Liczba ofiar śmiertelnych wśród wenezuelskich funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa wzrosła po tym, jak rząd Kuby ogłosił w niedzielę, że 32 kubańskich oficerów wojska i policji pracujących w Wenezueli również zostało zabitych.
Co najmniej 24 wenezuelskich funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa zginęło w nocnej amerykańskiej operacji wojskowej, która doprowadziła do schwytania prezydenta Nicolása Maduro, jak poinformowali we wtorek wenezuelscy urzędnicy.
Prokurator generalny Wenezueli Tarek William Saab przekazał, że zginęły "dziesiątki" urzędników i cywilów, a prokuratorzy zbadają śmierci w ramach, jak to określił, "zbrodni wojennej".
Nie sprecyzował, czy szacunki odnoszą się konkretnie do Wenezuelczyków.
Liczba ofiar śmiertelnych wśród wenezuelskich funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa pojawia się po tym, jak w niedzielę rząd Kuby ogłosił, że w operacji zginęło 32 kubańskich oficerów wojska i policji pracujących w Wenezueli. Na karaibskiej wyspie wprowadzono dwudniową żałobę.
Wideo w hołdzie zabitym wenezuelskim funkcjonariuszom służb bezpieczeństwa opublikowane na wojskowym koncie na Instagramie przedstawia twarze wielu zabitych na czarno-białych filmach. WIdać na nich żołnierzy, amerykańskie samoloty przelatujące nad Caracas i pojazdy opancerzone zniszczone przez wybuchy.
"Ich przelana krew nie woła o zemstę, ale o sprawiedliwość i siłę" - przekazało wojsko w poście na Instagramie.
"Potwierdza to naszą niezachwianą przysięgę, że nie spoczniemy, dopóki nie uratujemy naszego prawowitego prezydenta, całkowicie zlikwidujemy grupy terrorystyczne działające z zagranicy i zapewnimy, że wydarzenia takie jak te nigdy więcej nie zanieczyszczą naszej suwerennej ziemi".
Trump odpiera krytykę
Prezydent USA Donald Trump odpierał we wtorek krytykę Demokratów dotyczącą weekendowej operacji wojskowej. Podkreślał, że jego poprzednik, Joe Biden, również wzywał do aresztowania Maduro pod zarzutem handlu narkotykami.
Trump w uwagach przed Republikanami w Waszyngtonie narzekał, że Demokraci nie przypisują mu zasług za udaną operację wojskową, która doprowadziła do obalenia Maduro, mimo że istniała dwupartyjna zgoda co do tego, że nie był on prawowitym prezydentem Wenezueli.
"W pewnym momencie powinni powiedzieć: 'Wiesz, wykonałeś świetną robotę. Dziękujemy. Gratulacje. Czy to nie byłoby dobre?" - pytał retorycznie Trump.
W 2020 roku Maduro został postawiony w stan oskarżenia w Stanach Zjednoczonych o trwający od dziesięcioleci spisek narkotykowo-terrorystyczny i międzynarodowy handel kokainą.
Urzędnicy Białego Domu zauważyli, że administracja Bidena w ostatnich dniach jego urzędowania w zeszłym roku podniosła nagrodę za informacje prowadzące do aresztowania Maduro po tym, jak Wenezuelczyk objął swoją trzecią kadencję, pomimo dowodów sugerujących, że przegrał ostatnie wybory.
W sierpniu administracja Trumpa podwoiła nagrodę do 50 milionów dolarów.
Maduro nie przyznał się do zarzutów związanych z narkotykami podczas swojego pierwszego pojawienia się w amerykańskim sądzie w poniedziałek. "Nie jestem winny niczego, o czym tu mowa" - zapewniał.
Maduro pojawił się wraz ze swoją żoną Cilią Flores, która również nie przyznała się do winy w związku z podobnymi zarzutami. Powiedziała ona sądowi, że jest "całkowicie niewinna".
25-stronicowy akt oskarżenia upubliczniony w sobotę oskarża Maduro i innych o współpracę z kartelami narkotykowymi w celu ułatwienia transportu tysięcy ton kokainy do USA. W przypadku skazania może im grozić dożywocie.
Maduro i jego małżonka od lat objęci są amerykańskimi sankcjami, które zabraniają obywatelom USA przyjmowania od nich pieniędzy bez uprzedniego uzyskania licencji od Departamentu Skarbu.
Podczas gdy akt oskarżenia przeciwko Maduro mówi, że wenezuelscy urzędnicy współpracowali bezpośrednio z gangiem Tren de Aragua, opublikowana w kwietniu ocena amerykańskiego wywiadu, oparta na danych z 18 agencji społeczności wywiadowczej, nie wykazała żadnego porozumienia między Tren de Aragua a reżimem w Caracas.
Sędzia Alvin Hellerstein nakazał Maduro pozostać za kratkami i wyznaczył nową datę rozprawy na 17 marca.