Mimo, że zmarła 20 lat temu, wciąż wzbudza silne, żywe emocje, a jej słowa są wciąż przytaczane. Choć wtedy u niektórych ludzi budziły sprzeciw, dziś są uważane przez wielu za prorocze. Oriana Fallaci stała się kimś więcej niż tylko wybitną dziennikarką i publicystką. Stała się głosem sprzeciwu.
Życiorys urodzonej we Florencji Włoszki jest powszechnie znany – z punktu widzenia jej przyszłej kariery w dzieciństwie i pochodzeniu dwa elementy były najważniejsze. Etos walki z faszyzmem i nazizmem (i sympatia do włoskich komunistycznych partyzantów, do których zaliczali się też członkowie jej rodziny) i wujek, szef lokalnej gazety, w której stawiała pierwsze kroki.
Punktem zwrotnym był wyjazd na wojnę w Wietnamie w 1967 r. Potem były inne konflikty, które jako dziennikarz w terenie obserwowała m.in. wojna między Indiami a Pakistanem, na Bliskim Wschodzie i w Afryce. To i wywiady z najważniejszymi współczesnymi politykami - a byli wśród nich m.in. Henry Kissinger, szach Iranu, ajatollah Chomeini, Willy Brandt, Ariel Szaron, Jasir Arafat, Muammar al-Kadafi czy Indira Gandhi - sprawiły, że zaczęła być pierwszą damą międzynarodowego dziennikarstwa. Słynęła z odwagi, wręcz brawury, ostrego języka i polemicznego temperamentu. Ani w trakcie rozmowy ani po niej nie gryzła się w język. Oczekiwała, wręcz wymagała od rozmówców szacunku dla siebie i szczerości. Gdy któregoś z tych elementów brakowało, wówczas był problem. Sama nie zawsze była miła.
Oriana Fallaci. Wywiad z Lechem Wałęsą
Tak się stało w przypadku jej spotkania z Lechem Wałęsą. Do Gdańska poleciała w 1981 r., przed Stanem Wojennym, w mieszkaniu Wałęsów mieszkała trzy dni i w tym czasie rozmawiała z liderem "Solidarności" przez kilka godzin. Jak oboje później wspominali to była trudna, miejscami nieprzyjemna rozmowa i starcie dwóch osób przekonanych o własnej wyjątkowości. Wałęsa mówił jej, że chce zostać prezydentem, że ani nagroda Nobla ani generałowie ani znane, światowe dziennikarki go nie onieśmialają. Pomimo, że - jak przyznał - ma braki w wykształceniu i nie przeczytał żadnej książki. Choć sama rozmowa zakończyła się w pokojowy sposób, to oboje potem nie szczędzili sobie uszczypliwości. Do historii przeszły jej opinie na temat Wałęsy: "Wałęsa był próżnym, pretensjonalnym, pewnym siebie ignorantem" i późniejsze: "Nasza epoka pozbawiona jest przywódców. Kiedy się pomyśli, że pijak Jelcyn był carem, a ignorant Wałęsa symbolem wolności, uginają się nogi pod człowiekiem".
Zupełnie inne podejście miała do polskiego papieża, Jana Pawła II. Jego oczywiście również poznała i szanowała za rolę, jaką odegrał w walce z komunizmem. Powiedziała o nim: "JanPaweł II był wojownikiem, który uczynił więcej, by pokonać Związek Sowiecki, niż Ameryka". Krytykowała jednak papieża za jej zdaniem zbyt łagodne podejście do islamu i w ogóle podjęcie dialogu z islamem.
Oriana Fallaci. Przeciwniczka "Eurabii"
Jeżeli chodzi o podejście do islamu, to stało się ono w późniejszych latach jej kartą rozpoznawczą. Jako jedna z pierwszych ostrzegała przed rosnącymi wpływami muzułmańskimi w Europie, wręcz krzyczała, że jeśli aktualne trendy polityczne i demograficzne nie zmienią się, to Europa przekształci się w Eurabię. Choć przez większość życia była ateistką, w ostatnich latach określała samą siebie jako "chrześcijańską ateistkę" i wychodziła z założenia, że jedynie powrót do chrześcijaństwa jest w stanie ocalić Europę.
Ceniła podejście późniejszego papieża Benedykta XVI czyli Josepha Ratzingera. Ten ostatni już jako papież przyjął ją na prywatnej audencji w 2005 r. Po zamachach z 11 września 2001 r. opulblikowała esej, a następnie książkę "Wściekłość i duma". Poza krytyką islamu oskarżyła też europejskie elity intelektualne o atakowanie i niszczenie chrześcijaństwa i jednoczesną spolegliwość wobec islamu, o wprowadzania polityki multikulturowej, która skończy się dla Europy katastrofą, o eksperymenty społeczne, które w efekcie osłabiają Europę. Jej słowa do tego stopnia wzburzyły środowiska islamskie w Europie, ale też samych Europejczyków, że w 2005 r. była we Włoszech ścigana za obrazę islamu. Do ojczyzny wróciła dopiero na kilka tygodni przed śmiercią, w 2006 r. Ciężko już chora na raka płuc do prawie samego końca pisała teksty, w których też nazywała swoją chorobę ostatnią walką, jaką przychodzi jej toczyć. Zmarła 15 września 2006 r.
Wciąż obecna
Po 20 latach jej słowa i opinie są wciąż cytowane, wiele osób twierdzi, że były wręcz prorocze. Fallaci stała się symbolem krytyki zarówno islamu, jak i głównego nurtu polityki europejskiej. Także w Polsce. A z Polską miały ją łączyć korzenie... Według Francesco Cataluccio, włoskiego tłumacza literatury polskiej, Fallaci miała polskiego prapradziadka, który miał zginąć w jednym z powstań, co uniemożliwiło mu wejście w związek małżeński z jej praprababką.