Premier Donald Tusk zaapelował o szybkie zatrzymanie sprawców fałszywych zgłoszeń o zagrożeniu pożarowym, po tym jak w Gdańsku służby interweniowały w mieszkaniu należącym do rodziny prezydenta Karola Nawrockiego w wyniku alarmu, który okazał się nieprawdziwy. Sprawa wywołała pilną odprawę rządu.
Premier Donald Tusk w niedzielę zaapelował o szybkie ujęcie osób stojących za serią fałszywych zgłoszeń dotyczących zagrożeń pożarowych. Jak podkreślił, państwo musi zdecydowanie reagować na tego typu prowokacje, które angażują służby i mogą stwarzać realne ryzyko dla ludzi.
W trakcie spotkania w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa w Warszawie szef rządu omawiał sytuację z ministrami i przedstawicielami służb, w tym z szefem MSWiA Marcinem Kierwińskim, ministrem obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, ministrem cyfryzacji Krzysztofem Gawkowskim oraz ministrem koordynującym służby specjalne Tomaszem Siemoniakiem.
Spotkanie zwołano po sobotnim alarmie, który doprowadził do interwencji służb w jednym z mieszkań w Gdańsku, należącym do rodziny prezydenta Karola Nawrockiego.
Premier ujawnił również, że w nocy pozostawał w kontakcie z prezydentem Karolem Nawrockim. Jak zaznaczył, uzgodniono, że sprawa nie będzie wykorzystywana politycznie, a priorytetem ma być bezpieczeństwo i sprawne działanie służb.
Według relacji Państwowej Straży Pożarnej, w sobotę wieczorem otrzymano zgłoszenia wskazujące na możliwy pożar oraz zagrożenie życia w jednym z mieszkań. Ponieważ kontakt z osobami zgłaszającymi się nie powiódł, podjęto decyzję o natychmiastowej interwencji.
Strażacy relacjonowali, że „po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty”.
Na miejscu pracowała także policja, która potwierdziła brak zagrożenia i zabezpieczyła mieszkanie do czasu pojawienia się lokatorów.
Funkcjonariusze prowadzą obecnie szeroko zakrojone działania operacyjne, w które zaangażowano specjalistów z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, analizując m.in. dane teleinformatyczne i współpracując z operatorami sieci.
Jak przekazała pomorska policja, „podejmowane czynności obejmują między innymi zabezpieczanie materiału dowodowego, analizę danych teleinformatycznych i telekomunikacyjnych (...) oraz wymianę informacji z innymi służbami i instytucjami”.
Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka wyjaśniła później, że mieszkanie, którego dotyczyło zgłoszenie, nie jest objęte ochroną Służby Ochrony Państwa, ponieważ należy do członka rodziny prezydenta, a nie bezpośrednio do głowy państwa.
Sprawa wpisuje się w szerszy problem fałszywych alarmów. Wcześniej służby odnotowywały podobne przypadki – od zgłoszeń o podłożeniu ładunków wybuchowych po rzekome zagrożenia życia. W jednym z takich zdarzeń zatrzymano 53-letniego mężczyznę, który - jak ustalono - mógł sam paść ofiarą przejęcia danych i skrzynki mailowej.
Służby przypominają też, że nawet pozornie „niewinne żarty” mogą mieć poważne konsekwencje. Jak zauważył premier Tusk, „przygniatająca część tych fałszywych zgłoszeń to są głupie dowcipy, bardzo często nieletnich”, co dodatkowo utrudnia identyfikację sprawców i obciąża system ratowniczy.
W ostatnich dniach podobne interwencje miały miejsce także w innych lokalizacjach, m.in. przy nieruchomości związanej z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim, gdzie zgłoszenia również okazały się niepotwierdzone.