Marine Le Pen ponownie została uznana za winną w sprawie dotyczącej wykorzystywania środków Parlamentu Europejskiego. Paryski sąd apelacyjny złagodził jednak część wcześniej orzeczonych wobec niej kar.
Sąd Apelacyjny w Paryżu ogłosił wyrok w procesie apelacyjnym dotyczącym fikcyjnego zatrudniania europejskich asystentów parlamentarnych przez Front Narodowy (FN).
Sąd podtrzymał wyrok uznający Marine Le Pen za winną sprzeniewierzenia środków publicznych oraz współudziału w tym przestępstwie.
Polityk została skazana na trzy lata pozbawienia wolności. Dwa lata kary zostały zawieszone, natomiast rok będzie musiała odbyć w formie kary podlegającej dostosowaniu.
Sąd orzekł również 45-miesięczny zakaz kandydowania, z czego 30 miesięcy zostało zawieszonych.
Oznacza to, że Marine Le Pen zachowuje prawo do ubiegania się o urząd.
Przez rok będzie jednak odbywać karę z elektroniczną opaską monitorującą.
W ostatnich miesiącach wielokrotnie podkreślała, że nie zamierza prowadzić kampanii wyborczej, jeśli będzie musiała nosić takie urządzenie.
Przewodnicząca składu orzekającego Michèle Agi podkreśliła, że "środki europejskie są środkami publicznymi".
Dodała, że czyny były "poważne, ponieważ trwały ponad 11 lat".
"Te działania podważyły wiarygodność instytucji europejskich, a są poważne także dlatego, że naruszyły zasadę równości wobec innych partii politycznych" – zaznaczyła sędzia.
Odnosząc się do zakazu kandydowania, Michèle Agi wyjaśniła, że taka sankcja nie jest "obowiązkowa".
Podkreśliła również, że do sądu należy "orzekanie tej kary z poszanowaniem wolności kandydowania i bez ograniczania swobodnego wyboru wyborcy".
Zmiana strategii obrony
W pierwszej instancji Marine Le Pen została uznana za winną sprzeniewierzenia środków publicznych Parlamentu Europejskiego poprzez zatrudnianie asystentów parlamentarnych, którzy w rzeczywistości wykonywali inne zadania.
Otrzymała wówczas karę bezwzględnego pozbawienia wolności oraz pięcioletni zakaz kandydowania z natychmiastową wykonalnością.
Podczas pierwszego procesu Marine Le Pen i jedenastu współoskarżonych kwestionowali właściwość sądu, powołując się na zasadę rozdziału władz.
Zaprzeczali również naruszeniu prawa i utrzymywali, że asystenci wykonywali wyłącznie "pracę polityczną" na rzecz eurodeputowanych w Paryżu lub Strasburgu.
Ich zdaniem Parlament Europejski nie miał prawa oceniać charakteru tej pracy.
W postępowaniu apelacyjnym strategia obrony liderki Zjednoczenia Narodowego (RN) uległa zmianie.
Marine Le Pen przyznała, że mogła nieumyślnie dopuścić się przestępstwa.
Powołała się przy tym na art. 121–3 francuskiego kodeksu karnego, zgodnie z którym "nie ma zbrodni ani występku bez zamiaru jego popełnienia".
Zwróciła także uwagę, że Parlament Europejski nigdy wcześniej nie sygnalizował żadnych nieprawidłowości.
Wyrok sądu apelacyjnego wobec pozostałych oskarżonych:
- Fernand Le Rachinel, obecnie 83-letni, ma utrzymaną karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 15 tys. euro. Sąd skrócił jednak zakaz kandydowania z pięciu do jednego roku.
- Bruno Gollnisch został skazany na trzy lata więzienia w zawieszeniu, grzywnę w wysokości 25 tys. euro oraz roczny zakaz kandydowania.
- Louis Aliot, mer Perpignan i wiceprzewodniczący RN, otrzymał karę roku więzienia w zawieszeniu. Sąd orzekł także dwuletni zakaz kandydowania w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 5 tys. euro. Wyrok pozwala mu zachować stanowisko mera.
- Nicolas Bay, eurodeputowany i były sekretarz generalny Frontu Narodowego, został skazany na rok więzienia w zawieszeniu, grzywnę w wysokości 5 tys. euro oraz dwuletni zakaz kandydowania, również w zawieszeniu.