Jakie wspomnienia i jakie lekcje pozostały po 25 kwietnia 1974 roku? W przeddzień obchodów rewolucji goździków Euronews rozmawiał z sześcioma portugalskimi europosłami reprezentującymi różne opcje polityczne w Parlamencie Europejskim.
Rewolucja goździków (port. Revolução dos Cravos) była pokojowym przewrotem wojskowym, który 25 kwietnia 1974 roku obalił dyktatorski reżim w Portugalii i zapoczątkował proces demokratyzacji kraju.
Patrząc zarówno w przeszłość, jak i w przyszłość, posłowie do Parlamentu Europejskiego podkreślają znaczenie 25 kwietnia w wymiarze krajowym i europejskim, jednocześnie zwracając uwagę na stopniowe osłabianie jego symbolicznej roli wraz ze zmianą pokoleń.
Choć interpretacje tego dnia różnią się w zależności od opcji politycznych, w całym spektrum widoczny jest szeroki konsensus. Przedstawiciel Chega w Parlamencie Europejskim mówi o jego „historycznym znaczeniu”, natomiast eurodeputowany PCP określa go jako „absolutnie niezwykły moment”.
Mimo to wielu europosłów zauważa, że obecnie mamy do czynienia z fazą „podważania znaczenia 25 kwietnia” oraz stopniowej „utraty świadomości” jego wartości, szczególnie wśród młodszych pokoleń.
„Być może wszyscy żyjemy w okresie pewnego niedowierzania co do zdolności 25 kwietnia do realizacji jego wielkich celów - czyli nie tylko demokracji jako wartości, ale demokracji rzeczywiście urzeczywistnionej” - mówi Marta Temido, eurodeputowana z Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w PE.
„Ogólnie można mówić o pewnej utracie świadomości wśród młodszych pokoleń, które nie doświadczyły tamtego okresu ani życia bez wolności, które dziś wydaje się oczywiste” - dodaje Ana Vasconcelos z grupy Renew Europe / Inicjatywa Liberalna.
Zwraca też uwagę, że współczesne wydarzenia w różnych krajach, takich jak Stany Zjednoczone czy Węgry, przypominają, że wolności nie można traktować jako czegoś danego raz na zawsze.
Z kolei António Tânger Corrêa z grupy Patrioci dla Europy / Chega tłumaczy ten proces naturalnym biegiem czasu: „Obecne pokolenia w kraju nie przeżyły 25 kwietnia, znają go jedynie z historii i przekazów społeczno-politycznych. Z czasem to doświadczenie będzie siłą rzeczy coraz bardziej odległe”.
Paulo Cunha z Europejskiej Partii Ludowej / PSD podkreśla natomiast, że 25 kwietnia „narodził się jako rewolucja permanentna, jako codzienne wezwanie do działania”.
Bardziej optymistycznie na przyszłość tej daty patrzy João Oliveira, eurodeputowany PCP z Grupy Lewicy w Parlamencie Europejskim. Jego zdaniem kluczowe jest przekazywanie wartości rewolucji kolejnym pokoleniom:
„Nowe pokolenia stoją przed innym wyzwaniem - muszą zrozumieć i przyswoić elementy, odniesienia i wartości, które nadal pozostają aktualne w ich rzeczywistości, a przede wszystkim uświadomić sobie, że rzeczywistość, którą znają, nie zawsze wyglądała tak samo”.
Ubóstwo: „niedokończone zadanie” rewolucji goździków
Choć – jak ocenia Paulo Cunha – ostatnie 52 lata przyniosły „ogólnie pozytywny bilans”, wciąż pozostają nierozwiązane problemy, które wyrosły na gruncie rewolucji.
Jednym z nich, wskazywanym przez europosłów PS i Bloku Lewicy, jest kwestia ubóstwa.
„To, co uczyniłoby 25 kwietnia ideałem, to całkowite wyeliminowanie ubóstwa. W Portugalii wciąż zbyt wielu ludzi żyje w trudnych warunkach — nawet jeśli byłaby to tylko jedna osoba, nadal byłaby to rana, która sprawia, że 25 kwietnia pozostaje niepełny tak długo, jak istnieje ubóstwo” – mówi Marta Temido.
Według raportu Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu (EAPN Portugal) w 2025 roku około 2,1 mln osób w Portugalii było zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym.
„Obywatele muszą mieć pewność, że demokracja i Unia Europejska budują przyszłość, w której dzieci będą żyły lepiej niż ich rodzice, a nie odwrotnie. Potrzebujemy polityki, która nie będzie podporządkowana systemowi generującemu nierówności, lecz takiej, która tworzy warunki do godnego i lepszego życia dla wszystkich” – podkreśla Catarina Martins, eurodeputowana z Grupy Lewicy w Parlamencie Europejskim.