Bank domaga się zwrotu 40 mln dolarów, 35 mln euro i 9 kg złota skonfiskowanych przez węgierskie władze w pobliżu Budapesztu, stanowczo odrzucając węgierskie twierdzenia, że fundusze były powiązane z przestępczością zorganizowaną lub finansowaniem partii opozycyjnych.
Ukraiński Oschadbank domaga się natychmiastowego zwrotu gotówki i złota skonfiskowanych przez węgierskie władze w zeszłym tygodniu - poinformowali prawnicy reprezentujący bank na Węgrzech.
Incydent ten wywołał konflikt dyplomatyczny po tym, jak węgierska policja dokonała nalotu na konwój przewoźników gotówki w pobliżu Budapesztu i skonfiskowała 40 milionów dolarów, 35 milionów euro i 9 kilogramów złota.
Następnego dnia Węgry wydaliły siedmiu obywateli Ukrainy towarzyszących transportowi i wszczęły dochodzenie w sprawie podejrzenia prania pieniędzy.
Horváth Lawyers, firma prawnicza reprezentująca Oschadbank i jego siedmiu pracowników na Węgrzech, poinformowała Euronews, że ukraińskie pojazdy wykonywały rutynowy transfer z austriackiego Raiffeisen Bank do siedziby Oschadbank w Kijowie.
"Przeprowadzone zgodnie z prawem"
"Pochodzenie, cel i tytuł prawny funduszy można jasno zidentyfikować na podstawie dokumentów dowodowych i nie ma dowodów sugerujących, że pieniądze pochodzą z działalności przestępczej lub są z nią związane" - przekazała kancelaria. Podkreślono, konfiskata musi zostać natychmiast zakończona.
Prawnicy zauważyli, że Oschadbank prowadził transfery pieniężne przez Węgry od czasu rozpoczęcia przez Rosję inwazji na Ukrainę na pełną skalę w 2022 roku, za wiedzą władz węgierskich.
"Transfer został przeprowadzony zgodnie z prawem, pod kontrolą odpowiednich organów" - przekazali.
Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha oskarżył Węgry o porwanie i terroryzm państwowy, podczas gdy jego węgierski odpowiednik Péter Szijjártó powiedział, że fundusze mogą być powiązane z działalnością przestępczą.
"Słusznie nasuwa się pytanie, czy nie są to pieniądze ukraińskiej mafii wojennej" - mówił Szijjártó.
Węgierski minister budownictwa i transportu János Lázár zasugerował, że fundusze mogły zostać wykorzystane do finansowania partii opozycyjnych przed węgierskimi wyborami.
Horváth Lawyers odrzucił oba twierdzenia.
"Dane z postępowania nie potwierdzają tych politycznych stwierdzeń. W oparciu o naszą wiedzę, sprawa nie ma wpływu na finansowanie węgierskich partii i żadne ukraińskie grupy przestępcze nie zostały w nią zamieszane" - powiedziała kancelaria.
Siedmiu Ukraińców z zakazem wjazdu do UE
Horváth Lawyers ujawnili również, że siedmiu obywateli Ukrainy, których reprezentują, otrzymało trzyletni zakaz wjazdu do strefy Schengen i szerszej Unii Europejskiej, a Węgry powołują się na względy bezpieczeństwa narodowego.
"Sprawa zawiera również kilka elementów, które budzą obawy prawne, w tym brak merytorycznej treści uzasadnienia bezpieczeństwa narodowego, ograniczoną przejrzystość uzasadnienia decyzji oraz wąski zakres środków prawnych" - poinformowała kancelaria.
Prawnicy wskazali, że podniesione obawy mogą stanowić podstawę sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.