Loader
Śledź nas
Reklama

Francja chce ją wydalić. Sprawa Xenii Fedorowej może zmienić granice wolności słowa

Dyrektor generalna RT France, Xenia Fedorova, bierze udział w wywiadzie z Associated Press w Paryżu we Francji, wtorek 9 stycznia 2018 r.
Xenia Fedorova, dyrektor generalna RT France, podczas wywiadu dla Associated Press w Paryżu we Francji, we wtorek 9 stycznia 2018 r. Prawo autorskie  AP Photo/Francois Mori
Prawo autorskie AP Photo/Francois Mori
Przez Alexander Kazakevich
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Francja chce wydalić Xenię Fedorową, byłą szefową RT France i jedną z najbardziej rozpoznawalnych prorosyjskich komentatorek. Jej obrońcy ruszają do sądu, a sprawa może stać się precedensem w sporze o granice wolności słowa i bezpieczeństwa państwa.

Gdzie kończy się wolność słowa, a gdzie zaczyna działalność wpływu, która może naruszać „podstawowe interesy państwa”? Na to pytanie już wkrótce będzie musiało odpowiedzieć francuskie sądownictwo administracyjne.

REKLAMA
REKLAMA

Prawnik Xenii Fedorowej zapowiedział złożenie skargi na rozporządzenie ministra nakazujące jej wydalenie z Francji. Decyzja ta może przekreślić obecność byłej szefowej RT France we francuskich mediach.

Od kilku miesięcy Fedorowa jest stałym elementem francuskiego krajobrazu medialnego. Regularnie występuje w różnych mediach należących do imperium Vincenta Bolloré, gdzie najczęściej, bez polemiki czy szerszego kontekstu, powtarza kremlowski przekaz.

Od momentu otrzymania decyzji o wydaleniu ma obowiązek przebywać w wyznaczonym miejscu i codziennie stawiać się na komisariacie policji. W środę środek ten uzupełniono o sześciomiesięczne zamrożenie jej aktywów, co w praktyce uniemożliwia jej przyjmowanie jakiejkolwiek pomocy finansowej. W uzasadnieniu rozporządzenia rząd wskazuje na konieczność zapobieżenia „nowym aktom ingerencji”.

Zdecydowane działania władz wykonawczych część klasy politycznej przyjęła z zadowoleniem. Przewodnicząca grupy Renew Europe w Parlamencie Europejskim Valérie Hayer uznała, że „propaganda Kremla nie jest jedną z wielu opinii. Gdy jest przekazywana bez kontrargumentów i bez kontekstu, zaciera fakty, osłabia zaufanie obywateli i ma na celu podważenie naszej demokracji”.

Na skrajnej prawicy reakcje były znacznie bardziej powściągliwe. Niektórzy komentatorzy, zestawiając sprawę z niewykonywaniem licznych nakazów opuszczenia terytorium Francji (OQTF), mówią wręcz o „nękaniu” Xenii Fedorowej.

Ani Marine Le Pen, ani Jordan Bardella nie zabrali głosu w tej sprawie.

„Państwo nie może robić, co chce”

W rozmowie z Euronews Jean-Baptiste de Decker, adwokat z izby adwokackiej w Lyonie i specjalista w zakresie prawa cudzoziemców, ocenia, że zastosowane wobec prorosyjskiej komentatorki środki administracyjne są „stosunkowo rzadkie, bo wyjątkowo dotkliwe i poważnie naruszają prawo do prywatności”, a także kilka innych podstawowych wolności, „w szczególności wolność słowa”.

Choć dziesięcioletnie zezwolenie na pobyt Xenii Fedorowej zostało odnowione w 2024 roku, zarządzone w tym tygodniu wydalenie jest jego zdaniem „najpoważniejszym środkiem, jaki mogą zastosować władze w ramach polityki wobec cudzoziemców”.

Prawnik podkreśla, że w przeciwieństwie do nakazu opuszczenia terytorium Francji (OQTF), który dotyczy osoby przebywającej w kraju nielegalnie - a nie był to przypadek Fedorowej - ministerialne lub prefekturalne rozporządzenie o wydaleniu jest „znacznie częściej skutecznie egzekwowane”.

Mecenas de Decker przypomina jednak, że im bardziej cudzoziemiec jest zintegrowany ze społeczeństwem i im dłużej mieszka we Francji, tym większe są gwarancje towarzyszące takiej decyzji.

„Państwo musi przestrzegać szeregu gwarancji, nie może robić, co chce” - wyjaśnia.

Tak daleko idące ograniczenia podstawowych wolności można wprowadzać tylko wtedy, gdy uznaje się, że istnieje „skrajnie poważne zagrożenie dla podstawowych interesów państwa”.

To pojęcie pozostaje jednak wyjątkowo pojemne. „Teksty ani orzecznictwo nie zawierają precyzyjnej definicji tego, co wchodzi w zakres podstawowych interesów państwa” - zauważa adwokat.

Można je jednak odnieść do kategorii podstawowych interesów narodu, która obejmuje szczególnie ciężkie przestępstwa, takie jak zamachy na integralność terytorialną czy zdrada stanu.

„Francja formalnie nie jest w stanie wojny, dlatego te pojęcia nie są używane często” - podkreśla mecenas de Decker.

Mimo to ministerialne rozporządzenie o wydaleniu może zostać wydane w kilku sytuacjach przewidzianych w ustawie: m.in. w przypadku „umyślnego i szczególnie poważnego” naruszenia zasad Republiki, powiązań z działalnością terrorystyczną we Francji czy jawnych wezwań do dyskryminacji, nienawiści lub przemocy.

W 2022 roku, w głośnej sprawie wydalenia imama Hassana Iquioussena, administracja powoływała się m.in. na szerzenie mowy nienawiści „wobec Żydów, kobiet i niemuzułmanów”.

W przypadku Xenii Fedorowej - zaznacza mecenas de Decker - stawiane jej przez władze zarzuty nie mają charakteru karnego.

„To nie jest szerzenie mowy nienawiści. Z definicji nie są to też akty terrorystyczne”.

„Nie można trafić do więzienia ani zostać ukaranym tylko za to, że powiela się narracje sprzyjające polityce państwa, które nawet można uznawać za wrogie” - mówi.

Uchylenia decyzji o wydaleniu należą do rzadkości

Władze mogłyby też sięgnąć po inny przepis, dotyczący rozpowszechniania „fałszywych wiadomości” w celu „zakłócenia porządku publicznego”. Jest to przestępstwo zagrożone grzywną w wysokości 45 tys. euro.

Zdaniem de Deckera taki zarzut sam w sobie nie wystarczyłby jednak do uzasadnienia wydalenia.

„Chyba że udałoby się wykazać, iż mamy do czynienia z zaplanowaną operacją propagandową lub próbą destabilizacji” - analizuje.

Niezależnie od tego, czy chodzi o szerzenie narracji korzystnych dla Kremla, czy o kwestię „fałszywych wiadomości”, prawnik ocenia rozporządzenie jako „stosunkowo kruche, jeśli opiera się właśnie na tych podstawach”.

Mimo to szanse na jego uchylenie pozostają niepewne. Mecenas de Decker przypomina, że istnieje „bardzo niewiele” przypadków, w których Rada Stanu sprzeciwiła się tego typu decyzji o wydaleniu.

„Rada zostawia ministrowi spraw wewnętrznych bardzo szeroki margines uznania, gdy powołuje się on na kwestie bezpieczeństwa narodowego” - wyjaśnia.

„To będzie prawdziwy test niezależności dla Rady Stanu” - stwierdza adwokat.

Odwołanie: jakie będą kolejne kroki?

Xenia Fedorowa po raz pierwszy odniosła się do sprawy w piątek na platformie X. Stwierdziła, że jest ofiarą „zupełnie nowej formy nacisku politycznego mającej jeden cel: cenzurę opinii, które nie odpowiadają oficjalnemu przekazowi”.

„Moje «zachowanie» (…) polega na tym, że od prawie dziesięciu lat mieszkam we Francji z poszanowaniem prawa, płacę podatki, a także mam własne zdanie i wyrażam je w ramach mojej pracy dziennikarskiej” - oświadczyła propagandystka.

Jej adwokat, mecenas Emmanuel Piwnica, zapowiedział, że zaskarży przed paryskim sądem administracyjnym legalność rozporządzenia o wydaleniu wydanego przez ministra spraw wewnętrznych Laurenta Nuñeza.

Postępowanie może potrwać kilka lat. Równolegle obrona Xenii Fedorowej ma złożyć wniosek o zawieszenie wykonania decyzji, tzw. référé-suspension, zwracając się do sądu o wstrzymanie wykonania rozporządzenia do czasu rozstrzygnięcia sprawy co do istoty. To pilny krok, ponieważ teoretycznie do wydalenia mogłoby dojść już w najbliższych dniach lub tygodniach.

Niezależnie od wyniku tego pierwszego etapu - i od tego, czy ostatecznie zostanie odesłana na granicę, czy nie - prawny pojedynek na tym się nie skończy. Stronom będzie przysługiwało prawo odwołania do Rady Stanu: Xenia Fedorowa będzie mogła zakwestionować ewentualne niekorzystne orzeczenie sądu administracyjnego, a ministerstwo spraw wewnętrznych będzie mogło odwołać się w przypadku uchylenia rozporządzenia. Spór może więc ostatecznie trafić przed najwyższą instancję sądownictwa administracyjnego.

W teorii Xenia Fedorowa mogłaby również skierować sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC). Rosja wycofała się z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, pozbawiając swoich obywateli tej dodatkowej ochrony, natomiast Francja pozostaje jej stroną. Xenia Fedorowa mogłaby więc, po wyczerpaniu wszystkich krajowych środków odwoławczych we Francji, zwrócić się do trybunału w Strasburgu - przypomina mecenas de Decker.

Kropla, która przelała czarę?

Wystąpienia Xenii Fedorowej w mediach należących do Vincenta Bolloré można w dużym skrócie sprowadzić do jednego przekazu: „Zachód wywołał wojnę w Ukrainie, a rząd Macrona pcha Francję ku bezpośredniemu starciu z Rosją”. Nic więc dziwnego, że jej wypowiedzi regularnie wywołują reakcje francuskich władz.

W przededniu parady 14 lipca, bezprecedensowej pod względem skali, w której wzięło udział ponad 500 żołnierzy z państw „Koalicji ochotników”, komentatorka po raz kolejny stwierdziła, że Francja - jej zdaniem - szykuje się do wojny z Rosją.

„14 lipca nie jest uroczystością europejską. To nie parada NATO. To nie scena, na której symbole mają służyć przedłużaniu wojny” - dodała.

Wpis byłej szefowej RT France nie pozostał bez odpowiedzi. Francuskie ministerstwo spraw zagranicznych zareagowało za pośrednictwem konta French Response, wykorzystywanego do odpowiadania na kampanie dezinformacyjne:

„Jeśli Kremlowi nie podoba się lista zaproszonych [na paradę], to znaczy, że to dobra lista”.

Ataki Xenii Fedorowej skomentował osobiście również francuski minister ds. Europy i spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot.

„Pani Fedorowa nadal podporządkowuje francuską pamięć narodową kremlowskiej narracji, podczas gdy Kreml na masową skalę wykorzystuje swoją armię do atakowania suwerennych państw” - oświadczył szef francuskiej dyplomacji.

„Skoro Rosja nie przestaje atakować cywilów na europejskiej ziemi ani forsować swoich skrajnych narracji, my pozostajemy świadomi zagrożeń, zdeterminowani i zjednoczeni w dążeniu do pokoju” - zakończył minister.

Euronews nie uzyskał potwierdzenia, że decyzja o wydaleniu Xenii Fedorowej była motywowana konkretnymi publikacjami czy wypowiedziami.

Informacja o wydaniu rozporządzenia o wydaleniu wywołała również reakcję Reporterów bez Granic. Organizacja stwierdziła: „Propaganda nie staje się dziennikarstwem tylko dlatego, że jest nadawana w prime timie w telewizji”.

„Rozporządzenie o wydaleniu wymierzone w Xenię Fedorową nie powinno przesłonić sedna problemu: odpowiedzialności mediów, które bez żadnego kontrapunktu udostępniają antenę kremlowskim narracjom” - dodało kierownictwo organizacji.

Do długiego i zawiłego sporu prawnego dochodzi więc również batalia o charakterze medialnym.

Zdaniem Jean-Baptiste’a de Deckera sprawa budzi tak wiele emocji „ponieważ dotyczy Xenii Fedorowej - jest znana, rozpoznawalna i broniona przez pewne środowiska, które wcześniej nie miały nic do zarzucenia podobnym środkom, gdy dotyczyły na przykład muzułmańskich kaznodziejów”.

Adwokat podkreśla jednak, że stawka tej sprawy wykracza daleko poza sam przypadek komentatorki. Jego zdaniem dotyczy ona również „tego, co państwo przyznaje sobie prawo robić” w imię bezpieczeństwa publicznego i ochrony podstawowych wolności. To ewolucja, którą wiąże z „dekadami stosowania nadzwyczajnych środków, coraz mocniej włączanych do zwykłego porządku prawnego”.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Prorosyjska propagandystka Xenia Fedorova ma zostać wydalona z Francji

Warszawa zatrzymała się w godzinę „W”. Metsola oddała hołd powstańcom

Francja chce ją wydalić. Sprawa Xenii Fedorowej może zmienić granice wolności słowa