aby zaoszczędzić pieniądze, zlecają część łańcucha na zewnątrz, bez weryfikacji".
"W każdym przypadku odpowiedzialność powinna być podzielona między klienta i podwykonawcę. Mówię nie tylko o odpowiedzialności finansowej wynikającej z koniecznych prac związanych z usuwaniem zanieczyszczeń, ale także o odpowiedzialności karnej" - wyjaśnia Centonze.
Jej zdaniem nowa włoska ustawa o eko-przestępczości, która koncentruje się na surowszych karach, nie położy kresu pladze, jeśli nie zajmiemy się jej podstawową przyczyną.
Centonze potępiła również opóźnienia państwa włoskiego we wdrażaniu orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w tym utworzenie niezależnego organu monitorującego i publicznej platformy informacyjnej.
Jej poglądy zostały powtórzone przez profesora Marfellę.
"Plan wdrożony przez rząd nie może być skuteczny, ponieważ opiera się wyłącznie na represjach, bez nadzoru i interwencji zapobiegawczej" - mówi.
"Kontrole wzrosły o 200 procent w ciągu ostatnich pięciu lat, ale w tym samym czasie działania związane z uchylaniem się od płacenia podatków wzrosły o ponad 200 procent".
Inną rzeczą, której rząd nie zrobił, jest certyfikacja identyfikowalności odpadów niebezpiecznych. Dlatego konieczne jest, aby Parlament Europejski przyjął europejską ustawę ramową w sprawie identyfikowalności odpadów przemysłowych" - mówi Marfella.
Tymczasem czekają nas nowe wyzwania, ostrzega Marinela Natale, ponieważ zarówno przestępczość pospolita, jak i zorganizowana szybko dostosowują się do presji.
"Ryzyko polega teraz na tym, że łajdacy, którzy zanieczyścili nasze ziemie, przenikną do firm zakontraktowanych do wykonania prac związanych z usuwaniem zanieczyszczeń" - zauważa Natale.
"To, co tu teraz widzimy, jest wynikiem niewłaściwego postępowania małych firm. Handel na dużą skalę znalazł nowe szlaki. A za 20 lat na świecie, w Europie, odkryjemy inne Krainy Ognia".