Curaçao zapisało się w historii, zdobywając w niedzielę pierwszego gola na mistrzostwach świata w swoim debiucie, mimo porażki 1:7 z Niemcami.
Mistrzostwa świata 2026 w piłce nożnej rozkręciły się na dobre, a reprezentacje rozgrywają pierwsze mecze fazy grupowej. Walka o cenne punkty już trwa – zespoły chcą zapewnić sobie miejsce w pierwszej dwójce i awans do fazy pucharowej.
W niedzielę na boiskach pojawiły się już największe gwiazdy światowego futbolu, a drużyny debiutujące w mistrzostwach świata zdążyły przejść do historii.
Za pierwsze wielkie starcie turnieju uchodził mecz pięciokrotnych mistrzów świata, Brazylii, z aktualnym mistrzem Afryki, Marokiem, w grupie C.
Maroko, które na mundialu w Katarze w 2022 roku sensacyjnie dotarło do półfinału, od pierwszego gwizdka przejęło inicjatywę. Wysoko pressowało na połowie Brazylijczyków i przy każdym ataku stwarzało zagrożenie.
Świetne podanie Brahima Diaza z Realu Madryt otworzyło drogę do bramki napastnikowi PSV Ismaelowi Saibariemu. Ten w 21. minucie przelobował doświadczonego bramkarza Liverpoolu Alissona Beckera i dał prowadzenie drużynie z Afryki Północnej.
Brazylijczycy mieli problemy z rozegraniem piłki od własnej bramki, ale wkrótce złapali rytm. Szybka klepka między Bruno Guimarãesem z Newcastle i Viniciusem Juniorem z Realu Madryt wyprowadziła brazylijskiego napastnika na groźną pozycję w polu karnym.
Vinicius efektownie minął obrońców Maroka i potężnym strzałem w prawe górne okienko wyrównał w 32. minucie. Do końca spotkania obie drużyny pilnowały remisu, choć miały jeszcze sytuacje, by przechylić szalę zwycięstwa. Żadna nie potrafiła ich wykorzystać.
Pozostałe zespoły grupy C, Haiti i Szkocja, zmierzyły się kilka godzin później na Boston Stadium w Foxborough, na co dzień arenie futbolu amerykańskiego New England Patriots. Precyzyjne wykończenie akcji przez szkockiego napastnika Johna McGinna w 28. minucie dało jego drużynie prowadzenie. Szkoci kontrolowali mecz do końca, wygrali i zdobyli trzy punkty, obejmując prowadzenie w grupie.
W grupie D doszło – zdaniem wielu – do pierwszej niespodzianki turnieju. Turcja, występująca na mundialu po raz pierwszy od 24 lat, przegrała 0:2 z Australią, która zaprezentowała się bardzo przekonująco w żółto‑zielonych barwach.
Nestory Irankunda otworzył wynik w 27. minucie, dając Australijczykom jednobramkową przewagę do przerwy. W 75. minucie Connor Metcalfe podwyższył na 2:0 i przypieczętował zwycięstwo. Australia zdobyła kluczowe trzy punkty i zajmuje drugie miejsce w grupie, za współgospodarzami turnieju, Stanami Zjednoczonymi, które również mają trzy punkty, ale lepszy bilans bramek.
Niemcy bez większych problemów pokonali Curaçao, debiutujące na mistrzostwach świata. Wyspiarze zapisali się jednak w historii mimo porażki 1:7 z europejskim potentatem w pierwszym meczu grupy E.
Ta wyspa na Karaibach Holenderskich jest najmniejszym krajem, jaki kiedykolwiek zakwalifikował się na mundial. Teraz dopisała do swojego dorobku kolejny sukces: strzeliła pierwszego gola na mistrzostwach.
Mecz Japonia – Holandia dostarczył sporo emocji i był poważnym sprawdzianem dla Oranje. Japończycy w pierwszej połowie często zagrażali bramce rywala, lecz mimo co najmniej dwóch znakomitych okazji nie potrafili ich zamienić na gole.
Holendrzy, prowadzeni w defensywie przez doświadczonego stopera Liverpoolu Virgila van Dijka, otworzyli wynik tuż po wznowieniu gry po przerwie. W 51. minucie Van Dijk skierował piłkę przy dalszym słupku, mijając bramkarza Japonii Ziona Suzukiego.
Odpowiedź była błyskawiczna. W 57. minucie Keito Nakamura potężnym strzałem w dolny lewy róg wyrównał dla Japonii.
Radość Japończyków nie trwała jednak długo. W 64. minucie skrzydłowy reprezentacji Holandii Crysencio Summerville, grający w niedawno zdegradowanym angielskim West Hamie, wszedł z prawej strony w pole karne i technicznym strzałem posłał piłkę w dolny lewy róg.
Oranje wyraźnie zmienili później taktykę, starając się utrzymać minimalne prowadzenie do końca spotkania. Ten plan runął w 89. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Japończycy wcisnęli drugą bramkę Bartowi Verbruggenowi.
Wybrzeże Kości Słoniowej, grające w grupie E, także wyszło w niedzielę na murawę, mierząc się z uznawanym w Ameryce Południowej Ekwadorem. Spotkanie było wyrównane przez pełne 90 minut, ale w samej końcówce, w 90. minucie, Amad Diallo z Manchesteru United mocnym strzałem dał afrykańskiej drużynie prowadzenie. Wygrana zapewniła jej trzy punkty i drugie miejsce w grupie, za Niemcami.
Poniedziałek – a także wczesne godziny wtorku - powinny dostarczyć kibicom na całym świecie sporo emocji, a miejscami także nerwów, gdy kolejne czołowe reprezentacje rozpoczną swoje mundialowe zmagania.
Hiszpania zagra z Republiką Zielonego Przylądka o godz. 18.00 czasu środkowoeuropejskiego, a Belgia zmierzy się z siedmiokrotnymi mistrzami Afryki, Egiptem, o godz. 21.00 w poniedziałek. Arabia Saudyjska podejmie Urugwaj o północy, natomiast Iran zagra z Nową Zelandią we wtorek o godz. 3.00.