58-letni hodowca bydła zmarł po tym, jak został ugodzony rogiem byka w miejscowości Saro w Kantabrii. Choć jego stan początkowo się poprawiał, na oddziale intensywnej terapii doszło u niego do zakażenia bakteryjnego, które okazało się śmiertelne.
58-letni hodowca bydła zmarł w Kantabrii po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu. Trafił tam po tym, jak został ugodzony rogami przez jednego z własnych byków w Lleranie, miejscowości należącej do gminy Saro.
Do zdarzenia doszło 6 sierpnia. Według władz gminy, cytowanych przez lokalne media, hodowca wypuścił byka, żeby napił się wody, gdy zwierzę go zaatakowało. Mimo odniesionych obrażeń mężczyzna zdołał uwiązać byka, nie był jednak w stanie samodzielnie wydostać się z miejsca zdarzenia.
Odnalazł go jego brat, radny gminy. Poszedł go szukać, zaniepokojony, że ten wciąż nie zaczął dojenia 80 sztuk bydła należących do rodziny. Po odnalezieniu na miejsce wezwano służby ratunkowe, które udzieliły mu pomocy, a następnie przewiozły go do szpitala uniwersyteckiego Marqués de Valdecilla.
Infekcja bakteryjna na OIOM-ie
Stan hodowcy poprawił się w pierwszych dniach pobytu w szpitalu. Jednak podczas leczenia na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej (OIOM) doszło u niego do infekcji bakteryjnej, której nie udało się opanować.
Mężczyzna zmarł w tym tygodniu, po około dwóch tygodniach spędzonych pod opieką lekarzy. Pogrzeb odbył się w piątek 21 sierpnia w kościele parafialnym św. Wawrzyńca w Lleranie.