O powrocie polsko-białoruskiego dziennikarza na Białoruś pierwsza poinformowała "Gazeta Wyborcza". Poczobut wyjechał we wtorek z Polski przez przejście w Bobrownikach.
Zgodnie z informacjami do których dotarła Polska Agencja Prasowa Andrzej Poczobut miał przekroczyć przejście graniczne w Bobrownikach i ruszyć w stronę swojego rodzinnego miasta - Grodna.
Informację agencja pozyskała ze źródeł bliskich polskim służbom.
Jak podaje "Gazeta Wyborcza", działacz planuje spotkanie się z rodziną i współpracownikami ze Związku Polaków na Białorusi. Jego wyjazd ma trwać tydzień.
Według informacji dziennika Poczobut po powrocie ma udać się do USA i Kanady, gdzie planuje spotkania z Polonią.
Poczobut opublikował we wtorek na swoim koncie w serwisie społecznościowym X zdjęcie z podpisem "Nad Niemnem". W tle zdjęcia widoczny jest most w Grodnie, na Białorusi.
Już wcześniej, po opuszczeniu białoruskiego więzienia i powrocie do Polski w rozmowie z Euronews Poczobut zapowiadał chęć powrotu na Białoruś. Poczobut był osadzony w Kolonii Karnej nr 1 w Nowopołocku od maja 2023 roku z wyrokiem ośmiu lat więzienia. Został zatrzymany w 2021 roku, łącznie w białoruskich zakładach karnych spędził ponad pięć lat.
Jego zwolnienie pod koniec kwietnia 2026 roku było wynikiem działań dyplomatycznych państwa polskiego i międzynarodowych negocjacji.
Jak podkreślał Poczobut w rozmowie z Euronews, w jego ocenie Białoruś jest obecnie na granicy pełnego państwa totalitarnego, a Związek Polaków na Białorusi pozostaje jedyną strukturą reprezentującą interesy polskiej mniejszości w kraju rządzonym przez Aleksandra Łukaszenkę.
Odpowiadając na pytania Euronews o powrót do Grodna i obawy podzielenia losu zmarłego rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego podkreślał, że jego sytuacja się różni.
"Proszę przypomnieć sobie Nawalny miał sprawę karną i jechał tam, mając sprawę karną. Ja zostałem, chociaż nie zwracałem się do o łaskę i nie prosiłem Łukaszenki o łaskę. Nie uznałem swojej winy. Ja zostałem ułaskawiony przez Aleksandra Łukaszenkę. Tą decyzję mi odczytano na granicy" - podkreślał.
"Przez pięć lat w kolonii karnej byłem całkowicie wyrwany z tego świata. Dlatego chcę pojechać na Białoruś - nie chcę powtarzać cudzych opinii, chcę sam sprawdzić, jak się zmieniła” - przekonywał.
Jednocześnie jak dodał, nie ufa władzom w Mińsku i do ich zapewnień podchodzi z ostrożnością.