Śledź nas
Reklama

Polska ostrzega sojuszników: nie negocjować z Rosją ponad głowami wschodniej Europy

Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski. -  Prawo autorskie  Pool /AP
Prawo autorskie Pool /AP
Przez Jorge Liboreiro
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Polska ostrzega, że w rozmowach o zakończeniu wojny w Ukrainie nie wolno pomijać bezpieczeństwa Europy Wschodniej, sprzeciwiając się wznowieniu importu rosyjskiego gazu.

Polska ostrzegła europejskich sojuszników przed negocjowaniem zakończenia rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie bez uwzględnienia interesów bezpieczeństwa Europy Wschodniej, czyli regionu najbardziej narażonego na eskalację konfliktu.

REKLAMA
REKLAMA

„Ostatnią rzeczą, której chcemy, jest to, by Europa Zachodnia dogadywała się z Rosją ponad głowami Europejczyków ze wschodu” – powiedział w czwartek w rozmowie z dziennikarzami w Warszawie, z udziałem Euronews, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

„Nie można wykluczać z rozmów Europy Wschodniej ani Skandynawii. To około 120 mln ludzi. Finlandia graniczy z Rosją, Norwegia graniczy z Rosją, państwa bałtyckie graniczą z Rosją, a Polska graniczy z Rosją i Ukrainą”.

Kraje Europy Wschodniej przez lata apelowały do partnerów z Zachodu, by traktowali Rosję przede wszystkim jako zagrożenie dla bezpieczeństwa. Ich ostrzeżenia w dużej mierze lekceważono, nawet po bezprawnej aneksji Krymu należącego do Ukrainy w 2014 roku. Szerzej przyznano im rację dopiero po pełnoskalowej inwazji w lutym 2022 roku.

W rozmowie z tą samą grupą dziennikarzy premier Polski Donald Tusk wezwał europejskich partnerów, by byli „bardzo ostrożni”, jeśli chodzi o „prawdziwe intencje” prezydenta Rosji Władimira Putina, i „realistyczni” w ocenie procesu dyplomatycznego prowadzonego przez USA.

„Zimą Putin może mieć mniej powodów, by szukać porozumienia” – powiedział Tusk.

Rosja prowadzi zakrojoną na szeroką skalę kampanię nalotów na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Chce zadać społeczeństwu jak największe cierpienia w miesiącach zimowych.

Moskwa nasiliła hybrydowe ataki na część najbliższych sojuszników Kijowa. Na początku tygodnia Polska rozpoczęła na swojej granicy z rosyjską eksklawą Kaliningradu zakrojoną na szeroką skalę operację, by udaremniać możliwe akty sabotażu.

„Według naszych źródeł i źródeł sojuszników zagrożenie ze strony Rosji będzie nadal rosło i możemy spodziewać się eskalacji. Oczywiście pierwszymi celami są państwa bałtyckie i Polska” – powiedział Tusk, podkreślając, że jego kraj jest „dobrze przygotowany” na wszystkie scenariusze.

„Bardzo trudno odróżnić wojnę hybrydową, wojnę cybernetyczną i takie prowokacje blisko Rosji i Kaliningradu. Widzimy, że wszystko to dzieje się jednocześnie”.

Urzędnicy w Warszawie nie spodziewają się przełomu w rozmowach prowadzonych pod auspicjami USA, dopóki Putin nie okaże realnej gotowości do zakończenia wojny.

Amerykańska strategia oferowania Moskwie zachęt gospodarczych w zamian za ustępstwa dyplomatyczne wywołała irytację europejskich sojuszników. Szczególnie kontrowersyjny okazał się plan ponownego uruchomienia dostaw rosyjskiego gazu do Europy, o którym – według doniesień – wspominali amerykańscy negocjatorzy.

Minister energii Polski Miłosz Motyka nazwał ten pomysł „absurdalnym” i ocenił, że powrót do rosyjskiego gazu ponownie uczyniłby Europę podatną na szantaż Putina, byłby sprzeczny z interesami gospodarczymi USA i dodatkowo zaszkodziłby relacjom transatlantyckim.

„Jeśli ktoś łudzi się, że może kupić sobie czas, kupując rosyjski gaz, to bardzo krótkowzroczna i bardzo kosztowna gra” – powiedział, odpowiadając na apele europejskich partii prawicowych domagających się powrotu do rosyjskich surowców energetycznych.

„Zamierzamy trzymać się swoich stanowisk. Nie zmienimy ich bez względu na to, kto będzie u władzy”.

Polska popiera Meloni

Ostrzeżenie Warszawy pojawia się tuż przed wznowieniem w przyszłym tygodniu w Abu Zabi trójstronnych rozmów technicznych między Ukrainą, Rosją i USA.

Poprzedziła je 90‑minutowa rozmowa telefoniczna prezydenta Finlandii Alexandera Stubba, premiera Norwegii Jonasa Gahra Størego i Putina.

Francja, Niemcy i Wielka Brytania, tzw. E3, razem z Komisją Europejską i NATO, są gotowe dołączaćdo rozmów wielostronnych po spotkaniu w Abu Zabi. W tym samym składzie odbyło się w tym tygodniu spotkanie z przedstawicielami USA, poświęcone gwarancjom bezpieczeństwa i powojennej odbudowie Ukrainy.

Te wydarzenia są jak dotąd najsilniejszym sygnałem, że Europa jest gotowa rozmawiać bezpośrednio z Rosją, aby szukać trwałego rozwiązania wojny, która na pokolenia przekształci architekturę bezpieczeństwa kontynentu.

To otwarcie rozwścieczyło jednak premier Włoch Giorgię Meloni. Wysłała ona do przewodniczącego Rady Europejskiej António Costy ostry list, w którym skarży się na "chaos" formatów i domaga się wyznaczenia jednego wysłannika, który je zintegruje.

„Robimy tylko to, czego chcą ci, którzy pragną, by ta wojna trwała. Uważam to za nieakceptowalne, skoro w grę wchodzą ludzkie życie i przyszłość naszego bezpieczeństwa” – napisała Meloni w liście.

„Nie zamierzamy zgadzać się na to, by bez mandatu negocjowano zobowiązania, które później spadną na nasz kraj”.

W odpowiedzi Costa zgodził się wprowadzić ten temat do porządku obrad przyszłotygodniowego nieformalnego szczytu w Dublinie w Irlandii, który odbędzie się bezpośrednio po spotkaniu w Abu Zabi.

Zapytany o list Meloni, Sikorski przyznał jej rację.

„Potrzebujemy legitymowanej reprezentacji Europy w tym procesie, bo to my płacimy za tę wojnę. Mamy w niej znacznie większy udział, bo chodzi o nasze bezpieczeństwo, zwłaszcza gdy Rosjanie wracają do ultimatum z 2021 roku” – powiedział, nawiązując do żądań, które Moskwa wysłała do NATO przed wojną.

„Pytanie brzmi, który organ albo który format będzie właściwy”.

Szef dyplomacji, podobnie jak Costa w swojej odpowiedzi, powołał się na ramy wyznaczone przez Traktat z Lizbony, który stanowi, że wspólna polityka zagraniczna ma być prowadzona albo przez przewodniczącego Rady Europejskiej (Costa), albo przez wysoką przedstawicielkę (Kaję Kallas).

„Traktat z Lizbony mówi, że mamy jednolitą politykę zagraniczną. Gdy wychodzi się poza traktat, robi się bardzo trudno” – stwierdził Sikorski. „Wolałbym trzymać się traktatu i być może włączyć Brytyjczyków. Ale bierzemy udział w tym procesie”.

Tymczasem USA, które organizują rozmowy, sprawiają wrażenie, jakby wolały powierzyć rolę głównego partnera Komisji Europejskiej, odpowiedzialnej za finansowanie pomocy dla Ukrainy i nadzór nad sankcjami wobec Rosji.

Bjoern Seibert, potężny szef gabinetu przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen, wyrósł na kluczowego rozmówcę dla specjalnych wysłanników USA Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera. W nocy Kushner opublikował długi wpis w mediach społecznościowych o przyszłej architekturze bezpieczeństwa w Europie i potrzebie przezwyciężenia "dekad nieufności".

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Wojna w Ukrainie. Giorgia Meloni krytykuje chaotyczne działania UE w rozmowach pokojowych o Ukrainie

Ukraina odrzuca stałe ograniczenia eksportu rolnego po wejściu do UE

Europejskie wojska szykują się do misji w Ukrainie. Manewry odbędą się w Polsce