Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Lalki, śpiew wielorybów i kąpiele w moczu: pawilony narodowe w Wenecji

„Grass Babies, Moon Babies” japońsko-amerykańskiego artysty queer Ei Arakawy-Nasha to jedna z najbardziej subtelnych, a zarazem głębokich realizacji kuratorskiego motywu Kouoh.
„Grass Babies, Moon Babies” autorstwa japońsko-amerykańskiej artystki queer Ei Arakawa-Nash to jedno z najsubtelniejszych i najgłębszych ujęć motywu kuratorskiego Kouoh. Prawo autorskie  Uli Holz
Prawo autorskie Uli Holz
Przez Rebecca Ann Hughes
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Narodowe pawilony najbliższe wartościom Kouoh: trosce, intymności i refleksji, po cichu kradną w tym roku cały show.

Żadna edycja Biennale w Wenecji nie była apolityczna, jednak sytuacja na świecie już wyraźnie odcisnęła swoje piętno na tegorocznej odsłonie. Tydzień po otwarciu 61. Międzynarodowej Wystawy Sztuki odbyły się protesty przeciwko udziałowi Rosji i Izraela, zamykano pawilony i pojawiły się groźby wstrzymania finansowania.

REKLAMA
REKLAMA

Nastrój wydarzenia wyraźnie kontrastuje z wizją zmarłej kuratorki, ujętą w haśle „In Minor Keys”. Koyo Kouoh chciała odwrócić uwagę od „nerwowej kakofonii obecnego chaosu, który ogarnia świat” i skupić się na łagodniejszych tonach emocji, więzi i zakorzenienia.

Mimo głośnych demonstracji to właśnie pawilony i wystawy współbrzmiące z kluczowymi dla Kouoh wartościami troski, intymności i refleksji po cichu kradną w tym roku uwagę. Może nie są tak efektowne (z jednym, dosłownie mokrym wyjątkiem), ale to one najpewniej będą przyciągać publiczność przez cały czas trwania Biennale, niezależnie od politycznych gestów w tle.

Zbiorowy gest troski w Pawilonie Japonii

Gdy zbliżasz się do Pawilonu Japonii, ukrytego w cieniu drzew w Giardini, widzisz innych zwiedzających kręcących się po okolicy i tulących w ramionach lalki-niemowlęta. Słychać uśmiechy, śmiech i żarty między nieznajomymi – emocje, które rzadko kojarzą się z oglądaniem sztuki współczesnej.

Grass Babies, Moon Babies autorstwa japońsko‑amerykańskiego artysty queer Ei Arakawy-Nasha to jedna z najsubtelniejszych, a zarazem najgłębiej poruszających realizacji wpisujących się w kuratorski temat Kouoh.

Po wejściu do środka zwiedzających zaprasza się, by wzięli na ręce jedną z 57 lalek – w kolorowych śpioszkach i okularach przeciwsłonecznych – i przenieśli ją przez pilotis pawilonu, ogrody i wnętrza. W ten sposób uczestniczą w zbiorowym akcie troski. Mogą też przewinąć lalkę i zeskanować kod QR, który odtwarza „wiersz pieluszkowy” oparty na przypisanej danemu „dziecku” dacie urodzin.

Po wejściu do środka zwiedzających zaprasza się, by wzięli na ręce jedną z 57 lalek – w kolorowych śpioszkach i okularach przeciwsłonecznych – i przenieśli ją przez pilotis pawilonu, ogrody i wnętrza.
Po wejściu do środka zwiedzających zaprasza się, by wzięli na ręce jedną z 57 lalek – w kolorowych śpioszkach i okularach przeciwsłonecznych – i przenieśli ją przez pilotis pawilonu, ogrody i wnętrza. Uli Holz

Kouoh, która zmarła w maju 2025 roku, chciała, by tegoroczna wystawa skupiła się na tym, co powolne i zmysłowe. Arakawa-Nash zaprasza widzów do fizycznego i emocjonalnego udziału w akcie głęboko ludzkim i osobistym. Uczestnictwo przynosi radość, ale może też wywołać nostalgię, poczucie odpowiedzialności lub żałobę.

W ten sposób instalacja zmusza nas do zmierzenia się z podstawowymi problemami społecznymi związanymi z wychowywaniem dzieci w niepewnej przyszłości. Jak piszą kuratorzy, pawilon pyta: „Jak możemy świętować pojawienie się nowego pokolenia dzieci, gdy my, opiekunowie, dopiero wykonujemy niedokończoną pracę napraw i zadośćuczynienia, które kształtują świat, do którego te dzieci wchodzą?”

Brzmienie sztuki w Pawilonie Polski i Pawilonie Stolicy Apostolskiej

Melodyjny temat Kouoh zainspirował w tym roku wiele wystaw opartych na dźwięku w różnych pawilonach. Dosłownie i w przenośni przywołują one tonacje molowe, zachęcając publiczność, by odbierała sztukę innym zmysłem i wsłuchiwała się w „niższe częstotliwości” społeczeństwa: tych marginalizowanych lub pomijanych.

W audiowizualnej instalacji Liquid Tongues w Pawilonie Polski Bogna Burska i Daniel Kotowski wchodzą w obszar nieuprzywilejowanych sposobów komunikacji.

Widok instalacji Liquid Tongues
Widok instalacji Liquid Tongues photo by Jacopo Salvi (altomare)/ Zacheta Archive

Atmosfera jest hipnotyczna. Ogromne ekrany, w tym jeden zamontowany na suficie, dzięki czemu można położyć się na dużej, wyściełanej ławie i oglądać projekcję, pokazują występ Chóru w Ruchu, złożonego z wokalistów słyszących i Głuchych, którzy śpiewają i migają w Międzynarodowym Języku Migowym.

Przestrzeń wypełniają dźwięki inspirowane śpiewem wielorybów – „niesłyszanym głosem”, podobnym do głosu społeczności Głuchych. Projekt podkreśla wysiłki na rzecz odzyskania języków zepchniętych na margines przez dominujące głosy, w tym Hand Talk, język migowy równin używany zarówno przez słyszących, jak i Głuchych rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej.

Jak piszą kuratorzy: „W oparciu o ideę Deaf Gain głuchota nie jest postrzegana jako niepełnosprawność. Większość materiału nakręcono w wodzie. Tam osoby Głuche mogą swobodnie się porozumiewać w języku migowym, podczas gdy osoby słyszące są w stanie wydawać jedynie przytłumione dźwięki”.

Pawilon Stolicy Apostolskiej, The Ear is the Eye of the Soul. Giardino Mistico, Wenecja
Pawilon Stolicy Apostolskiej, The Ear is the Eye of the Soul. Giardino Mistico, Wenecja David Levene

Pawilon Stolicy Apostolskiej z wystawą The Ear is the Eye of the Soul uzupełnia „archipelag oaz” Kouoh w głównej ekspozycji. To przestrzenie pełne pamięci i emocji, które były centralne w świecie najważniejszych artystów.

W przypadku Giardino Mistico, klasztornego ogrodu karmelitanek bosych, odwiedzających zachęca się, by dostroili się do cichszego rejestru. Po założeniu słuchawek typu open-ear można w milczeniu przechadzać się po ogrodzie i natrafiać na kolejne kompozycje dźwiękowe zamówione u muzyków eksperymentalnych, inspirowane śpiewami i wizjami św. Hildegardy z Bingen z XII wieku.

W hałaśliwym świecie, który pędzi ku nowości i innowacjom, ten wsteczny, introspekcyjny gest chodzenia i słuchania wydaje się niemal radykalny.

Ściekowe oceanarium w Pawilonie Austrii

Jeśli dziś coś idealnie odpowiada grze w tonacji molowej, to samo miasto Wenecja. Jego melancholiczny los bada pawilon Austrii, który błyskawicznie wyrasta na jedną z najgłośniejszych prezentacji tegorocznego Biennale.

Projekt nosi tytuł Seaworld Venice i plasuje się gdzieś między podwodnym parkiem rozrywki a oczyszczalnią ścieków. To bezpośrednia, pozbawiona upiększeń wizja przyszłości miasta w ponurych scenariuszach zmian klimatu.

Stała instalacja performatywna austriackiej choreografki i artystki performansu Florentiny Holzinger obejmuje nagiego skuterzystę wodnego, krążącego w kółko – to aluzja do problemu nadmiernego ruchu łodzi w Wenecji – oraz inną nagą performerkę w zbiorniku z wodą, do którego dolewa się przefiltrowany mocz odwiedzających z sąsiednich toalet przenośnych.

Pawilon Austrii, Seaworld Venice, coś pomiędzy podwodnym parkiem rozrywki a oczyszczalnią ścieków.
Pawilon Austrii, Seaworld Venice, coś pomiędzy podwodnym parkiem rozrywki a oczyszczalnią ścieków. Nicole Marianna Wytyczak

Projekt bardzo namacalnie uświadamia odwiedzającym ich indywidualny wpływ na Wenecję i kruchość światowych ekosystemów.

Jak wyjaśnia kuratorka Nora-Swantje Almes: „Holzinger pokazuje współudział ludzkości w upadku systemów, kwestionuje ustalone struktury i pozorny porządek rzeczy oraz ujawnia, że sam porządek z natury jest niestabilny”.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Eurowizja 2026: dziesięć kolejnych krajów w sobotnim finale

Lalki, śpiew wielorybów i kąpiele w moczu: pawilony narodowe w Wenecji

Urban Art Biennale: rdza, pył i rozkład odmieniają hutę żelaza w Völklingen