„Widzimy duże obszary Ukrainy, gdzie można dobrze i bezpiecznie żyć” – mówi premier Saksonii Kretschmer z CDU w wywiadzie Euronews o powrocie uchodźców. „Nasze możliwości wsparcia są ograniczone” – dodaje.
Euronews spotyka się z czołowym politykiem CDU Michaelem Kretschmerem na wywiad w berlińskim przedstawicielstwie kraju związkowego Saksonia. Rozmowa dotyczy m.in. dostaw energii z Rosji, sankcji gospodarczych wobec Moskwy oraz około miliona uchodźców z Ukrainy przebywających w Niemczech.
Dostawy gazu z Rosji zasadniczo nie stanowią problemu dla premiera Saksonii: „Kiedy zapanuje pokój, możemy, powinniśmy, musimy o takich sprawach rozmawiać” – mówi Kretschmer. „Można tylko mieć nadzieję, że porozumienie pokojowe czy zawieszenie broni (...), nastąpi możliwie szybko, bo każdego dnia ginie tam niewiarygodnie wielu ludzi po obu stronach frontu.”
Zastępca przewodniczącego CDU konsekwentnie opowiadał się za rozmowami z Rosją. Konfliktu tego nie da się zakończyć środkami militarnymi, tylko dyplomacją – podkreśla Kretschmer. „Wiele osób, które wysuwały takie argumenty, spotkało się z potwornymi atakami. A dziś jesteśmy w tym właśnie miejscu. Teraz powinno to jednak nastąpić możliwie szybko.”
W przeszłości Kretschmer sceptycznie oceniał przekazywanie Ukrainie niemieckich pocisków manewrujących dalekiego zasięgu Taurus. „Uważam, że Niemcy nie mogą stać się stroną wojny, a naszym zdaniem już i tak poszliśmy za daleko.” Każdemu, kto kwestionował zakres wojskowego wsparcia dla Ukrainy, przypisywano – „w sposób moralnie całkowicie przesadzony i, moim zdaniem, nie do przyjęcia” – nieczyste intencje. „Jestem głęboko przekonany, że trzeba budować sojusze dyplomatyczne” – dodaje polityk. Tego nie da się zrobić bez Chin, Indii i innych państw.
Na sankcje gospodarcze jako narzędzie polityki Michael Kretschmer patrzy z pewnymi zastrzeżeniami: „Napaść na suwerenne państwo nie może pozostać bez konsekwencji. Gdyby to stało się normą, jesteśmy zgubieni. Dlatego zawsze powtarzałem: z punktu widzenia prawa międzynarodowego i naszej postawy jest oczywiste, że ani metr kwadratowy terytorium Ukrainy, włącznie z Krymem, nie stał się rosyjski. W tym sensie reakcja w postaci starannie dobranych sankcji jest oczywiście słuszna.”
Kluczowe jest jednak słowo „starannie” – zaznacza. Środki te nie mogą być tak skonstruowane, „by uderzały przede wszystkim w nas samych i podkopywały naszą siłę gospodarczą”. Obrona Europy, na przykład poprzez tarczę antyrakietową, musi być finansowo w zasięgu. Do tego trzeba pozostać gospodarczo silnym.
Sankcje nie mogą osłabiać niemieckiej gospodarki
Dla innych państw jest to oczywiste, co widać choćby po tym, że Stany Zjednoczone stosują zupełnie inny pakiet sankcji niż Niemcy. „Widać też, że na przykład współpraca w sektorze jądrowym nadal funkcjonuje. Wiele państw, także w Europie Środkowo‑Wschodniej, wciąż sprowadza z Rosji pręty paliwowe, podczas gdy my mówimy: żadnej ropy, żadnego gazu. To podejście jest zdecydowanie zbyt uproszczone (...).”
Cel nie uświęca środków – podkreśla premier Saksonii. Chodzi o racjonalne działania, które skłonią agresora, który zaatakował niezależne, suwerenne państwo, do zatrzymania ofensywy i podjęcia rozmów pokojowych. „Po pierwsze trzeba mieć gotowość do negocjacji, a po drugie stale analizować, które posunięcia w szczególny sposób uderzają w nas samych i w razie wątpliwości mogą naruszać nasze uzasadnione interesy, takie jak choćby siła gospodarcza tego kraju” – mówi Kretschmer.
Kretschmer o Bürgergeld dla Ukraińców: „poważny błąd”
Michael Kretschmer (CDU) wielokrotnie krytykował też fakt, że rząd koalicyjny SPD, Zielonych i FDP przyznał uchodźcom z Ukrainy prawo do świadczenia Bürgergeld. Jego zdaniem sprawiło to, że wielu z nich nie podjęło pracy zarobkowej. „We Francji, Polsce, Czechach czy Niderlandach bardzo szybko 70–80 proc. uchodźców zaczęło pracować, podczas gdy u nas było to wciąż tylko 20–30 proc. Skoro to ci sami ludzie, problem nie leży w Ukrainkach i Ukraińcach, lecz w naszym systemie świadczeń społecznych. Tym świadczeniem jest Bürgergeld i to jest poważny błąd” – powiedział w rozmowie z Euronews.
Za znacznie ważniejsze wiceprzewodniczący CDU uważa jednak tzw. unijną dyrektywę o masowym napływie (EU-Massenzustrom-Richtlinie), która umożliwia szybką, nieskomplikowaną pomoc przy dużej liczbie uchodźców. Daje ona tymczasową ochronę bez długotrwałej procedury azylowej; w 2022 roku została uruchomiona dla osób uciekających z Ukrainy i zapewnia im prawo pobytu, pracy oraz świadczeń socjalnych w UE. Kretschmer w wywiadzie dla Euronews komentuje: „Kluczowe jest dla mnie, by w przyszłym roku dyrektywa o masowym napływie wygasła, a nie – jak teraz słyszę – została przedłużona o kolejny rok.”
Kretschmer przekonuje, że to narzędzie powinno zostać wygaszone, „bo widzimy, że są rozległe obszary Ukrainy, gdzie można żyć dobrze i bezpiecznie, że ten kraj potrzebuje wsparcia także po to, by go odbudować. I że widzimy, jak również tutaj nasze możliwości udzielania pomocy są ograniczone. Dotyczy to Niemiec, ale także wielu, wielu innych państw.”
Dlatego premier Saksonii, wspólnie z szefami rządów Bawarii, Meklemburgii-Pomorza Przedniego i Saary, podczas negocjacji nad powstaniem czarno‑czerwonej koalicji rządowej zabiegał o to, by gminy otrzymały ze specjalnego funduszu 100 mld euro. „Dla nas, premierów krajów związkowych, było wówczas jasne, że nie możemy przeznaczać pieniędzy na zbrojenia czy wyposażenie dla Ukrainy, podczas gdy w gminach brakuje środków na szpitale, szkoły, przedszkola, obiekty sportowe, straż pożarną i podobne potrzeby” – mówi Kretschmer. „Dlatego postawiliśmy warunek: zgodzimy się, jeśli w takiej skali zostaną wsparte samorządy i kraje związkowe. Z mojego punktu widzenia była to bardzo słuszna decyzja.”
To, jego zdaniem, odpowiedzialność rządu federalnego, by zapewnić na szczeblu lokalnym zdolność do funkcjonowania demokracji. Wiele luk w budżetach gmin wynika bowiem z ustaw federalnych, dla których nie przewidziano wystarczającego finansowania.