Loader
Śledź nas
Reklama

Dron z materiałami wybuchowymi na niemieckim lotnisku. Berlin wskazuje na Rosję

Po znalezieniu drona na lotnisku w Lipsku
Po odkryciu drona na lotnisku w Lipsku Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Kirsten Ripper & Euronews
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Od kilku miesięcy Niemcy informują o podejrzanych obserwacjach dronów w pobliżu obiektów wojskowych i przemysłowych. Szczególne zaniepokojenie wywołał jednak incydent na lotnisku Lipsk/Halle w nocy z 4 na 5 sierpnia. Znaleziony tam dron był wyposażony w materiały wybuchowe.

Berlin oskarżył Rosję o „próbę ataku” na lotnisko w Lipsku w ubiegłym miesiącu. Podczas wtorkowej konferencji prasowej minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt powiedział, że ocena incydentu „wpisuje się w znany schemat rosyjskich operacji hybrydowych w Europie”.

REKLAMA
REKLAMA

Niemcy, będące członkiem NATO i jednym z państw wspierających Ukrainę w jej walce z Rosją, od dawna oskarżają Moskwę o prowadzenie wobec nich kampanii ataków hybrydowych, obejmujących m.in. szpiegostwo i sabotaż. Kreml odrzuca te zarzuty.

Od kilku miesięcy Niemcy informują o podejrzanych obserwacjach dronów w pobliżu obiektów wojskowych i przemysłowych. Szczególne zaniepokojenie wywołał jednak incydent na lotnisku Lipsk/Halle w nocy z 4 na 5 sierpnia. Znaleziony tam dron był wyposażony w materiały wybuchowe. Policja wykorzystała robota do unieszkodliwienia urządzenia, które znajdowało się w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego. Kilka tygodni później w pobliżu lotniska miał zostać znaleziony kolejny dron, na którym również stwierdzono ślady substancji wybuchowej.

Lotnisko we wschodnich Niemczech odgrywa istotną rolę w transporcie sprzętu wojskowego, zarówno przez niemiecką armię, jak i sojuszników z NATO. Jest również bazą ukraińskich linii lotniczych Antonov Airlines. Kanclerz Friedrich Merz powiedział później, że Niemcy coraz częściej „znajdują się na celowniku hybrydowych napastników”.

Berlin dotychczas powstrzymywał się jednak przed bezpośrednim wskazaniem Rosji jako odpowiedzialnej za incydent, mówiąc jedynie o możliwym udziale „zagranicznych mocarstw”.

25 sierpnia Merz ostrzegł, że sprawcy ataków hybrydowych wymierzonych w Niemcy „zapłacą za nie”, nie wskazując jednak konkretnego państwa.

„Der Spiegel” podał, że wśród możliwych działań odwetowych rozważane są wydalenie rosyjskich dyplomatów oraz zamknięcie rosyjskiego konsulatu w Bonn.

W Niemczech toczy się również dyskusja na temat ewentualnego zamknięcia Rosyjskiego Domu Nauki i Kultury w Berlinie. Służby bezpieczeństwa podejrzewają, że placówka może pełnić funkcję ośrodka działalności wywiadowczej. Siedmiopiętrowy budynek, otwarty w 1984 roku w ówczesnym Berlinie Wschodnim, znajduje się w pobliżu rosyjskiej ambasady.

Konserwatywny poseł i ekspert ds. polityki bezpieczeństwa Roderich Kiesewetter powiedział niedawno w telewizji Welt, że placówka jest uważana za centrum działalności szpiegowskiej.

Jak stwierdził, mieszka tam ponad 100 osób, „o których nikt nie wie, kim są”, a zużycie energii w budynku jest niewspółmiernie wysokie.

Jego zdaniem obiekt jest „prawdopodobnie wypełniony sprzętem do prowadzenia technicznej obserwacji” i wykorzystywany przez „osoby, które nie są przyjaźnie nastawione do Niemiec”.

Po wtorkowym spotkaniu ministrów obrony państw Unii Europejskiej w Irlandii szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas powiedziała, że Moskwa przeprowadza w Europie coraz więcej „kinetycznych ataków hybrydowych”.

„W ten sposób Rosja chce nas zastraszyć i odwieść od wspierania Ukrainy. Nie uda jej się to” – powiedziała.

„Zwiększymy nasze wsparcie dla Ukrainy i zainwestujemy we własną obronę” – dodała, podkreślając, że Unia Europejska „planuje najbardziej daleko idące sankcje wobec Rosji w historii”.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Niemcy wzmacniają policyjną jednostkę antydronową po incydencie na lotnisku

309 mln euro dla Ceuty. Hiszpania odpowiada na kryzys graniczny

Nowy król Norwegii złożył przysięgę. „Tak mi dopomóż Bóg”