Europa coraz wyraźniej odczuwa skutki blokady cieśniny Ormuz, a różnice w poziomie cen paliw między poszczególnymi krajami Unii Europejskiej stają się coraz bardziej widoczne.
Podczas gdy świat oczekuje na kolejną rundę rozmów między Waszyngtonem a Teheranem, która w najbliższym czasie wydaje się mało prawdopodobna, ceny ropy naftowej w czwartek ponownie wzrosły, utrzymując się powyżej poziomu 100 dolarów za baryłkę.
Trwający impas niemal całkowicie blokuje eksport przez kluczową cieśninę Ormuz, przez którą w warunkach pokoju przepływa około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej.
W roku poprzedzającym amerykańsko-izraelski atak na Iran ceny paliw na stacjach w większości krajów Unii Europejskiej spadały. Jednak szok związany z blokadą doprowadził do ich gwałtownego wzrostu.
Jak bardzo wzrosły ceny paliw w Europie?
Odpowiedzi dostarcza Eurostat, który opublikował dane porównujące ceny z lutego i marca 2026 roku.
W następstwie rozpoczęcia operacji wojskowej 28 lutego paliwo w całej Unii Europejskiej podrożało średnio o około 13,5 proc.
Największe wzrosty odnotowano na Łotwie i w Szwecji, gdzie ceny paliw zwiększyły się łącznie o ponad 20 proc. między lutym a marcem.
Najbardziej odczuli to kierowcy samochodów z silnikami Diesla – w ich przypadku koszty paliwa wzrosły średnio o 19,1 proc., podczas gdy dla pojazdów benzynowych wzrost wyniósł 10,6 proc.
Benzyna kontra olej napędowy: gdzie najtaniej zatankować?
Najtrudniejszą sytuację w całej Unii Europejskiej odczuwają kierowcy samochodów z silnikiem Diesla w Czechach i Szwecji, gdzie wzrost cen sięga około 27,6 proc. Niewiele lepiej jest w Estonii (+26,8 proc.), na Łotwie (+25,4 proc.), w Belgii (+25,2 proc.) oraz w Holandii (+25,1 proc.).
We wszystkich pozostałych państwach UE ceny oleju napędowego wzrosły o ponad 10 proc., z wyjątkiem Słowenii (+2,9 proc.) oraz Słowacji i Węgier (po +7 proc.), które zostały relatywnie mniej dotknięte podwyżkami.
Jeśli chodzi o benzynę, największe wzrosty odnotowano w Belgii, Szwecji, Austrii i Czechach – tam kierowcy płacą średnio około 15 proc. więcej. Z kolei Słowenia, Słowacja i Węgry utrzymały wzrosty poniżej 5 proc., dołączając w tej grupie również Włochy.
Rok do roku: Czy brytyjscy konsumenci ucierpieli bardziej niż mieszkańcy UE?
Wzrost cen był jeszcze bardziej dotkliwy po drugiej stronie kanału La Manche.
W porównaniu z marcem 2025 roku ceny oleju napędowego w Wielkiej Brytanii wzrosły o 26 proc., natomiast benzyna podrożała o około 11 proc. – wynika z danych brytyjskiego Departamentu Bezpieczeństwa Energetycznego oraz systemu RAC’s Fuel Watch. Łącznie oznacza to wzrost cen paliw o niemal 19 proc.
Z kolei według Eurostatu, w ujęciu rok do roku, najbardziej dotkniętym krajem w Unii Europejskiej były Niemcy, gdzie koszty paliw wzrosły o 19,8 proc. Niewiele mniej odczuła Rumunia, z wynikiem 19,6 proc.
W całej Unii Europejskiej odnotowano jednak dwa wyjątki. Na Węgrzech ceny spadły o 2,7 proc. (kraj ten jest jednym z największych importerów rosyjskiej ropy w UE), a w Słowenii o 5,9 proc. – dzięki częściowemu ograniczeniu kosztów paliw, z wyłączeniem autostrad.
Jak wyjaśnił Jože Damijan, profesor ekonomii międzynarodowej z Uniwersytetu w Lublanie, mechanizm ten opiera się na cenach spot ropy Platts wykorzystywanych w modelu ustalania cen oleju napędowego i aktualizowanych co tydzień.
„Oczywiście, w przypadku przedłużającego się zamknięcia cieśniny Ormuz, wyższe ceny ropy Brent [globalny benchmark] przełożyłyby się także na wzrost cen Platts. W takim scenariuszu żaden model nie byłby w stanie utrzymać niskich cen” – zaznaczył ekspert.
Oczekuje się, że w przyszłym tygodniu Unia Europejska przedstawi rozwiązania mające ułatwić państwom członkowskim luzowanie zasad pomocy publicznej, aby złagodzić presję na konsumentów w obliczu przedłużającego się konfliktu.