Setki osób tłoczą się przed siedzibą organizacji Luna Blanca, która domaga się od władz Ceuty i rządu planu logistycznego, by wydawać żywność migrantom i mieszkańcom w trudnej sytuacji.
Ośrodek Tymczasowego Pobytu Migrantów (CETI) w Ceucie jest całkowicie przeciążony. Ma zapewnić opiekę 22 500 migrantom, którzy wciąż przebywają w Mieście Autonomicznym, po masowym wydaleniu ok. 37 tys. dodatkowych osób, które wcześniej powiększyły ogólną liczbę przybyszy. Organizacje pozarządowe mają przez to kłopoty ze współpracą z CETI i innymi placówkami: zarówno przy dostarczaniu pomocy humanitarnej migrantom, jak i przy dalszym wspieraniu najbardziej narażonych mieszkańców Ceuty.
„Czekamy, aż dostaniemy polecenie, jak mamy przeprowadzić interwencję czy dystrybucję” – wyjaśnia Halima Ahmed, rzeczniczka organizacji pozarządowej Luna Blanca, w rozmowie z „Euronews”. „Przygotowaliśmy jedzenie, bo miasto i Delegatura Rządu przystosowały hale przemysłowe na tymczasowe ośrodki przyjęć”.
Luna Blanca przede wszystkim rozdaje żywność osobom zagrożonym wykluczeniem społecznym w Ceucie. Prowadzi też jadłodajnię, w której posiłki dostają migranci. Ahmed mówi, że w normalnych warunkach, przy zespole liczącym zaledwie ok. dziesięciu pracowników, są w stanie obsłużyć najwyżej około 20 osób dziennie. Od maja – podkreśla – zaczęło do nich jednak przychodzić od 400 do 500 migrantów dziennie i musieli zamknąć jadłodajnię dla osób spoza Ceuty.
Stowarzyszenie skontaktowało się z CETI, by dostarczyć około stu kanapek, ale wspólny plan organizacji się załamał. „Umówiliśmy się z dyrektorem Antonio Bautistą, że podjedziemy, a oni zajmą się rozdaniem (...), ale ostatecznie się nie udało. Napływ migrantów tak bardzo obciążył ośrodek, że musieli zamknąć drzwi: nie dało się w żaden sposób ani wyjść z centrum, ani dostarczyć im kanapek”.
Ahmed zapewnia, że w siedzibie wciąż przygotowują jedzenie, ale nie otrzymali od władz Ceuty ani rządu żadnego alternatywnego planu logistycznego, który pozwoliłby je rozprowadzić. Dodaje też, że budynek jest „oblężony”, ponieważ miejsce jest znane jako siedziba organizacji charytatywnej. „Ludzie stoją tutaj na ulicy i czekają, aż zaczniemy wydawać posiłki. Mamy przygotowanych ponad 5 tys. porcji i dalej gotujemy, ale nie możemy ich rozdawać, dopóki nie dostaniemy odpowiedzi zarówno z urzędu miasta, jak i z Delegatury”.
Rzeczniczka i pedagożka społeczna wyjaśnia, że musieli wstrzymać regularne dostawy żywności do domów wielu rodzin w Mieście Autonomicznym. „Wielu naszych użytkowników, mieszkańców Ceuty, zostało dziś bez śniadania, bez obiadu i zostanie bez kolacji” – mówi Ahmed. „Jeśli chodzi o wydawanie jedzenia z siedziby, rodziny nawet się nie pojawiły, bo ludzie ze strachu nie wychodzą z domu, a poza tym bardzo trudno tu dotrzeć: na zewnątrz czekają setki osób, aż zaczniemy wydawać jedzenie”.
Ceuta nie pamięta podobnego napływu nielegalnych migrantów od maja 2021 roku. W tamtym czasie do miasta nielegalnie przedostało się około 10 tys. osób, gdy wyszło na jaw, że była minister spraw zagranicznych Arancha González Laya przyjęła przywódcę Frontu Polisario, Brahima Galiego, co wywołało kryzys dyplomatyczny z Marokiem.
„Wtedy wszyscy weszli naraz, w ciągu jednego dnia” – wspomina Ahmed, która uważa, że obecna sytuacja nie ma precedensu. Napływ był stały przez ostatnie dwa tygodnie lipca, każdego dnia około 200 osób przepływało wpław granicę, a w ostatnich 48 godzinach liczby rosły wręcz lawinowo. „Przyszliśmy do pracy nad ranem i zajęło nam to kilka godzin, bo drogi są praktycznie zablokowane przez tłumy ludzi, którzy się przemieszczają”.
Esteban Beltrán, dyrektor Amnesty International w Hiszpanii, zaapelował do Hiszpanii i Maroka, by w odpowiedzi na tę sytuację priorytetowo traktowały swoje zobowiązania w zakresie praw człowieka. „Władze Hiszpanii muszą też zapewnić odpowiednie zasoby medyczne i społeczne, aby odpowiedzieć na potrzeby ludności, w tym dzieci oraz innych osób najbardziej narażonych na naruszenia praw człowieka” – dodał.