Loader
Śledź nas
Reklama

Doomerzy kontra boosterzy: kto jest kim w globalnym sporze o ryzyka AI

ARCHIWUM – Dario Amodei, dyrektor generalny i współzałożyciel Anthropic, podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos w Szwajcarii, 23 stycznia 2025 r. (AP Photo/Markus Schreiber, archiwum)
Na zdjęciu archiwalnym Dario Amodei, współzałożyciel Anthropic, na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, 23 stycznia 2025 r. (AP/Markus Schreiber) Prawo autorskie  Copyright 2019 The Associated Press. All rights reserved
Prawo autorskie Copyright 2019 The Associated Press. All rights reserved
Przez Una Hajdari
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Dario Amodei z Anthropic ostrzega, że AI może zgładzić ludzkość, a Jensen Huang z Nvidii uważa to za bzdurę. Poznaj głównych aktorów najostrzejszego sporu w świecie technologii.

Zażarta dyskusja o sztucznej inteligencji podzieliła uczestników na dwa zwalczające się obozy, a ostrożny środek znalazł się między nimi.

REKLAMA
REKLAMA

Oto główne linie podziału w sporze o technologię, która stała się kręgosłupem gospodarki i może przesądzić o przyszłości planety.

Oba terminy narodziły się w internetowych dyskusjach o SI na X i forach, a nie w oficjalnym języku. Czerpią z żargonu środowisk technologicznych i kryptowalutowych, które lubią tworzyć skrótowe nazwy dla przeciwstawnych obozów.

„Doomer” to ci, którzy wieszczą katastrofę. „Booster”, używane czasem zamiennie z „accelerationist”, oznacza zwolenników szybkiego, nieograniczonego rozwoju SI.

Obóz „doomerów”

Lęk przed groźnymi konsekwencjami technologii dla społeczeństw towarzyszy nam od dawna.

Jednym z powodów powołania OpenAI był strach jej założycieli, w tym pierwszego inwestora Elona Muska, że rozwój SI trafi wyłącznie pod kontrolę Google'a, firmie, której ich zdaniem nie można powierzyć takiej technologii.

Dziś większość „doomerów” ostrzegających przed skutkami sztucznej inteligencji wywodzi się z samych firm technologicznych, ze świata nauki albo łączy oba te środowiska.

Wśród przedstawicieli branży najlepiej widać to na przykładzie Daria Amodeia, współzałożyciela Anthropic, jednego z głównych graczy na rynku SI, szykującego się do historycznego debiutu giełdowego.

Amodei odszedł z OpenAI, bo uznał, że kierowana przez Sama Altmana firma nie traktuje wystarczająco poważnie ani potencjału, ani zagrożeń związanych z tą technologią.

Krytycy zarzucają mu hipokryzję, bo sam stoi na czele firmy wprowadzającej na rynek najbardziej zaawansowane rozwiązania.

Były badacz Google'a Geoffrey Hinton oraz informatyk Yoshua Bengio stanęli na czele ostrzeżeń przed zagrożeniami związanymi z SI w miesiącach po premierze ChatGPT w 2022 roku, która rozpędziła najnowszą falę zainteresowania sztuczną inteligencją.

Fizyk z MIT Max Tegmark, szef Future of Life Institute, zorganizował w 2023 roku list otwarty wzywający do sześciomiesięcznej przerwy w pracach nad najbardziej zaawansowanymi systemami SI. Podpisały go tysiące osób, w tym Musk.

Jeszcze dalej od głównego nurtu branży stoi Eliezer Yudkowsky, samouk i teoretyk, który od dwóch dekad przekonuje, że wystarczająco potężna SI doprowadzi do zagłady ludzkości.

Budować, budować, budować

Po przeciwnej stronie stoją „accelerationiści” – zwolennicy przyspieszania rozwoju technologii, przekonani o jej nieuchronnym postępie i zasadniczych korzyściach dla społeczeństwa, a przy tym zarabiający fortuny na jej sukcesach.

Ten etos jest powszechny w Dolinie Krzemowej, ale najlepiej uosabiają go znani inwestorzy z funduszy venture capital, mający realne wpływy w Białym Domu, tacy jak Marc Andreessen, wpływowy szef funduszu Andreessen Horowitz, oraz David Sacks, były doradca Białego Domu ds. sztucznej inteligencji.

Grupa ta jest blisko związana, zarówno personalnie, jak i ideowo, z Peterem Thielem. Zasadniczo sprzeciwia się regulacjom i toczy zakulisową oraz internetową walkę na X z tym, co nazywa dobrze finansowaną „sektą końca świata”.

Oskarża „doomerów”, że są przykrywką dla firm, które chcą wykorzystać przepisy, by zdławić konkurencję.

Garry Tan, szef inkubatora startupów Y Combinator, należy do najgłośniejszych przedstawicieli tego obozu. Przedstawia regulacje nastawione na bezpieczeństwo jako zagrożenie dla małych firm, które nie są w stanie udźwignąć ich kosztów.

Andreessen i jego sojusznicy hojnie zasilają komitety polityczne wspierające republikańskich i demokratycznych parlamentarzystów opowiadających się za rozwojem SI. Anthropic próbuje obecnie dorównać tym wydatkom dzięki własnym zbiórkom.

Do obozu „więcej i szybciej” należy też Jensen Huang, szef Nvidii. Układy scalone jego firmy są podstawowym „budulcem” rewolucji SI, instalowanym w ogromnych centrach danych, które napotykają coraz większy sprzeciw w różnych częściach USA.

Huang określa wizje zagłady ludzkości z powodu SI jako „kompletne bzdury”. Jednocześnie dystansuje się od części „accelerationistów”, apelując o jednolite, federalne ramy prawne dla SI i branżowy system wzajemnych recenzji, zamiast całkowitego braku regulacji.

Warto też wspomnieć Yanna LeCuna, współlaureata nagrody Turinga razem z Hintonem i Bengio, który od lat uznaje ich ostrzeżenia przed egzystencjalnym zagrożeniem za mocno przesadzone.

Ostrożne podejście

Wiele dużych firm technologicznych próbuje działać ostrożnie, przyjmując postawę typową dla wielkich korporacji, które nie chcą znaleźć się po złej stronie sporu politycznego.

Gdy OpenAI powstawało w 2015 roku, tak zaprojektowano jego strukturę, by to badacze, a nie inwestorzy, mieli decydujący głos w sprawie wykorzystania technologii, a nadrzędną zasadą było bezpieczeństwo ludzi.

Tymczasem pod wodzą Altmana, który w 2023 roku przetrwał próbę odsunięcia go przez współpracowników skoncentrowanych na kwestiach bezpieczeństwa, firma porusza się dziś po znacznie bardziej złożonej linii. Z jednej strony mówi o zagrożeniach związanych z SI, z drugiej przyspiesza prace i zacieśnia relacje z Białym Domem, skłonnym do bardzo ofensywnej polityki wobec technologii.

Google, Microsoft i Amazon od lat mówią o bezpieczeństwie technologii, a jednocześnie umiejętnie poruszają się po korytarzach władzy w Waszyngtonie, by ograniczenia były jak najmniejsze.

W przypadku SI wciąż starają się utrzymać ten delikatny balans.

Dodatkowe źródła • AFP

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Microsoft wprowadza ograniczenia dla szkolnej AI w USA w obliczu rosnącej krytyki

Trump bagatelizuje obawy przed SI, gdy Europa i Chiny biją na alarm

Naukowcy: na Księżycu nie powstaną wkrótce miasta