Liczba ofiar śmiertelnych pożaru w Almerii z 9 lipca wzrosła do 14 po śmierci osoby hospitalizowanej w Sewilli.
Jedna z siedmiu osób rannych, które po oparzeniach w pożarze w Los Gallardos, zmarła we wtorek – poinformował Szpital Uniwersytecki Virgen del Rocío w Sewilli. Kobieta była leczona na oddziale oparzeń w stanie ciężkim, z poparzeniami obejmującymi około 70 proc. powierzchni jej ciała.
Tym samym liczba ofiar śmiertelnych pożaru wzrosła do 14, a jego przyczyny wciąż wyjaśniają właściwe służby. Zgodnie z danymi rządu Andaluzji ognisko pożaru pojawiło się o godz. 16.25 9 lipca, po zgłoszeniu do służb ratunkowych ognia, który miał wybuchnąć przypuszczalnie po zerwaniu przewodu elektrycznego przy drodze N-340A, w pobliżu zajazdu Venta El Chocolate.
Sąd prowadzący sprawę, we współpracy z Guardia Civil i brygadą dochodzeniową strażników leśnych, kontynuuje dochodzenie, aby ustalić dokładne źródło ognia. Łącznie ewakuowano 1468 osób, a żywioł bezpośrednio lub pośrednio dotknął 15 gmin w prowincji Almería, pozostawiając spalone około 5,2 tys. hektarów. Pożar udało się opanować cztery dni później, 13 lipca.
Większość ofiar to cudzoziemcy – wśród nich obywatel USA, trzech Belgów, Francuz, siedmiu Brytyjczyków i obywatelka Hiszpanii, choć narodowość nowo zmarłej nadal nie jest znana. Według lokalnych mediów wiele nieruchomości w okolicy nie ma zezwoleń budowlanych, są rozproszone i zajmowane głównie przez obywateli innych państw, przy braku odpowiednich procedur ewakuacji.
Rada Ministrów, na wniosek ministerstwa spraw wewnętrznych, zatwierdziła we wtorek ogłoszenie obszaru klęski żywiołowej łącznie dla 211 miejsc w całej Hiszpanii dotkniętych letnimi pożarami, w tym dla Los Gallardos.