Drony stały się jednym z kluczowych narzędzi współczesnej wojny, a ich zużycie liczone jest dziś w milionach sztuk rocznie. Europa jednak wciąż nie nadąża za tempem zmian technologicznych ani za szybkością wdrażania nowych rozwiązań. Czy Europa gubi tempo w wyścigu dronów?
Przed rosyjską inwazją na Ukrainę żadne europejskie wojsko nie dysponowało więcej niż 2 tysiącami dronów. Dziś obie strony konfliktu zużywają ich nawet siedem milionów rocznie. Bezzałogowce przeszły drogę od marginalnego narzędzia do jednego z kluczowych elementów współczesnej wojny. Europa próbuje więc nadrobić dystans, który w tym obszarze wyraźnie się pogłębił.
Zmianę najlepiej oddają liczby. Ukraina zwiększyła produkcję dronów z 2,2 mln w 2024 roku do 4,5 mln rok później. Sama skala produkcji nie wystarcza jednak do osiągnięcia przewagi. Kluczowe znaczenie ma tempo rozwoju technologii, które sprawia, że sprzęt starzeje się niemal natychmiast po wprowadzeniu do użycia.
„Drony pod względem technologicznym ewoluują co trzy–sześć miesięcy” – podkreśla Nikolaus Lang z BCG Henderson Institute. „Dlatego trudno jest kupować miliony dronów, które za rok będą przestarzałe” – dodaje. W ten sposób powstaje strukturalny problem dla systemów zamówień publicznych: sprzęt objęty kontraktem może stać się nieaktualny jeszcze przed jego realizacją.
Doświadczenia państw takich jak Finlandia pokazują skalę wyzwania. Oprogramowanie, systemy łączności i nawigacji czy technologie przeciwdziałania zakłóceniom szybko tracą znaczenie strategiczne. Wojna w Ukrainie stała się w tym sensie intensywnym poligonem testowym. Ukraińskie zespoły skróciły cykl projektowania i wdrażania z miesięcy do tygodni, dzięki czemu na bieżąco wykorzystują doświadczenia z frontu.
Efektem jest nieustanny wyścig technologiczny. Drony sterowane światłowodem były nowością w 2024 roku, a już rok później rosyjska produkcja jednego z modeli osiągnęła poziom co najmniej 6 tys. sztuk miesięcznie. Tempo zmian pozostaje bardzo wysokie, a europejskie procedury zakupowe nie nadążają za tą dynamiką.
Luka we wdrażaniu innowacji
Problem Europy nie leży w braku wiedzy, lecz w jej wykorzystaniu. Kontynent dysponuje silnym zapleczem naukowym i rozwija zaawansowane badania w dziedzinie sztucznej inteligencji, technologii kwantowych oraz telekomunikacji. Wyniki tych prac rzadko jednak trafiają do praktyki wojskowej.
„Europa funkcjonuje w logice badań, a Stany Zjednoczone w logice wdrożeń” – ocenia Lang. W ciągu ostatniej dekady USA przeznaczyły około 70 mld dolarów na rozwój funduszy venture capital w sektorze obronnym, podczas gdy Europa – około 7 mld. Ta dysproporcja bezpośrednio przekłada się na zdolności operacyjne.
Pentagon w czerwcu 2025 roku zaprezentował prototypy dronów oparte na ogólnodostępnych komponentach. Ich opracowanie zajęło średnio 18 miesięcy, podczas gdy w europejskich realiach podobne projekty trwają zazwyczaj kilka lat.
Różnice widoczne są także na poziomie rynku. W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje jeden, zintegrowany system zamówień obronnych o wartości ponad 900 mld dolarów rocznie. W Europie łączny budżet wynosi około 450 mld dolarów, ale jest rozproszony między wiele państw, co ogranicza efektywność wydatków.
Obecnie około 80 proc. zakupów uzbrojenia realizowanych jest na poziomie krajowym, a około 90 proc. wydatków na badania i rozwój pochodzi z budżetów narodowych. Skutkiem jest fragmentacja projektów i powielanie tych samych inicjatyw.
Dodatkowym wyzwaniem pozostaje zależność technologiczna. Europejskie drony często wykorzystują komponenty produkowane w Chinach, co rodzi obawy o bezpieczeństwo łańcuchów dostaw oraz wiarygodność systemów w ramach NATO.
Perspektywa pięciu–dziesięciu lat
Budowa niezależnego ekosystemu technologii obronnych w Europie jest możliwa, ale wymaga czasu. Zdaniem Nikolausa Langa proces ten potrwa co najmniej pięć lat, a bardziej realistycznie – około dekady.
NATO rozwija już inicjatywy wspierające innowacje w obszarze dronów. Powstają centra badawcze i programy współpracy, których celem jest ujednolicenie taktyki użycia rojów, rozwój sztucznej inteligencji oraz zwiększenie odporności systemów łączności.
Kluczowe będzie jednak przyspieszenie wdrażania nowych rozwiązań. Wymaga to większego wsparcia dla start-upów, uproszczenia procedur zakupowych oraz zmiany podejścia do ryzyka. W warunkach dynamicznego konfliktu dążenie do perfekcji może bowiem opóźniać realne działania.
„Ukraina działa w tempie wojennym, Europa wciąż w tempie pokojowym” – podsumowuje Lang. Przyspieszenie tego procesu staje się jednym z najważniejszych wyzwań dla europejskiej polityki bezpieczeństwa w nadchodzących latach.