Loader
Śledź nas
Reklama

Naro na Sycylii: domy za 1 euro

Poza ceną 1 euro kupujący muszą pokryć wszystkie związane z zakupem koszty notarialne, opłaty rejestracyjne i podatki.
Poza ceną 1 euro nabywcy pokrywają wszelkie związane z tym koszty notarialne, opłaty rejestracyjne i podatki. Prawo autorskie  Maria Vagina/Wikimedia Commons
Prawo autorskie Maria Vagina/Wikimedia Commons
Przez Fakhriya M. Suleiman
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Masz 1 euro w kieszeni? W średniowiecznym Naro na Sycylii można kupić dom za grosze. Zanim jednak spakujesz walizki, sprawdź warunki.

Co można dziś kupić za 1 euro? Jeśli jesteś gotów zamienić swoje rodzinne miasto na Sycylię, taka kwota może wystarczyć, by wejść na rynek nieruchomości.

REKLAMA
REKLAMA

To możliwe dzięki Naro, średniowiecznemu miasteczku na południowo-zachodniej Sycylii, które daje chętnym szansę kupna domu za cenę espresso.

Naro, położone w prowincji Agrigento, dołącza do rosnącej listy włoskich miejscowości oferujących domy za symboliczne kwoty. Władze chcą tchnąć nowe życie w historyczne centrum, a kupującym dać szansę na odnowienie opuszczonych budynków, zatrzymanie wyludniania i wzmocnienie lokalnej turystyki.

Inicjatywa otrzymała zielone światło od lokalnych władz, Comune di Naro, i jest otwarta zarówno dla obywateli Włoch, jak i cudzoziemców, pod warunkiem że spełnią miejscowe wymogi dotyczące zakupu i utrzymania nieruchomości.

Wnioski można składać za pośrednictwem internetowej platformy Case 1 Euro Naro. Serwis dostępny jest w kilku językach i krok po kroku prowadzi zainteresowanych przez cały proces, który może zakończyć się zakupem domu.

Jak czytamy na platformie, warto zainwestować, bo Naro oferuje „historyczne centrum o silnej tożsamości, architekturę barokową, zamek Chiaramontano, krajobrazy wnętrza prowincji Agrigento oraz dobre połączenia z miastem Agrigento i południowym wybrzeżem”.

A teraz pytanie za 1 euro: gdzie tkwi haczyk? Niestety, jest ich kilka.

Zwykle dostajemy tyle, ile płacimy, więc przy kwocie równej cenie filiżanki kawy trudno oczekiwać, że w katalogu znajdzie się dla nas luksusowa willa.

Gdy Euronews Travel przeglądało oferty, wszystkie nieruchomości miały adnotację „do generalnego remontu”. Jeden z domów z trzema sypialniami, z widokiem na historyczną część miasta, wymaga dodatkowych oględzin.

Poza ceną 1 euro kupujący muszą pokryć wszystkie związane z transakcją koszty: opłaty notarialne, podatki rejestracyjne i opłaty katastralne.

Dochodzi jeszcze kwestia remontu. Nabywcy pokrywają koszty przygotowania projektu przebudowy domu oraz prac koniecznych, by budynek spełniał wymogi bezpieczeństwa, wpisywał się w przepisy ochrony krajobrazu i był zgodny z planem zagospodarowania przestrzennego. Najprawdopodobniej wyznaczony zostanie też termin, w którym wszystkie prace trzeba zakończyć.

George Laing, który sam o sobie mówi „kupujący domy za 1 euro”, w czerwcu tego roku kupił już trzecią taką nieruchomość

Naro na Sycylii: co warto zobaczyć

Niezależnie od tego, czy masz wolne 1 euro na inwestycję w nieruchomość, czy po prostu chcesz zjechać z utartych turystycznych szlaków we Włoszech, Naro to malownicze miasteczko w głębi lądu, pełne historii, niezwykłej architektury i sycylijskiego uroku.

Po osuwisku ziemi z 2005 roku młodzi artyści odmienili elewacje części zniszczonych budynków w dzielnicy, tworząc plenerowe muzeum MAN, po którym można swobodnie spacerować.

W Naro zachowała się także Złota Brama, znana miejscowym jako Porta d’Oro, której dzieje sięgają XIII wieku. Zabytkowa konstrukcja z ostrołukowym wejściem i kamiennymi blankami była niegdyś częścią sieci siedmiu bram wjazdowych otaczających miasto w średniowieczu.

Podobnie jak w innych częściach Sycylii, także w Naro można oczywiście skosztować miejscowych specjałów, m.in. tutejszej cassaty – sycylijskiego deseru z lekkiego biszkoptu, kremu z ricotty i kawałków czekolady – oraz pasta reale, lokalnej słodkiej masy z drobno mielonych migdałów z dodatkiem wanilii, ozdobionej kandyzowanymi owocami. Ten przysmak wywodzi się z arabskiego Palermo, a jego nazwa pochodzi od arabskiego określenia dużej miski, w której mieszano serowy krem z cukrem.

W Naro łatwo też trafić na klasyczne uliczne przysmaki, takie jak arancina – ryżowa kulka z nadzieniem, smażona na głębokim oleju – czy cannoli. Miasteczko ma jednak własne odmiany tych dań, których nie znajdziemy nigdzie indziej.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Samolot za 10 euro: porzucona maszyna na lotnisku w Sewilli trafia na aukcję

Dom wakacyjny w Hiszpanii? Walencja ogranicza ich liczbę w całym mieście

Lubisz zamki? Interaktywna mapa pozwala zwiedzać tysiące na całym świecie