Loader
Śledź nas
Reklama

Czy UE może zaoszczędzić konsumentom 12 mld euro na naprawach sprzętu?

Stos sprzętu AGD
Stos sprzętu AGD Prawo autorskie  Canva
Prawo autorskie Canva
Przez Leticia Batista Cabanas & Elisabeth Heinz
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Mniej niż jedno na pięć zepsutych urządzeń domowych jest naprawiane w największych gospodarkach UE; wysokie koszty i kłopotliwość skłaniają ludzi do kupna nowych. Naprawy i tak kosztują gospodarstwa domowe ok. 12 mld euro rocznie. Pytanie brzmi, czy UE zdoła ułatwić i potanić naprawy.

Europejczycy co roku wytwarzają 35 mln ton odpadów, wyrzucając zepsuty sprzęt. We Francji wskaźnik napraw wynosi 18 proc., a w Belgii 15 proc. Spośród około 28 mln domowych awarii rocznie tylko 5 mln kończy się naprawą urządzenia przez technika.

REKLAMA
REKLAMA

Około 77 proc. obywateli wolałoby naprawiać produkty, niż je wymieniać. Jednak tylko 5 proc. pralek i 33 proc. odkurzaczy kosztuje na tyle dużo, że profesjonalna naprawa ma sens ekonomiczny. Większość trafia do strefy „na granicy opłacalności” lub wręcz „nieopłacalnej”, gdy nowy sprzęt jest tańszy niż części zamienne.

„Dostęp do serwisu nie jest główną barierą. Jest nią cena” – mówi Alex Bunodiere, doktorant w zespole badawczym Life Cycle Engineering na KU Leuven.

Unia Europejska chce to zmienić dzięki nowym przepisom o „prawie do naprawy”. Zmuszą one producentów do zapewnienia przystępnych cenowo części zamiennych, narzędzi i instrukcji oraz zakażą programowych blokad. Celem jest umożliwienie Europejczykom uzyskania przejrzystych wycen i skorzystania z niezależnych, lokalnych serwisów, tak by łatwiej było naprawić sprzęt, niż kupić nowy.

Sprzęt projektowany do wymiany

Gdy zużywa się drobny element, gospodarstwa domowe często wymieniają całe urządzenie ważące 60–80 kg. Naprawa pralki za 280 euro często oznacza, że za podobną kwotę można kupić nową.

„Gdy kupuje się nowy produkt, przysługuje dwuletnia gwarancja. Przy naprawie zwykle obejmuje ona tylko wymieniony element” – wyjaśnia Bunodiere. Dochodzi wygoda: nowy sprzęt może dotrzeć w ciągu 24 godzin, a na naprawę czeka się tygodniami.

Komisja Europejska szacuje, że takie sytuacje kosztują obywateli 12 mld euro rocznie.

Dane pokazują, że producenci ograniczają niezależne naprawy, kontrolując łańcuchy dostaw. Nawet 80 proc. niezależnych serwisantów zgłasza, że są blokowani przez producentów, którzy ograniczają dostęp do oprogramowania diagnostycznego, części zamiennych lub cyfrowo parują podzespoły.

Marki organizują też produkcję wokół cięcia kosztów i szybkich dostaw, by sprostać presji na niskie ceny detaliczne. Drobne decyzje projektowe potrafią wymuszać przedwczesne wyrzucanie sprzętu. Zamiast stosować modułowe podzespoły, producenci często przylutowują tanie elementy eksploatacyjne do głównych płyt sterujących, zamieniając naprawę za 50 euro na wymianę całego modułu za 250 euro.

„Na naprawach również można zarabiać, ale zwykle więcej zarabia się na sprzedaży nowego urządzenia niż na jego naprawie” – ocenia Bunodiere, dodając, że firmy są więc motywowane do sprzedaży nowych produktów, a nie ratowania istniejących.

Kryzys w gospodarce odpadami

Według organizacji konsumenckiej Euroconsumers smartfony i tablety są wyrzucane średnio po niespełna trzech latach. Telewizory szybko się wymienia, gdy zmienia się oprogramowanie i aplikacje streamingowe przestają być z nimi kompatybilne. Konsumenci pozbywają się też pralek i zmywarek po poważniejszych awariach mechanicznych, a bezprzewodowe odkurzacze wymieniają po średnio zaledwie 4,5 roku, głównie z powodu zużycia baterii litowych.

Tak skrócona żywotność ma swoją cenę dla środowiska. „Zasadniczo powiedziałbym, że naprawa prawie zawsze jest rozwiązaniem bardziej korzystnym dla środowiska” – mówi Bunodiere, choć przyznaje, że wymiana bardzo starych urządzeń bywa uzasadniona, gdy nowsze modele zużywają znacznie mniej energii.

Wyrzucany sprzęt generuje co roku 261 mln ton emisji gazów cieplarnianych. W ramach Europejskiego Zielonego Ładu UE wyznaczyła sobie prawnie wiążący cel osiągnięcia neutralności klimatycznej i w pełni obiegu zamkniętego gospodarki do 2050 r.

Ustawodawcy uznali, że nie uda się osiągnąć tych celów klimatycznych bez ograniczenia ponad 30 mln ton surowców rocznie zużywanych na produkcję sprzętu kupowanego w miejsce wyrzucanych urządzeń. Po latach kampanii koalicji Right to Repair Europe oraz w warunkach rosnącej inflacji Komisja zaproponowała nowe przepisy w 2023 r. Parlament Europejski i Rada przyjęły je na początku 2024 r., a weszły w życie 1 lipca 2026 r.

Co przewiduje nowa dyrektywa

Dyrektywa w sprawie prawa do naprawy ma charakter „pełnej harmonizacji”, co oznacza, że wszystkie państwa UE muszą dostosować do niej swoje przepisy. Obejmuje ona dwa główne obszary: wymogi dotyczące projektowania produktów przed wprowadzeniem na rynek oraz prawa konsumentów po sprzedaży. Aby zwiększyć przejrzystość w handlu, UE wprowadza też ujednolicone etykiety, w tym oficjalne wskaźniki naprawialności i cyfrowe paszporty produktów oceniające ich trwałość.

Przestrzegania zasad będą pilnować krajowe organy nadzoru rynku i instytucje ochrony konsumentów, a wysokość kar finansowych za naruszenia ustali każde państwo z osobna.

Nowe rozwiązania w dyrektywie koncentrują się na ochronie konsumentów. Jeśli produkt zepsuje się w okresie ustawowej odpowiedzialności sprzedawcy, kupujący może wybrać naprawę albo wymianę. Wybranie naprawy jednorazowo przedłuża ten okres o 12 miesięcy, a państwa członkowskie mogą dopuścić dalsze przedłużenia przy kolejnych naprawach. W przypadku określonych produktów, które psują się później, konsumenci nadal mogą żądać naprawy przez producenta, jeśli dany sprzęt podlega unijnym przepisom o naprawialności.

Ma to znaczenie, bo naprawy zwykle zapewniają mniejszą ochronę niż wymiana. Bunodiere przypomina, że nowy produkt objęty jest dwuletnią gwarancją, podczas gdy naprawa z reguły dotyczy tylko wymienionej części i nie chroni konsumenta, jeśli wkrótce zepsuje się coś innego.

Dyrektywa wprowadza także Europejski Formularz Informacji o Naprawie, który ma ułatwić porównywanie ofert. Może on zawierać m.in. dane identyfikujące serwis, koszty naprawy i diagnozy, przewidywany czas trwania naprawy, miejsce przekazania sprzętu, koszty transportu oraz informację, czy dostępny jest sprzęt zastępczy. Jeśli formularz zostanie użyty, wskazane w nim warunki powinny co do zasady obowiązywać przez co najmniej 30 dni.

Konsumenci mogą na czas naprawy otrzymać urządzenie zastępcze i nadal mają prawo korzystać z usług niezależnych serwisów zamiast producenta.

Powinni też dostawać bardziej przejrzyste informacje o przysługujących im prawach do naprawy. Producenci muszą przekazywać szczegóły na temat swoich usług serwisowych i dostępnych opcji, a państwa członkowskie mają obowiązek upowszechniać te informacje, także za pośrednictwem krajowych stron internetowych.

Obowiązki producentów

Nowe przepisy zobowiązują producentów do oferowania napraw, chyba że jest to obiektywnie niemożliwe. Nie mogą odmówić tylko dlatego, że naprawa jest droga albo że przy urządzeniu pracował wcześniej niezależny serwis. Muszą udostępniać części zamienne, narzędzia i informacje serwisowe tak, by niezależne warsztaty mogły konkurować, a konsumenci mieli większy wybór. Blokady programowe, ograniczenia sprzętowe i zapisy umów nie mogą służyć uniemożliwianiu niezależnych napraw.

Producenci muszą dopuścić stosowanie części oryginalnych, używanych, kompatybilnych oraz bezpiecznych i legalnych elementów drukowanych w 3D. Mają obowiązek publikować w internecie orientacyjne ceny typowych napraw, aby konsumenci mogli ocenić, czy naprawa się opłaca. Tam, gdzie wymagają tego przepisy, informacje muszą być bezpłatne, a ceny części i narzędzi ustalane w taki sposób, by nie zniechęcały do napraw.

W przypadkach, gdy na producentach ciąży obowiązek naprawy, powinni wykonwać ją w rozsądnym terminie i bezpłatnie lub za rozsądną cenę.

Bunodiere podkreśla jednak, że kluczowe pytanie brzmi, jak definiować „rozsądny” poziom. Producenci mogą uważać cenę za rozsądną, powołując się na koszty magazynowania, pracy i logistyki, choć dla konsumentów nadal będzie ona zbyt wysoka, by naprawa miała sens. „Co to jest rozsądny czas? Co to jest rozsądna cena? Pytanie brzmi, jak to ustalić?” – zastanawia się.

Wdrażanie przepisów

Dyrektywa obowiązuje od 31 lipca 2026 r. Do tego dnia państwa członkowskie miały ją wdrożyć do prawa krajowego, zgłosić Komisji Europejskiej krajowe punkty kontaktowe i ustalić sankcje za naruszenia, jednak wiele z nich jest w tyle. Komisja podaje, że termin dotrzymało tylko 10 krajów: Dania, Niemcy, Irlandia, Chorwacja, Grecja, Finlandia, Litwa, Węgry, Austria i Słowacja.

Nierówne wdrażanie przepisów prowadzi do rozdrobnienia rynku. „Konsumenci będą mieli różny zakres praw w zależności od kraju zamieszkania i nie będą mogli powoływać się na dyrektywę bezpośrednio wobec prywatnych podmiotów” – mówi poseł do Parlamentu Europejskiego René Repasi z Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów, sprawozdawca tego aktu w PE.

Zdaniem Repasiego największym problemem jest artykuł 5 dotyczący obowiązku naprawy po stronie producenta. „Dopóki dyrektywa, a konkretnie artykuł 5, nie zostanie wdrożona, producenci mogą, na mocy wcześniejszych przepisów, po prostu odmawiać naprawy […] i albo w ogóle nie naprawiać, albo to utrudniać, albo skłaniać konsumenta do zakupu nowego towaru”.

W takich przypadkach konsumenci mogą przenieść odpowiedzialność oraz poniesione szkody na państwo członkowskie. „Konsumenci mogą dochodzić odszkodowania za brak możliwości naprawy od państwa członkowskiego z powodu błędnego lub całkowitego braku wdrożenia. Jeśli więc konsumenci mają prawo do naprawy, ale nie mogą z niego skorzystać i muszą kupić nowy towar, wówczas szkody, jakie ponoszą, można przenieść na państwo” – wyjaśnia sprawozdawca.

Tempo wdrażania zależy od obowiązujących już krajowych regulacji. Państwa ze szczególnie silną ochroną konsumentów będą musiały wprowadzić mniej zmian do swoich przepisów.

„Okres gwarancji produktu w Niderlandach jest znacznie dłuższy niż na przykład w Niemczech, dlatego kwestia wydłużenia gwarancji po naprawie nie pojawia się tam w takim samym stopniu jak w Niemczech. Podobnie jest w Finlandii” – tłumaczy Repasi.

W Szwecji obywatele korzystają już z ulgi podatkowej: z rachunku za naprawę można odliczyć połowę kosztów robocizny. We Francji od 2021 r. sklepy internetowe i stacjonarne muszą podawać wskaźniki naprawialności produktów.

Część kluczowych narzędzi wciąż nie jest gotowa. Europejska Platforma Naprawcza zacznie działać dopiero 1 stycznia 2028 r., przy czym unijny interfejs online ma być gotowy w lipcu 2027 r. W ramach platformy powstaną sekcje krajowe, które pomogą konsumentom za darmo znaleźć lokalne warsztaty naprawcze, sprzedawców sprzętu odnowionego, nabywców urządzeń uszkodzonych lub oddolne inicjatywy naprawcze. Państwa, które wolą stworzyć własną stronę krajową, muszą uruchomić ją najpóźniej do tego samego terminu.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Od lodówek po wolnowary: czy panele słoneczne plug-in zasilą domowe urządzenia?

Nowe przepisy UE: jak zaoszczędzić setki euro na zepsutym sprzęcie

Czy UE może zaoszczędzić konsumentom 12 mld euro na naprawach sprzętu?