Główne szlaki eksportu rosyjskiego zboża na Morzu Czarnym i Azowskim są praktycznie zablokowane przez ukraińskie ataki odwetowe. Teraz Moskwa może też stracić ważny alternatywny kanał dostaw przez państwa bałtyckie.
Rząd Łotwy zamierza wprowadzić cło w wysokości 300 proc. na zboże przywożone z Rosji i Białorusi, a także na jego przetwarzanie. Poinformował o tym premier kraju Andris Kulbergs. Według jego słów, cytowanych przez łotewskie media, „Rosja próbuje zwiększyć eksport zbóż, jednocześnie ograniczając Ukrainie możliwości korzystania z czarnomorskiego korytarza dostaw”.
Od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku Rosja regularnie ostrzeliwuje ukraińskie porty na tym szlaku. Tymczasem w ostatnich latach wywoziła własne zboże przez okupowane południowe terytoria Ukrainy oraz porty nad Morzem Azowskim i Czarnym, a także zboże wyprodukowane na tych terenach.
Władze Łotwy ogłosiły też we wtorek zaostrzenie kontroli ładunków tranzytowych oraz opracowanie mechanizmu wykrywania skradzionego zboża z regionów Ukrainy okupowanych przez armię Rosji. W tym celu Łotwa zamierza zacieśnić współpracę z ukraińskimi ekspertami i laboratoriami.
Te działania wynikają z dążenia tego bałtyckiego kraju, by „powstrzymać wykorzystywanie przez Rosję infrastruktury regionu”, doprecyzował Kulbergs. Dodał, że w tym celu trzeba wypracować wspólne stanowisko z Estonią i Litwą.
Premier Łotwy powiedział, że omówił już tę kwestię ze swoim estońskim odpowiednikiem i planuje zrobić to samo z szefem rządu Litwy.
Ostatnio, jak podają media, Ryga i Wilno zaczęły rozważać wariant całkowitego zakazu przewozu rosyjskiego zboża przez swoje porty. Partia „Zjednoczenie Narodowe”, wchodząca w skład rządzącej na Łotwie koalicji, zapowiedziała, że przygotowuje odpowiednie poprawki do ustawy o rolnictwie.
„Eksport rosyjskiego zboża z wykorzystaniem litewskiej infrastruktury jest sprzeczny z naszymi wartościami” – oświadczył we wtorek premier Litwy Mindaugas Sinkevičius.
Dodał, że ograniczenia nie obejmą tranzytu między głównym terytorium Rosji a jej eksklawą – obwodem kaliningradzkim – przez Litwę.
Po kryzysie paliwowym kryzys zbożowy
W ostatnich miesiącach Rosja gwałtownie zwiększyła wolumen transportu zbóż szlakiem bałtyckim. Powodem są poważne zakłócenia pracy terminali portowych na Morzu Azowskim i Czarnym, spowodowane atakami dronów. Ukraina w ostatnich miesiącach znacznie je zintensyfikowała w odpowiedzi na codzienne, zmasowane uderzenia sił zbrojnych Rosji na jej terytorium, w tym na kluczową dla życia ludności cywilną infrastrukturę.
To właśnie szlaki czarnomorski i azowski odpowiadały za około 90 proc. rosyjskiego morskiego eksportu zboża (46,3 mln ton w 2025 roku). Z kolei z rosyjskich portów nad Bałtykiem wysłano jedynie 1 mln ton.
Pod koniec sierpnia prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że w tym roku „potencjał eksportowy wyniesie co najmniej 60 mln ton”. Zapewnił, że zostaną podjęte „wszystkie niezbędne działania, aby wywieźć zboże”, de facto przyznając, że kraj zmaga się z nadwyżką.
Jednocześnie rosyjskie władze twierdzą, że wolumen sprzedaży krajowej produkcji rolnej na światowym rynku wciąż jest znaczny, a zboże cieszy się popytem, zwłaszcza w krajach Bliskiego Wschodu i Afryki. Dochodzą do tego niektóre państwa Ameryki Łacińskiej, a także Chiny i Kazachstan, które w tym roku zwiększyły zakupy.
Jednak infrastruktura logistyczna kluczowych dla Rosji południowych hubów eksportowych – w tym Noworosyjska, Tuapse i Tamani – jest poważnie uszkodzona. Już doprowadziło to do utraty 80 proc. rosyjskich mocy eksportowych w zakresie wywozu zboża.
Dlatego Moskwa opracowuje alternatywne trasy. Bałtycki szlak jest obecnie dla niej głównym, choć nie zastępuje w pełni dotychczasowych. Według szacunków Rosyjskiego Związku Zbożowego (RZS) w tym sezonie eksport zboża przez porty Łotwy i Litwy ma wzrosnąć do 5–6 mln ton, a jeśli dostępne będą także porty estońskie – do 10 mln ton.
Taka przepustowość wyraźnie nie wystarcza, by sprzedać zboże zalegające w magazynach, tym bardziej że transport tymi szlakami jest droższy niż południową trasą.
Tymczasem nadwyżka rosyjskiego zboża rośnie. Z danych RZS wynika, że od 1 do 20 sierpnia Rosja wysłała na sprzedaż około 1,4 mln ton, czyli 2,5 raza mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Według prognoz we wrześniu eksport spadnie do najniższego poziomu od 2010 roku.
W efekcie ceny na rynku wewnętrznym spadają, a rolnicy i przedsiębiorstwa rolne ponoszą straty. Kryzys zbożowy dodatkowo napędza kryzys paliwowy. Kreml obiecuje wesprzeć sektor rolny ulgami i subsydiami z budżetu, którego deficyt rośnie z powodu wielomiliardowych wydatków na wojnę w Ukrainie.