Napływ migrantów do Ceuty pokazał, że prawicowe podejście dominuje politykę migracyjną UE, a nawet lewica stawia dziś narrację o bezpieczeństwie ponad coraz bardziej osamotnione rozwiązania progresywne.
Prawicowe podejście do migracji, stawiające na pierwszym miejscu kwestie bezpieczeństwa i coraz częściej odsuwające na dalszy plan prawa człowieka oraz zobowiązania wynikające z międzynarodowych konwencji, stało się w Europie normą.
Masowy napływ migrantów do Ceuty pokazał, że bardziej progresywny model polityki migracyjnej stosowany w Hiszpanii jest dziś w Europie wyjątkiem. Prawica wykorzystała incydent do krytyki zarówno rządu Pedro Sáncheza, jak i rozwiązań opartych na prawie międzynarodowym. Nawet partie lewicowe zaczęły posługiwać się językiem skoncentrowanym na bezpieczeństwie, pomijając kwestie bezpieczeństwa cywilów.
Pod koniec lipca dziesiątki tysięcy migrantów o nieuregulowanym statusie przekroczyły z Maroka granicę hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej, Ceuty. Incydent ten pochłonął około stu ofiar śmiertelnych i sprawił, że polityka migracyjna wróciła w sam środek europejskiej agendy politycznej.
Ten epizod nie tylko doprowadził do poważnego kryzysu dyplomatycznego między Rzymem a Madrytem w sprawie sposobu zarządzania migracją. Ujawnił też rosnącą izolację Hiszpanii, w sytuacji gdy debatę coraz mocniej kształtują siły polityczne po prawej stronie sceny.
Zwrot w prawo
Nie jest tajemnicą, że siły prawicowe zyskują w Europie coraz większe wpływy. W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego ugrupowania z prawej strony sceny politycznej zdobyły prawie o 60 mandatów więcej. Największy wzrost zanotowały partie skrajnie prawicowe, konserwatywne i narodowo-populistyczne.
Ten przesunięty środek ciężkości widać także w podziale władzy w instytucjach UE. Po raz pierwszy centroprawicowa Europejska Partia Ludowa (EPL) obsadza 14 z 27 tek w Komisji Europejskiej.
Na tym jednak wzrost znaczenia prawicy się nie kończy. Skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) w sondażach jest obecnie najsilniejszą partią w kraju, a we Francji faworytem przyszłorocznych wyborów prezydenckich pozostaje Zjednoczenie Narodowe. Nawet premier Włoch, konserwatywna Giorgia Meloni, ma konkurencję w postaci nowego ugrupowania, któremu przewodzi były generał armii Roberto Vannacci.
Europa nie jest też odosobnionym przypadkiem: politycy prawicy znajdują poparcie w administracji USA, szczególnie w Ameryce Południowej, gdzie prezydent Donald Trump otwarcie poparł prawicowego kandydata Abelardo de la Espriellę przed jego wyborem na prezydenta Kolumbii.
Sprawy migracji od dawna są domeną prawicy. Nic więc dziwnego, że wydarzenia w Ceucie dostarczyły argumentów zwolennikom bardziej restrykcyjnej polityki migracyjnej.
„W ostatnich latach obserwujemy stopniowe przejście na język skoncentrowany na bezpieczeństwie, zarówno wśród tradycyjnie konserwatywnych polityków, jak i tych z lewicy” – powiedziała Euronews Chiara Catelli, specjalistka ds. rzecznictwa w organizacji Platform for International Cooperation on Undocumented Migrants.
„Traktowanie migracji wyłącznie jako problemu bezpieczeństwa i sięganie po coraz bardziej represyjne środki prowadzi do narastającego wykluczenia społecznego i marginalizacji, a przy okazji do kryminalizowania solidarności z migrantami” – dodała Catelli.
Izolacja Hiszpanii
Najbardziej widoczną konsekwencją kryzysu był konflikt dyplomatyczny między Włochami a Hiszpanią, wywołany decyzją rządu Giorgii Meloni o przywróceniu kontroli granicznych dla podróżnych przylatujących drogą lotniczą i przypływających drogą morską, po napływie do Ceuty dużej liczby migrantów o nieuregulowanym statusie.
„Dziś pozostawałem w kontakcie z ministrami spraw wewnętrznych Hiszpanii i Włoch. Obaj potwierdzili, że kontrole na granicach wewnętrznych mają charakter tymczasowy” – napisał w serwisie X komisarz ds. spraw wewnętrznych Magnus Brunner, próbując w delikatny sposób mediować między dwoma państwami członkowskimi.
Rzym jednak nie był w krytyce Madrytu odosobniony. Niemcy, Dania, Szwecja i Finlandia również wezwały do szybkiego odzyskania kontroli nad granicami zewnętrznymi UE i zasugerowały możliwość ponownego wprowadzenia kontroli w strefie Schengen.
Włochy i Dania zainicjowały list otwarty, podpisany przez 22 rządy państw UE i skierowany do przywódców instytucji UE, w którym wezwano do „przyjrzenia się wszystkim politykom, które mogą działać jak czynnik przyciągający, takim jak legalizacja bardzo dużej liczby migrantów o nieuregulowanym statusie”.
Listu nie podpisały tylko Irlandia – która sprawuje obecnie rotacyjną prezydencję Rady UE – Portugalia, tradycyjna sojuszniczka Hiszpanii, Francja, która również krytykuje prawicowe podejście do migracji, oraz Luksemburg.
Jeszcze przed napływem migrantów do Ceuty premier Hiszpanii Pedro Sánchez był krytykowany przez swoich unijnych partnerów na ostatnim posiedzeniu Rady Europejskiej. Szczególne kontrowersje budził jego plan uregulowania statusu około pół miliona osób, które wjechały do kraju nielegalnie.
Alternatywny model
Według przedstawicieli lewicy rząd Pedro Sáncheza znalazł się pod ostrzałem ze strony konserwatywnych polityków w całej Europie właśnie dlatego, że oferuje jedyną wiarygodną alternatywę wobec narracji, w której migracja przedstawiana jest jako zagrożenie.
„W skali europejskiej dominuje prawica oraz nacjonalistyczne, reakcyjne podejście do migracji” – powiedział Euronews eurodeputowany Juan Fernando López Aguilar (Hiszpania/S&D), były minister sprawiedliwości.
Zdaniem Lópeza Aguilara podejście Hiszpanii do migracji nie tylko pozostaje w Europie stanowiskiem mniejszościowym. Jest też coraz bardziej osamotnione, a wydarzenia w Ceucie posłużyły do jego zaatakowania.
Podobnie wypowiada się eurodeputowana Cecilia Strada (Włochy/S&D), która podkreśla, że hiszpański rząd jest regularnie atakowany przez prawicowe ugrupowania w Parlamencie Europejskim, bo Pedro Sánchez pozostaje ostatnim bastionem progresywnej polityki migracyjnej na szczeblu UE.
Uderzające jest jednak to, że z prawicowym podejściem do migracji utożsamili się nawet nieliczni już w Europie przywódcy centrolewicy. Najbardziej widocznym przykładem jest duńska premier Mette Frederiksen, która ściśle współpracuje z Meloni w tej kwestii.
Sam Sánchez, starając się przywrócić porządek na granicy, sięgnął po język stawiający bezpieczeństwo na pierwszym miejscu. To pokazuje, że polityczny środek ciężkości w UE przesuwa się w prawo, skoro nawet rządy lewicowe zaczynają mówić w podobny sposób.
„Rząd Hiszpanii wykorzysta wszystkie dźwignie państwa, wszystkie zasoby państwa, aby zagwarantować bezpieczeństwo obywatelom Ceuty” – zapowiedział, określając masowy napływ migrantów jako „naruszenie integralności terytorialnej Hiszpanii”.
Polityka migracyjna UE
Prawicowy zwrot w polityce migracyjnej UE został przypieczętowany przez nowe przepisy, zatwierdzone w czerwcu przez rządy państw europejskich i europosłów. Zakładają one zaostrzone środki nadzoru, ograniczenia swobody przemieszczania się oraz możliwość tworzenia „ośrodków powrotów” w państwach trzecich.
„Ośrodki powrotów” to kontrowersyjna inicjatywa pilotowana przez Włochy w Albanii. Zakłada ona tworzenie ośrodków do rozpatrywania wniosków azylowych i wydawania decyzji o wydaleniu poza granicami UE. Organizacje humanitarne krytykują pomysł ze względu na potencjalnie duże zagrożenie dla osób oczekujących na ochronę międzynarodową w krajach trzecich, długi czas rozpatrywania i potencjalnie brak bezpiecznych warunków. Otwartymi zwolennikami takiego rozwiązania są także Niderlandy i Dania.
W artykule opiniotwórczym, opublikowanym w poniedziałek w niemieckim dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, lider EPL Manfred Weber zaapelował o szybkie utworzenie ośrodków powrotów w Afryce. Wskazywał przy tym na współpracę Maroka podczas kryzysu w Ceucie, które niemal natychmiast zgodziło się przyjąć z powrotem większość osób, które nielegalnie przekroczyły granicę.
Oprócz Sáncheza ośrodki powrotów budzą sprzeciw także prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który uznaje je za nieskuteczne i sprzeczne z wartościami UE.
Jednak na ostatnim szczycie UE dziewiętnastu przywódców podpisało wspólną deklarację wzywającą do „pełnego wykorzystania” nowych zasad migracyjnych w Europie, co pośrednio oznacza zielone światło dla tworzenia ośrodków powrotów. Wysocy urzędnicy Komisji przyjęli podobnie zorientowane na bezpieczeństwo podejście do tego zagadnienia.
Podczas posiedzenia specjalnej komisji w Parlamencie Europejskim komisarz Brunner podkreślił, że „nie możemy zaakceptować takiego naruszenia integralności naszych granic zewnętrznych, a także naruszenia bezpieczeństwa Unii”.
„Z tego incydentu jasno wynika, że musimy zrobić więcej, aby dodatkowo wzmocnić nasze granice w newralgicznych punktach, zarówno dzięki czujnemu monitorowaniu, jak i stosowaniu fizycznych barier tam, gdzie jest to konieczne” – napisała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w liście do premiera Sáncheza.