Laurence des Cars zrezygnowała ze stanowiska dyrektorki Luwru. To pokłosie napadu, w którym z muzeum skradziono bezcenne klejnoty koronacyjne.
Dyrektorka Luwru Laurence des Cars złożyła rezygnację ze stanowiska.
Jej decyzja nastąpiła po fali krytyki dotyczącej bezpieczeństwa muzeum, która nasiliła się po głośnym napadzie w październiku ubiegłego roku.
Pałac Elizejski poinformował, że prezydent Francji Emmanuel Macron przyjął rezygnację i podziękował des Cars za dotychczasową pracę.
"Prezydent docenia odpowiedzialną decyzję dyrektorki, zwłaszcza w czasie, gdy Luwr potrzebuje uspokojenia sytuacji oraz nowego impulsu do realizacji projektów modernizacyjnych i bezpieczeństwa w ramach programu Luwr - nowy renesans" - napisano w komunikacie.
W oświadczeniu zaznaczono również, że des Cars może kontynuować działalność w ramach francuskiej prezydencji G7, wspierając współpracę między najważniejszymi muzeami świata.
Problemy związane z bezpieczeństwem
W tygodniu napadu des Cars była jedną z osób wezwanych do złożenia zeznań przed Komisją Kultury Senatu Francji.
Miała wyjaśnić, w jaki sposób czterech mężczyzn zdołało ukraść klejnoty.
Eksperci oceniają, że straty ekonomiczne wyniosły około 88 milionów euro, a wartość historyczna i kulturowa jest nieoceniona.
Podczas przesłuchania des Cars przyznała, że od objęcia stanowiska w 2021 roku wielokrotnie alarmowała władze o przestarzałej infrastrukturze i niedostatecznym zabezpieczeniu muzeum.
Zaznaczyła, że pracownicy "nie byli uzbrojeni", a zewnętrzny monitoring pozostawiał wiele martwych punktów, co mogło zachęcić złodziei do wyboru Galerii d’Apollon jako celu.
Kwestie strukturalne i strajki
Luwr odwiedza rocznie niemal 9 milionów osób, co przekracza dwukrotnie jego przepustowość.
Już na początku ubiegłego roku des Cars wysłała do minister kultury Rachidy Dati notatkę, w której szczegółowo opisała problemy strukturalne.
Zwracała uwagę, że zwiedzanie jest męczące, dostęp do dzieł sztuki trudny, brakuje miejsc do odpoczynku, toalety i oferta gastronomiczna nie spełniają międzynarodowych standardów, a oznakowanie wymaga modernizacji.
Dyrektorka podkreślała też zagrożenia dla konserwacji dzieł sztuki.
Przepełnienie muzeum i złe warunki w niektórych przestrzeniach prowadzą do uszkodzeń i wahań temperatury, które mogą zagrażać kolekcji.
Od początku 2025 roku część pracowników Luwru strajkuje w sprawie wynagrodzeń i warunków pracy, co doprowadziło do częściowego zamknięcia muzeum.
Rząd planuje przeznaczyć na program renowacji "Nowy renesans" 700-800 milionów euro w ciągu dekady, z czego większość finansowana będzie ze źródeł prywatnych i wyższych cen biletów.
Obecnie bilet dla gości spoza Europy kosztuje 32 euro, czyli o 45 procent więcej niż wcześniej.
Po zakończeniu modernizacji Luwr będzie mógł przyjąć nawet 12 milionów zwiedzających rocznie.