Loader
Śledź nas
Reklama

Wybory prezydenckie we Francji: debata przedwczesna, a już rozstrzygająca?

Pałac Elizejski.
Pałac Elizejski. Prawo autorskie  AP Photo/Michel Euler
Prawo autorskie AP Photo/Michel Euler
Przez Nathan Joubioux
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Dług, podatki, wydatki publiczne, emerytury – dziś po południu siedmiu kandydatów do Pałacu Elizejskiego stanie przed francuskim biznesem, próbując przekonać go w sprawach gospodarczych, ale i nie zdradzając przy tym swoich rzeczywistych poglądów.

W czwartek 27 sierpnia cała siódemka będzie miała jeden wspólny cel: uspokoić pracodawców. Choć dla Jean-Luca Mélenchona, Marine Tondelier, Raphaëla Glucksmanna, Gabriela Attala, Édouarda Philippe'a, Bruno Retailleau i Marine Le Pen wyścig do Pałacu Elizejskiego już ruszył w mediach, ten pierwszy bezpośredni debatowy pojedynek wyznacza nowy etap kampanii prezydenckiej.

REKLAMA
REKLAMA

Na korcie Philippe-Chatrier na stadionie Rolanda Garrosa Medef (Mouvement des entreprises de France) zorganizowana zostanie pierwsza bezpośrednia konfrontacja siedmiu pretendentów do najwyższego urzędu.

„Nasze przekonania są liberalne”

W inauguracyjnym wystąpieniu na REF (Rencontre des Entrepreneurs de France) prezes Medef, Patrick Martin, wezwał kandydatów, by „przedstawili jasne i odważne wybory polityczne”.

„Czy to dla nich gwarancja porażki w wyborach? Uważamy, że jest odwrotnie”.

Jego zdaniem kandydaci nie będą mieli wyjścia i będą musieli liczyć się z organizacją pracodawców. Medef zrzesza 240 000 firm i około 12 milionów pracowników, przypomniał Patrick Martin. „Będziemy wszechobecni w debacie politycznej”.

Szef Medef przedstawił swoje ambicje: „Nasze przekonania są liberalne [...]. Chcemy prezydenckiego programu wolności. Trzeba rozbić gorset, który dławi nasz kraj, i uwolnić jego energię oraz ambicje”, podkreślił.

Siedmioro kandydatów ma tym więcej do stracenia, że oczekiwania pracodawców są jasno określone. Bo 82% z 65 872 szefów firm przepytanych w sondażu opinii przeprowadzonym przez Medef deklaruje pesymizm co do skutków polityki gospodarczej przyszłego prezydenta Republiki, niezależnie od tego, kto nim zostanie.

Medef już wskazuje pięć priorytetów na następne pięciolecie: obniżenie podatków i obciążeń dla firm (wskazane przez 83% ankietowanych), reindustrializację Francji (81%), uproszczenie procedur administracyjnych (75%), redukcję długu publicznego i wydatków publicznych (75%) oraz stabilizację zasad podatkowych i społecznych (74%).

„Przedsiębiorstwa chcą, żeby ich priorytety znalazły się w centrum debaty prezydenckiej” - zapewnia ruch. - „Politykom z każdego obozu tak łatwo jest przerzucać ciężar na firmy [...]. Największe przedsiębiorstwa są już najbardziej opodatkowane na świecie. Osiągamy nasz próg bólu” - podkreślił Patrick Martin na antenie France Inter.

Ale niezależnie od wyniku wyborów i późniejszej polityki, „podporządkujemy się werdyktowi urn”, zapewnił Patrick Martin na łamach "Le Parisien". „Będziemy pracować z tymi, którym Francuzi powierzą odpowiedzialność, czy nam się to podoba, czy nie: nie mamy innego wyjścia, niż być pragmatyczni i dostosować się do okoliczności”.

Stawka wysoka na wszystkich frontach

Uczestnicy debaty będą więc mieli trudne zadanie, próbując przekonać pracodawców w niesprzyjającym otoczeniu gospodarczym: wskaźnik długu publicznego sięgnął pod koniec pierwszego kwartału 117,5% PKB, a w piątek agencja Fitch zaktualizuje ocenę wiarygodności kredytowej Francji.

Jean-Luc Mélenchon może mieć najwięcej do zyskania, występując przed publicznością, która zapewne będzie wyjątkowo niechętna jego programowi. Założyciel La France insoumise będzie musiał przede wszystkim przekonać małe i średnie firmy, że nie broni programu „antybiznesowego”, choć chce zarezerwować część zamówień publicznych dla sektora MŚP. Jednocześnie będzie musiał obronić przed dużymi przedsiębiorcami swoje propozycje, takie jak podwyżka płacy minimalnej, emerytura w wieku 60 lat czy wyższe podatki dla spółek oraz najwyższych dochodów.

Po drugiej stronie sceny politycznej Marine Le Pen także będzie musiała przekonać wielkich pracodawców do wiarygodności swojego programu. Część jej propozycji pokrywa się z oczekiwaniami Medef, zwłaszcza w sprawie uproszczenia norm czy ułatwienia sukcesji firm, inne, uznawane za bardziej kosztowne, mogą budzić zastrzeżenia wśród przedsiębiorców. Będzie musiała również bronić zapowiedzi obniżenia wieku emerytalnego, co jest kolejnym punktem spornym z reprezentantami biznesu.

Bruno Retailleau z kolei stawia na „wstrząs fiskalny”, który obiecuje, zapowiadając obniżkę obciążeń podatkowych o 40 miliardów euro już po wejściu do Pałacu Elizejskiego. Ale były minister spraw wewnętrznych ma też inne atuty w rywalizacji o względy wielkich pracodawców: chce m.in. wyjść poza ramy 35-godzinnego tygodnia pracy, zreformować system ubezpieczenia na wypadek bezrobocia oraz podnieść z 11 do 50 pracowników próg, od którego powołanie Rady Społeczno-Ekonomicznej (CSE) staje się obowiązkowe.

Dla dwóch byłych premierów, Gabriel Attal i Édouard Philippe, stawka jest potrójna. Muszą jednocześnie bronić dorobku gospodarczego lat prezydentury Macrona – podczas gdy wielu pracodawców dziś krytykuje wysoki poziom obciążeń i eksplozję długu – oraz przekonać, że są w stanie pójść dalej. Przede wszystkim jednak dwaj przedstawiciele centrowego bloku będą musieli wyraźnie odróżnić się od siebie.

Jednocześnie obaj rywale mogą wskazywać na obniżkę podatków od produkcji, uproszczenie norm i ograniczenie wydatków publicznych, które sami forsowali.

Marine Tondelier będzie z kolei próbowała umieścić kwestie ekologiczne w centrum debaty. Sekretarz krajowa Écologistes opowiada się za głęboką transformacją gospodarki, z inwestycjami w odnawialne źródła energii, odejściem od paliw kopalnych, wprowadzeniem klimatycznego podatku majątkowego oraz uzależnieniem pomocy publicznej od spełniania kryteriów środowiskowych. Te propozycje stawiają ją w otwartym konflikcie z częścią postulatów Medef i zmuszają do pokazania, że zielona transformacja może stać się także motorem konkurencyjności i tworzenia miejsc pracy.

Eurodeputowany od 2019 roku i potencjalny kandydat socjaldemokracji, Raphaël Glucksmann, musi z kolei pokazać, że potrafi przekonać przedsiębiorców w sprawach gospodarczych i społecznych. Choć sprzeciwia się reprezentantom biznesu w kilku kwestiach, takich jak postulowana przez niego podwyżka płacy minimalnej do 1 600 euro czy indeksacja najniższych wynagrodzeń do inflacji, może jednocześnie podkreślać wolę ponownej industrializacji Francji i wzmocnienia jej suwerenności gospodarczej, rozumianej również w sposób ekologiczny.

Start kampanii już w sierpniu

Debata, poprzedzona wystąpieniem Ursuli von der Leyen – pierwszej przewodniczącej Komisji Europejskiej przemawiającej do francuskich pracodawców podczas ich letniego uniwersytetu – odbywa się wyjątkowo wcześnie w kalendarzu. Tym bardziej że siedmioro uczestników prawdopodobnie nie wszyscy dotrą do końca wyścigu jako oficjalni kandydaci.

Gabriel Attal i Édouard Philippe zapowiedzieli start w wyborach, ale dwaj byli lokatorzy Matignon nie zamknęli ostatecznie drogi do porozumienia. W czwartek na antenie BFMTV pierwszy z nich zasugerował prawybory łączące prawicę i centrum. Drugi stwierdził natomiast, że rozstrzygnięcie nastąpi „gdzieś między listopadem a lutym”.

Podobne pytanie dotyczy Raphaëla Glucksmanna, który weźmie udział w prawyborach części lewicy zaplanowanych na początek października, aby wyłonić kandydata obozu socjaldemokratycznego. Marine Tondelier mogłaby również w nich wystartować – sama opowiadała się za prawyborami całej lewicy. W jej obozie zdania są jednak podzielone między tych, którzy ją popierają, tych, którzy chcą poprzeć La France insoumise, oraz zwolenników prawyborów PS–Place publique.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

„Reakcja wydaje się bardzo nieśmiała”: jakie miejsce dla ekologii w kampanii prezydenckiej?

Elon Musk: „Marine Le Pen jest ostatnią nadzieją Francji”

Skazany za zbrodnie wojenne bośniacki Serb Ratko Mladić zmarł w więzieniu w Hadze