Ekskluzywnie dla Euronews: unijny wysłannik ds. sankcji David O’Sullivan ujawnia, że przy przygotowywaniu 21. pakietu sankcji wobec Rosji Chiny pozostają dla UE bardzo poważnym problemem.
"Chiny wciąż pozostają bardzo poważnym problemem, ponieważ pomagają omijać unijne sankcje wobec Rosji i nic nie wskazuje na to, by miały z tego rezygnować" - powiedział w ekskluzywnej rozmowie dla Euronews główny wysłannik UE ds. sankcji David O'Sullivan.
"Regularnie podnosimy tę kwestię na najwyższym szczeblu w rozmowach z władzami Chin. Ich odpowiedź jest zawsze taka sama: twierdzą, że nie robią nic złego. W efekcie musimy nadal jednostronnie uderzać w chińskie firmy i instytucje finansowe" - dodał O'Sullivan.
Rosja kontynuuje nielegalną inwazję na Ukrainę, która trwa już piąty rok.
Unia Europejska konsekwentnie zaostrza instrumenty sankcyjne, starając się ograniczyć zdolność Moskwy do finansowania działań wojennych.
Skutki konfliktu odczuwa także sama Unia. W piątek rosyjski dron uderzył w blok mieszkalny w pobliżu granicy Rumunii z Ukrainą. W wyniku ataku ranne zostały dwie osoby.
W Brukseli dyplomaci wskazują, że incydent przyspieszył prace nad 21. pakietem sankcji.
Podkreślają, że presja na Kreml musi być utrzymywana zarówno w odpowiedzi na naruszenia terytorium UE, jak i kolejne ataki w Ukrainie.
W programie Euronews Europe Today O'Sullivan zaznaczył jednak, że niezależnie od postępów prac nad kolejnymi pakietami, Chiny systematycznie osłabiają skuteczność sankcji, umożliwiając ich obchodzenie przez Rosję.
W 20. pakiecie sankcji znalazło się nawet 56 firm powiązanych z produkcją i rozwojem sprzętu wojskowego wykorzystywanego przez Rosję w wojnie przeciwko Ukrainie.
Część z nich to podmioty chińskie. Zostały one objęte restrykcjami za dostarczanie kluczowych technologii wykorzystywanych przy produkcji uzbrojenia, w tym dronów.
O'Sullivan zwrócił uwagę, że Chiny specjalizują się w tzw. "backfillingu", czyli uzupełnianiu luk w globalnych łańcuchach dostaw.
Polega to na zastępowaniu brakujących komponentów lub towarów przez alternatywnych dostawców, często krajowych.
Dotyczy to zarówno produktów codziennego użytku, jak i elementów o znaczeniu wojskowym.
W przypadku Rosji chodzi przede wszystkim o elektronikę wykorzystywaną w dronach, rakietach i systemach artyleryjskich.
Pekin nie pozostawił 20. pakietu bez odpowiedzi. W ramach działań odwetowych Chiny wprowadziły zakaz dla siedmiu europejskich firm zbrojeniowych dotyczący zakupu chińskich produktów.
To kolejna odsłona wzajemnych restrykcji, które nasiliły się wraz z wpisywaniem chińskich podmiotów na unijną listę sankcyjną.
"Chińczycy grają bardzo twardo" - ocenił O'Sullivan.
"Jeśli podejmujemy działania, oni odpowiadają symetrycznie. Mimo to uważam, że niezwykle ważne jest, abyśmy nadal wysyłali jasny sygnał, że monitorujemy próby obchodzenia sankcji i będziemy reagować tam, gdzie mamy dowody" - dodał.
Rosyjska ropa
Jednym z kluczowych tematów prac nad kolejnym pakietem sankcji pozostaje przyszłość zakazu świadczenia usług morskich dla rosyjskich tankowców.
Rozwiązanie zostało już formalnie przyjęte, ale jego wdrożenie wstrzymano do czasu uzgodnień w ramach G7.
Przeciwko inicjatywie opowiadają się Grecja i Malta, czyli państwa o silnym sektorze żeglugowym.
Z kolei część partnerów z G7 podchodzi do sprawy ostrożnie, zwłaszcza w kontekście napięć na globalnym rynku energii i skutków blokady cieśniny Ormuz.
Przywódcy G7 spotkają się jeszcze w tym miesiącu w Evian we Francji, jednak nie jest pewne, czy temat znajdzie się w oficjalnym programie rozmów.
O'Sullivan, pytany o możliwy przełom, nie krył sceptycyzmu. Wskazał na napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie i wzrost cen surowców.
"W tej chwili nikt nie ma apetytu na dodatkowe kroki, które mogłyby jeszcze bardziej pogorszyć sytuację" - powiedział. "Żyjemy w nowej rzeczywistości" - dodał.
Planowany zakaz ma zastąpić mechanizm limitu cenowego na rosyjską ropę, wprowadzony przez G7 pod koniec 2022 roku w celu ograniczenia dochodów Kremla z eksportu surowców.
Obecny system stał się jednak trudniejszy do utrzymania w warunkach globalnych wahań cen i napięć geopolitycznych.
Zgodnie z zasadami UE pułap musi być regularnie aktualizowany i utrzymywany około 15 proc. poniżej średniej ceny rynkowej rosyjskiej ropy.
Oznacza to, że przy najbliższym przeglądzie mechanizmu limit powinien zostać podniesiony, a nie obniżony.
O'Sullivan podkreślił, że Unia będzie musiała ponownie przeanalizować jego założenia.
"Nie powinniśmy podnosić pułapu do poziomu, który byłby zbyt korzystny dla Rosji, więc naszym celem powinno być utrzymanie go mniej więcej w obecnych granicach, czyli wcześniejszego maksimum 60 dolarów (51,69 euro)" - zaznaczył.
Stany Zjednoczone trzykrotnie przyznały w ostatnim czasie wyjątki od sankcji na rosyjską ropę w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Sekretarz skarbu USA Scott Bessent argumentował, że decyzje te miały stabilizować globalny rynek.
Spotkały się one jednak z krytyką części sojuszników Kijowa, którzy podkreślają, że Rosja zyskuje na zwiększonej podaży surowca.
O'Sullivan przyznał, że wolałby, aby takich wyjątków nie było. Jednocześnie zaznaczył, że nie zmienia to ogólnego obrazu sytuacji: Rosja nadal ma trudności z eksportem ropy, szczególnie po cenach korzystnych dla jej budżetu.
Patriarcha Cyryl
Jak ustaliło Euronews, nowy rząd Węgier pod wodzą premiera Pétera Magyara sygnalizuje gotowość objęcia sankcjami patriarchy Cyryla, zwierzchnika Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.
Decyzja taka, jeśli uzyska jednomyślne poparcie wszystkich 27 państw UE, umożliwiłaby wpisanie go na unijną listę sankcyjną.
Cyryl pozostaje jedną z najbardziej wpływowych postaci religijnych w Rosji, o istotnym znaczeniu politycznym.
UE próbowała objąć go sankcjami już w 2022 roku, zarzucając mu poparcie dla pełnoskalowej inwazji na Ukrainę oraz rozpowszechnianie narracji propagandowych.
Wówczas sprzeciw zgłosił ówczesny premier Węgier Viktor Orbán, powołując się na wolność religijną.
O'Sullivan nie ujawnił, czy nazwisko Cyryla znajdzie się w kolejnym pakiecie sankcji. Zaznaczył jednak, że widoczna jest zmiana stanowiska Budapesztu.
"W przeszłości Węgry wetowały wiele propozycji dotyczących sankcji wobec konkretnych osób i podmiotów. Zobaczymy, jak bardzo ta praktyka się zmieniła" - powiedział.
Dodał również, że nazwiska pojawiające się wcześniej w debacie, w tym Cyryl, mogą zostać ponownie rozważone, choć - jak podkreślił - nie chce spekulować o ostatecznej liście sankcyjnej.