Serwis porównujący loty przedstawił siedem najlepszych sposobów na złapanie najlepszych okazji.
Atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran sprawił, że tegoroczne lato to czas wyjazdów na ostatnią chwilę. Nawet jeśli nie planowaliście podróży do regionu Zatoki ani przelotu przez niego w drodze do Azji czy Afryki, gwałtownie rosnące ceny paliwa lotniczego odbijają się na wszystkich.
Nie oznacza to jednak, że wyjazd musi być droższy – pod warunkiem że rozsądnie podejdziecie do rezerwacji lotów.
Z pomocą przychodzi serwis porównujący ceny lotów Skyscanner, który właśnie opublikował siedem najważniejszych wskazówek, jak w tym sezonie upolować tanie bilety kupowane na ostatnią chwilę.
Pierwsza, dość oczywista rada: porównujcie oferty i sprawdzajcie tanie linie, takie jak Ryanair, easyJet, Vueling, Norwegian, Wizz Air i Jet2.
Warto też być elastycznym, jeśli chodzi o datę wylotu. Przesunięcie podróży o dzień lub dwa może całkowicie zmienić cenę biletu. Jeśli wiecie, dokąd chcecie polecieć, możecie w wyszukiwarce wybrać opcję „cały miesiąc”, żeby sprawdzić, w które dni loty są najtańsze.
Na początku roku Skyscanner ujawnił, że najtańszym dniem na podróż jest piątek.
Jeśli nie macie jeszcze wybranego celu podróży, możecie skorzystać z wyszukiwania „Everywhere”, czyli „Wszędzie”, które pokaże najtańsze kierunki w wybranym przez was terminie.
Rezerwacja lotu w obie strony w jednej linii nie zawsze jest najtańsza – czasem bardziej opłaca się kupić dwa osobne bilety.
Warto też sprawdzić, czy przylot na inne lotnisko lub wylot z niego nie będzie tańszy.
Skyscanner radzi, by rezerwować wszystkie loty za jednym razem – to zwiększa szanse na najlepszą cenę. Dzięki opcji podróży wieloetapowej możecie wyszukać połączenia z różnych miast.
Jeśli możecie poczekać na najlepszą okazję, ustawcie alert cenowy. Powiadomi was, gdy cena spadnie (albo wzrośnie…).
Na koniec Skyscanner sugeruje podróżowanie wyłącznie z bagażem podręcznym, bo nadanie walizki jest często kosztowne, zwłaszcza w tanich liniach.
Przed wylotem warto sprawdzić jednak dokładnie, co dana linia zalicza do bagażu podręcznego. Chodzi o to, żeby nie dać się zaskoczyć przez miarkę przy stanowisku odprawy lub przy wejściu do samolotu.