Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Jak pracownicy z Bangladeszu są zmuszani do walki przeciwko Ukrainie? Śledztwo AP

Maksudur Rahman, lat 31, który uciekł po wzięciu udziału w walkach, pokazuje swoją odznakę armii rosyjskiej.
Maksudur Rahman, lat 31, który uciekł po wzięciu udziału w walkach, pokazuje swoją odznakę armii rosyjskiej. Prawo autorskie  Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved.
Prawo autorskie Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved.
Przez Euronews z AP
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Pracownicy z Bangladeszu są wabieni do Rosji obietnicami zwykłej, spokojnej pracy, ale po przyjeździe są zmuszani do udziału w wojnie przeciwko Ukrainie.

Pod koniec 2024 roku pośrednicy obiecujący mężczyznom stabilną pracę w Rosji - sprzątaczy, kucharzy, pracowników pralni - nasilili się w biednych obszarach Bangladeszu. Możliwość zarobienia do 1500 dolarów i uzyskania pozwolenia na pobyt wydawała się dla wielu realna i niezbędna: mężczyźni zaciągali pożyczki, sprzedawali ziemię i nieruchomości. Jednak ci, którzy przybyli do Rosji, odkryli, że zamiast cywilnej pracy zostali zmuszeni do służby wojskowej.

Dziennikarze AP rozmawiali z trzema mężczyznami, którym udało się uciec oraz z krewnymi trzech innych. Dokumenty - wizy, kontrakty wojskowe, odznaki - potwierdzają te historie. Śledczy w Dhace spekulują, że mogło zginąć około 40 obywateli Bangladeszu. Rosyjskie i bangladeskie władze nie skomentowały śledztwa.

Mohan Miaji, lat 29, który uciekł po służbie w rosyjskiej armii, pokazuje swoją rosyjską odznakę wojskową w Munshiganj w Bangladeszu, 9 grudnia 2025 r.
Mohan Miaji, 29 lat, który uciekł po służbie w rosyjskiej armii, pokazuje swoją rosyjską odznakę wojskową w Munshiganj w Bangladeszu, 9 grudnia 2025 r. Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved. Фото AP/Раджиб Дхар

Kontrakty wojskowe pod pozorem zatrudnienia

Według mężczyzn, po przybyciu do Moskwy zmuszono ich do podpisania dokumentów w języku rosyjskim, zapewniając ich, że to tylko formalność. Dopiero później dowiedzieli się, że to, co podpisali, było kontraktem na służbę w wojsku. Następnie ludzie byli wysyłani do obozu wojskowego, gdzie przez kilka dni uczono ich obsługi broni, dronów, ewakuacji rannych i działania pod ostrzałem.

Gdy próbowali się sprzeciwić, grożono im pobiciem, więzieniem lub śmiercią. Jeden z uciekinierów przekazał słowa rosyjskiego oficera, które powiedział mu przez tłumacza:

"Twój agent cię tu przysłał. Kupiliśmy cię".

Niektórzy twierdzili, że byli wykorzystywani jako ludzkie tarcze, wysyłane przed rosyjskimi jednostkami.

Historia Maksudura Rahmana

Maksudur Rahman, który wrócił z Malezji i szukał nowej pracy, otrzymał od pośrednika propozycję zostania dozorcą w rosyjskiej bazie. Aby zapłacić prowizję, zaciągnął pożyczkę w wysokości 1,2 miliona taka (około 10 000 euro) i poleciał do Moskwy w grudniu 2024 roku.

Maksudur Rahman, 31 lat, który uciekł po służbie w rosyjskiej armii, podczas wywiadu dla Associated Press w Lakshmipur w Bangladeszu, 10 grudnia 2025 r.
Maksudur Rahman, 31 lat, który uciekł po służbie w rosyjskiej armii, podczas wywiadu dla Associated Press w Lakshmipur w Bangladeszu, 10 grudnia 2025 r. Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved.

Na miejscu został zmuszony do podpisania dokumentu, który pomylił z umową o pracę. Wkrótce znalazł się w odległym ośrodku wojskowym, gdzie wydano mu broń i rozpoczął szkolenie w strzelaniu, podróżowaniu pod ostrzałem i obsłudze ciężkiego sprzętu. Następnie został wysłany na granicę z Ukrainą.

Banglijczycy byli wykorzystywani jako zbędny zasób, powiedział:

"Rosjanie zabierali grupę, powiedzmy, pięciu Banglijczyków. Wysyłali nas przodem, a sami zostawali z tyłu".

Przypomniał sobie, że byli bici za nieposłuszeństwo:

"Mówili: 'Dlaczego nie pracujesz? Dlaczego płaczesz?" i kopali nas".

Rahman uciekł dopiero po tym, jak został ranny w nogę podczas ataku drona. Dowódca uciekł, ostrzegając, że wokół są miny. Udało mu się uciec z moskiewskiego szpitala i dotrzeć do ambasady Bangladeszu.

Nawet ci, którzy podróżowali dobrowolnie, zostali oszukani

Niektórzy mężczyźni zgodzili się na służbę, oczekując bezpiecznych stanowisk technicznych. Na przykład Mohan Miaji, wcześniej elektryk na rosyjskim Dalekim Wschodzie, korespondował z rekruterem. Rekruter zapewnił go, że jego umiejętności będą przydatne w dronach lub jednostkach walki elektronicznej - "bez angażowania się w walkę".

Mohan Miaji, lat 29, który uciekł po służbie w rosyjskiej armii, w Munshiganj w Bangladeszu, 9 grudnia 2025 r. (AP Photo/Rajib Dhar)
Mohan Miaji, lat 29, który uciekł po służbie w rosyjskiej armii, w Munshiganj w Bangladeszu, 9 grudnia 2025 r. (AP Photo/Rajib Dhar) Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved.

Jednak po załatwieniu formalności w styczniu 2025 roku został wysłany do obozu wojskowego w Awdiejewce. Pokazał dowódcy dokumenty, powtarzając, że musi wykonywać pracę elektryka. Odpowiedź brzmiała:

"Zostałeś zmuszony do podpisania kontraktu, aby dołączyć do batalionu. Nie możesz tu wykonywać żadnej innej pracy. Zostałeś oszukany".

Miaggi powiedział, że był bity łopatami i zakuwany w kajdanki w piwnicy za najmniejszy błąd. Z powodu nieznajomości języka stwierdził:

"Gdyby kazali nam iść w prawo, a my poszlibyśmy w lewo, zostalibyśmy dotkliwie pobici".

Był wykorzystywany do noszenia zapasów i zbierania ciał zmarłych.

Zaginieni: mężczyźni, którzy zniknęli po wysłaniu na linię frontu

W Lakshmipur rodziny przechowują dokumenty, które ich krewni zdołali wysłać przed zniknięciem - kopie umów, wizy, odznaki.

Ajar Hussain

40-letni Hussain wyjechał do Rosji z zamiarem podjęcia pracy w pralni. Zanim zniknął, powiedział swojej żonie:

"Zostałem sprzedany rosyjskiej armii".

Ostatnia wiadomość od niego:

"Proszę, módl się za mnie".

Jego żona mówi, że mu grożono: rosyjscy dowódcy "powiedzieli mu, że jeśli nie pojedzie, zatrzymają go, przestaną karmić i zastrzelą".

20-letni Sajjad

Sajjad pojechał do Rosji z zamiarem podjęcia pracy jako kucharz. Początkowo próbował zrozumieć od agenta, dlaczego został zmuszony do odbycia szkolenia wojskowego. Później powiedział ojcu, że zostali wysłani na front.

Ojciec wspomina:

"To ostatnia wiadomość od mojego syna".

Mohammed Siraj z portretem swojego 20-letniego syna Sajjada, który zginął po wysłaniu do walki w Rosji / Lakshmipur, Bangladesz, 10 grudnia 2025 r. (AP Photo/Raji
Mohammed Siraj z portretem swojego 20-letniego syna Sajjada, który zginął po wysłaniu do walki w Rosji / Lakshmipur, Bangladesz, 10 grudnia 2025 r. (AP Photo/Rajhi Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved.

Dowiedział się od innego Banglijczyka, że Sajjad zginął w wyniku ataku drona. Jego matka zmarła, nie wierząc w słowa męża, że jej syn żyje. Do ostatniej chwili wołała go.

Jak śledztwo doprowadziło do sieci pośredników

Pod koniec 2024 roku rodziny zwróciły się do organizacji BRAC zajmującej się prawami człowieka. Kierownik programu migracyjnego Shariful Islam powiedział:

"Istnieją dwa lub trzy poziomy ludzi, którzy czerpią z tego zyski".

W styczniu 2025 roku jeden z mężczyzn wrócił do domu i powiedział policji, że został nakłoniony do wyjazdu na wojnę. Śledczy ustalili, że wielu z nich zostało zwerbowanych za pośrednictwem sieci powiązanej z SP Global, firmą, która zaprzestała działalności w 2025 roku.

Jeden z pośredników, obywatel Bangladeszu i Rosji, został formalnie oskarżony.

Policja podała, że prawdopodobnie zginęło około 40 osób. Niektórzy podróżowali dobrowolnie, zdając sobie sprawę, że dotrą na front, przyciągnięci wysokimi wypłatami.

Rodziny zaginionych twierdzą, że nie otrzymały żadnych pieniędzy. Miaji również powiedział, że nie otrzymał zapłaty.

Salma Akdar, żona 40-letniego Ajgara Hussaina / Lakshmipur, Bangladesz, 10 grudnia 2025 r. (AP Photo/Rajib Dhar)
Salma Akdar, żona 40-letniego Ajgara Hussaina / Lakshmipur, Bangladesz, 10 grudnia 2025 r. (AP Photo/Rajib Dhar) Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved.

Salma Akdar, która od miesięcy nie ma kontaktu ze swoim 40-letnim mężem Ajgarem Hussainem, który wyjechał do "pracy" w Rosji. Kobieta jest głęboko zaniepokojona, ale nie traci nadziei:

"Nie chcę pieniędzy ani niczego innego. Chcę tylko odzyskać ojca moich dzieci.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Gerhard Schröder słowami na temat Rosji wywołuje oburzenie w całej Europie

Prezenterka z RPA aresztowana za rekrutowanie najemników dla Rosji

Aby uniknąć krajowego poboru, Kreml zezwala obcokrajowcom na służbę w rosyjskiej armii