Dążenie Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Francji do wprowadzenia tzw. preferencji europejskich w zamówieniach publicznych przyciąga silny lobbing ze strony przeciwnych stolic UE i partnerów zagranicznych, takich jak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania.
Komisja Europejska po raz kolejny opóźni prezentację planu reindustrializacji europejskiej gospodarki, poinformował w poniedziałek gabinet komisarza ds. strategii przemysłowej Stéphane'a Séjourné, sygnalizując, że nadal istnieją rozbieżności między państwami członkowskimi Unii Europejskiej.
Ustawa o akceleratorze przemysłowym (IAA) pod francuskim przewodnictwem miała zostać pierwotnie zaprezentowana w grudniu, ale opór ze strony innych krajów, a nawet w Komisji Europejskiej, był konsekwentny, przesuwając propozycję na 4 marca po trzech nieudanych próbach.
"W następstwie dyskusji z ostatnich dni, prezentacja IAA jest teraz zaplanowana na 4 marca. Mamy nadzieję, że ten dodatkowy tydzień wewnętrznych dyskusji pozwoli nam uczynić propozycję jeszcze bardziej solidną" - powiedział dziennikarzom Séjourné.
Oprócz oporu w samej UE, Bruksela stoi teraz w obliczu sprzeciwu ze strony Stanów Zjednoczonych, a ambasador tego kraju przy UE powiedział, że Waszyngton odrzuca wszelkie wysiłki zmierzające do włączenia europejskich preferencji do zasad zamówień publicznych bloku.
"W pełni popieramy europejskie dozbrojenie i rewitalizację europejskiej bazy przemysłu obronnego. Jednak europejskie preferencje w dyrektywie UE w sprawie zamówień publicznych w dziedzinie obronności podważyłyby elastyczność państw członkowskich w dokonywaniu zakupów w ramach zamówień krajowych" - napisał w piątek Andrew Puzder na portalu X.
W dokumencie, do którego dotarł Euronews, organ wykonawczy UE zachwala utworzenie dobrowolnych systemów etykietowania produktów niskoemisyjnych "Made in the EU", aby pomóc w ocenie zaangażowania przemysłu, ze szczególnym uwzględnieniem przemysłu stalowego.
"Propozycja oznakowania intensywności emisji dwutlenku węgla przez stal jest konieczna, aby zapewnić wspólne podejście UE do obliczania emisji gazów cieplarnianych, ułatwiając odróżnienie stali niskoemisyjnej od wysokowęglowych alternatyw" - czytamy w dokumencie.
Tristan Beucler, analityk branżowy w think tanku Strategic Perspectives, wezwał władze wykonawcze UE do jak najszybszego ogłoszenia ustawy, twierdząc, że spełnione są wszystkie warunki skutecznego IAA, które wspierają strategiczne gałęzie przemysłu UE.
"Istnieje silne porozumienie między rządami krajowymi, ponadpartyjne poparcie w Parlamencie Europejskim i apele ze strony przemysłowych łańcuchów wartości UE o tę politykę. Teraz Komisja Europejska może upewnić się, że jej wewnętrzna biurokracja nie stanie na drodze tak potrzebnej polityki przemysłowej" - powiedział Beucler.
Progi "Made in Europe"
Oczekuje się również, że Komisja zaproponuje docelowy udział produktów europejskich, które mają być wytwarzane w kraju na mocy przyszłej ustawy.
Kontrowersyjna ustawa wymienia strategiczne sektory, które mają być preferowane w Europie, w tym chemikalia, motoryzację, sztuczną inteligencję, przestrzeń kosmiczną i obronność. Proponuje również progi pochodzenia z UE w wysokości 70% dla pojazdów elektrycznych, 25% dla aluminium i 30% dla tworzyw sztucznych stosowanych w oknach i drzwiach.
Uzasadnieniem propozycji kierowanej przez Francuzów jest to, że zwiększając udział produktów wytwarzanych w UE i niskoemisyjnych w konsumpcji krajowej, IAA zwiększy popyt na rynku europejskim, wzmocni konkurencyjność przemysłu i zmniejszy zależność od wysokoemisyjnych lub importowanych alternatyw.
Projekt wniosku spotkał się jednak z dużym sprzeciwem.
Kraje skandynawskie i bałtyckie ostrzegają, że rygorystyczny system "Made in Europe" może zniechęcić inwestycje i ograniczyć dostęp unijnych firm do najnowocześniejszych technologii z krajów spoza UE.
W osobnym przecieku, do którego dotarł Euronews, Komisja zdawała się skłaniać ku stanowisku Niemiec: europejskie preferencje dla podobnie myślących partnerów z wzajemnymi zobowiązaniami w zakresie zamówień publicznych i tych, którzy przyczyniają się do "konkurencyjności Unii, odporności i celów bezpieczeństwa gospodarczego".
Wielka Brytania wyraziła również obawy dotyczące protekcjonizmu w ramach nadchodzącej propozycji, a brytyjscy urzędnicy podkreślili, że gospodarki UE i Wielkiej Brytanii są ze sobą ściśle powiązane.
"To nie jest moment, by mieszać w tym, co już działa" - powiedział Euronews jeden z urzędników.
W szczególności UE pozostaje największym rynkiem eksportowym dla brytyjskich samochodów, podczas gdy kilku europejskich producentów produkuje pojazdy w Wielkiej Brytanii, która w 2024 r. była drugim co do wielkości celem eksportowym UE po USA.
W rozmowie z Euronews unijny dyplomata powiedział, że opóźnienie w przedstawieniu propozycji nie powinno być odczytywane jako oznaka kłopotów.
"Tydzień nie ma znaczenia, uzasadnienie jest prawdopodobnie takie samo. Oni (Komisja) muszą decydować, kim są podobnie myślący partnerzy".