W następstwie kryzysu grenlandzkiego najwyższa dyplomatka UE wezwała kraje europejskie do zaprzestania outsourcingu bezpieczeństwa i obrony.
Zmiany w stosunkach między Europą a Stanami Zjednoczonymi są "strukturalne, a nie tymczasowe", powiedziała wysoka unijna przedstawiciel Kaja Kallas, ostrzegając przed niebezpieczeństwami związanymi z outsourcingiem bezpieczeństwa w nowej erze "przymusowej polityki władzy".
Jej uwagi pojawiły się po próbie przejęcia Grenlandii od Danii przez prezydenta USA Donalda Trumpa za pomocą karnych ceł, bezprecedensowego sporu, który doprowadził prawie 80-letni sojusz transatlantycki na skraj upadku.
Napięcia zostały rozładowane dzięki ramowemu porozumieniu w sprawie bezpieczeństwa Arktyki, którego szczegóły pozostają przedmiotem dyskusji.
"Największa zmiana w tej zasadniczej reorientacji zachodzi prawdopodobnie po drugiej stronie Atlantyku: przemyślenia, które wstrząsnęły fundamentami relacji transatlantyckich” - powiedziała Kallas w środę rano podczas corocznej konferencji Europejskiej Agencji Obrony.
"Powiem jasno: chcemy silnych więzi transatlantyckich. USA pozostaną partnerem i sojusznikiem Europy. Ale Europa musi dostosować się do nowych realiów. Europa nie jest już głównym środkiem ciężkości Waszyngtonu".
"Ta zmiana trwa już od jakiegoś czasu" - dodała, odnosząc się do poprzednich amerykańskich administracji. "Ma ona charakter strukturalny, a nie tymczasowy. Oznacza to, że Europa musi przyspieszyć. Żadna wielka potęga w historii nigdy nie zleciła swojego przetrwania na zewnątrz i przetrwała".
W swoim przemówieniu Kallas przedstawiła ponury przegląd obecnego stanu rzeczy.
Uznała Rosję za "główne zagrożenie dla bezpieczeństwa", Chiny za "długoterminowe wyzwanie", a Bliski Wschód za region "całkowicie nieprzewidywalny".
Wydarzenia te, w połączeniu z polityką zagraniczną Trumpa bez żadnych zahamowań, spowodowały "poważne obciążenie międzynarodowych norm, zasad i instytucji je egzekwujących, które budowaliśmy przez ponad 80 lat" - powiedziała.
"Ryzyko pełnego powrotu do przymusowej polityki siły, stref wpływów i świata, w którym siła ma rację, jest bardzo realne" - zauważyła.
Wysoka przedstawiciel UE następnie wezwała państwa europejskie, by "uznały, że ta tektoniczna zmiana nadeszła na stałe i działały pilnie”.
Od czasu reelekcji Trumpa Unia Europejska wdrożyła kilka wielomiliardowych inicjatyw mających na celu szybkie zwiększenie wydatków na obronność, promowanie krajowego przemysłu i zmniejszenie głęboko zakorzenionej zależności od broni wyprodukowanej w USA.
Wspólnota wyznaczyła rok 2030 jako termin osiągnięcia "pełnej gotowości obronnej" i powstrzymania potencjalnego rosyjskiego ataku na państwo członkowskie UE.
Wysiłki te zostały w tym tygodniu odrzucone przez sekretarza generalnego NATOMarka Rutte, który powiedział Europejczykom, by "nie przestawali marzyć" o uniezależnieniu się w zakresie bezpieczeństwa i obrony. Jego komentarze wywołały reakcję w Brukseli i Paryżu.
Kallas nie odniosła się w swoim przemówieniu do kontrowersyjnej interwencji Marka Rutte. Zamiast tego wezwała do większej koordynacji i komplementarności między UE i NATO, które mają 23 wspólnych członków, aby zapewnić sprawiedliwszy podział obciążeń między sojusznikami.
"Ponieważ Stany Zjednoczone kierują swój wzrok za granicę i poza Europę, NATO musi stać się bardziej europejskie, aby utrzymać swoją siłę" - powiedziała. "W tym celu Europa musi działać".