Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Wszystko, co musisz wiedzieć o procesie apelacyjnym Marine Le Pen i asystentów parlamentarnych FN

Marine Le Pen, w Zgromadzeniu Narodowym przed debatą na temat ustawy o finansowaniu zabezpieczenia społecznego, w środę 12 listopada 2025 r. w Paryżu.
Marine Le Pen, w Zgromadzeniu Narodowym przed debatą na temat ustawy o finansowaniu zabezpieczenia społecznego, w środę 12 listopada 2025 r. w Paryżu. Prawo autorskie  AP Photo/Christophe Ena
Prawo autorskie AP Photo/Christophe Ena
Przez Nathan Joubioux
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Proces apelacyjny, który rozpocznie się we wtorek 13 stycznia, będzie miał wpływ na następne wybory prezydenckie. Jeśli zostanie ponownie skazana, Marine Le Pen może zostać zmuszona do przekazania władzy Jordanowi Bardelli.

Marine Le Pen ma ponownie stanąć przed sądem we wtorek 13 stycznia. Liderka skrajnie prawicowej partii Rassemblement National (RN), która została skazana w pierwszej instancji w sprawie asystentów parlamentarnych FN, będzie sądzona w apelacji do czwartku 12 lutego. W proces zaangażowanych jest dwanaście innych osób, w tym Louis Aliot, burmistrz Perpignan, poseł Julien Odoul i eurodeputowany Nicolas Bay. Grozi im do dziesięciu lat pozbawienia wolności i 1 milion euro grzywny.

W marcu ubiegłego roku paryski sąd karny skazał Marine Le Pen za utworzenie systemu z 24 byłymi posłami do PE, który wykorzystywał fundusze Parlamentu Europejskiego do opłacania pracowników jej partii narodowej w latach 2004-2016. Sędziowie stwierdzili, że system ten spowodował stratę w wysokości 3,2 miliona euro dla europejskich podatników.

Przewodnicząca grupy RN w Zgromadzeniu Narodowym została uznana za winną sprzeniewierzenia środków publicznych i została skazana na pięć lat pozbawienia praw wyborczych ze skutkiem natychmiastowym, cztery lata pozbawienia wolności, z czego dwa w zawieszeniu, oraz grzywnę w wysokości 100 000 euro.

"Pierwszą ofiarą jest podatnik"

Po skazaniu w pierwszej instancji 25 oskarżonych z Rassemblement Nationale, Patrick Maisonneuve, prawnik Parlamentu Europejskiego, wyraził ubolewanie z powodu reakcji i pytań sędziów. "Słyszałem słowo 'ofiara' używane przez RN. Ale pierwszą ofiarą, uznaną za taką przez sądy, jest Parlament Europejski, a zatem podatnik", powiedział.

Jego zdaniem status ofiary został "porwany politycznie" przez przywódców i zwolenników skrajnie prawicowej partii. "Słyszałem, jak ludzie tu i ówdzie wyrażali swoje zdumienie lub "zmieszanie". Niepokojące jest to, że 4 mln euro z funduszy europejskich mogło zostać sprzeniewierzone", dodał.

Później powiedział, że jest przekonany o winie Rassemblement Nationale. I nie ma wątpliwości co do tego, co stanie się dalej: "Są teraz dwie rzeczy: wyrok skazujący zostanie potwierdzony, a Parlament Europejski otrzyma nakaz zwrotu pieniędzy. Parlament Europejski jest ofiarą, więc nie możemy odwracać ról", podkreślił.

Decyzja Sądu Apelacyjnego spodziewana jest przed końcem lata. Pozwoli to Marine Le Pen ogłosić lub nie swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich. Jeśli wyrok zostanie podtrzymany, bez wątpienia będzie musiała ustąpić miejsca Jordanowi Bardelli, przewodniczącemu RN.

Dla Marine Le Pen kasacja to ostateczność

Marine Le Pen może mieć jednak ostatnią opcję, jeśli wyrok zostanie utrzymany: odwołać się do Sądu Najwyższego. Christophe Soulard zapewnił, że Sąd Kasacyjny, któremu przewodniczy, wyda orzeczenie "jeśli to możliwe" przed wyborami prezydenckimi. "Sędziowie nie są oderwani od rzeczywistości. Doskonale zdają sobie sprawę, że w 2027 r. odbędą się wybory prezydenckie, a Marine Le Pen jest oczywiście ważnym kandydatem, więc czas wydania orzeczenia może mieć wpływ", powiedział dziennikarzom w czwartek 8 stycznia.

"Jeśli zostanie wydany wyrok podtrzymujący sprawę i zostanie złożona apelacja do Sądu Kasacyjnego, co jeszcze nie nastąpiło, wówczas Sąd Kasacyjny, w miarę możliwości, rozpatrzy sprawę dość szybko", wyjaśnił również, dodając, że jest to "coś, co robimy regularnie" i że takie traktowanie nie byłoby "szczególnie dla Marine Le Pen".

Jednak w listopadzie Le Pen powiedziała, że "oczywiście" nie będzie kandydować w wyborach w przypadku nowego wyroku skazującego. "Nie wiemy, kiedy taka decyzja [Sądu Kasacyjnego - przyp. red.] zostanie wydana, a nie można rozpocząć kampanii prezydenckiej w ostatniej chwili".

Amerykańska ingerencja?

Wraz z rozpoczęciem procesu apelacyjnego, przewodniczący trybunału sądowego obawia się, że Stany Zjednoczone odgrywają rolę w przebiegu procesu. Według źródeł Der Spiegel, w marcu administracja Trumpa rozważała nałożenie sankcji na trzech sędziów, którzy prowadzili proces. Administracja USA miała rzekomo krytykować ich za "cenzurowanie" przewodniczącego RN.

Peimane Ghaleh Marzban, prezes paryskiego sądu, powiedział_: "Gdyby takie fakty zostały udowodnione lub miały miejsce, stanowiłyby niedopuszczalną ingerencję w wewnętrzne sprawy naszego kraju"_.

Kilka dni po skazaniu Marine Le Pen w pierwszej instancji, Donald Trump powiedział, że prezydent RN padła ofiarą "polowania na czarownice" ze strony "europejskich lewaków, którzy używają broni sądowej, aby uciszyć wolność słowa".

Według niemieckiego tygodnika, kilka miesięcy temu administracja Trumpa rozważała również nałożenie sankcji na niemieckich urzędników za zaklasyfikowanie AfD jako "skrajnie prawicowej partii".

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Weryfikacja faktów: czy apelacja Marine Le Pen została odrzucona?

Nagrania z Marine Le Pen, które mają wprowadzać w błąd

Kaja Kallas forsuje nowe sankcje na Iran po śmiertelnych represjach