Już od ponad 50 dni trwają w Tiranie protesty przeciwko kontrowersyjnej inwestycji Jareda Kushnera, zięcia Donalda Trumpa. Demonstranci mówią o „zbrodni środowiskowej”, oskarżają rząd o korupcję i domagają się praworządności. Doszło do kolejnych starć z policją.
W poniedziałek w centrum Tirany ponownie doszło do starć między policją a demonstrantami sprzeciwiającymi się ambitnemu projektowi turystycznemu realizowanemu w Albanii przez Jareda Kushnera, zięcia Donalda Trumpa.
To już 57. dzień protestów w albańskiej stolicy. Uczestnicy manifestacji wychodzą na ulice, by zaprotestować przeciwko temu, co określają mianem „zbrodni środowiskowej”.
Demonstranci obrzucali policjantów jajkami i pomidorami, a funkcjonariusze odpowiedzieli zatrzymaniami.
„Ludzie mają dość obecnego skorumpowanego systemu w Albanii i chcą zmian. Widzieli, jak potoczyły się sprawy w naszym kraju, nie tylko jeśli chodzi o strategiczne inwestycje, ale też o codzienne życie w Albanii. Wszyscy ci ludzie tutaj nie są naiwni. Wiedzą, co naprawdę dzieje się w Albanii. I są zmęczeni korupcją. To bardzo proste: praworządność w Albanii – tego jedynie chcemy”– powiedział jeden z demonstrantów, Denis Kira.
Niosąc transparenty z hasłami: „Skorumpowani politycy, nieudolny rząd, to naród zdecyduje”, protestujący oskarżają rząd Ediego Ramy o wyprzedawanie bogactw kraju oraz uwikłanie w liczne skandale.
Zarzucają również władzom próby podporządkowania sobie wymiaru sprawiedliwości i tworzenia prawa służącego prywatnym interesom członków rządu.
Rząd Albanii przekonuje jednak, że inwestycja turystyczna ma zwiększyć atrakcyjność całego regionu, przyciągnąć zamożnych turystów oraz wesprzeć starania kraju o członkostwo w Unii Europejskiej.